Cambridge Audio Evo 150 SE to najnowsza wersja urządzenia typu „AIO”, czyli integrującego streamer, przetwornik oraz wzmacniacz stereofoniczny w jednej obudowie. Jednocześnie najnowsze Evo to także przedstawiciel serii, która już nieco wcześniej gościła u nas przy okazji recenzji urządzenia Evo One. To ostatnie akurat posiadało jeszcze wyższy stopień integracji, bo – będąc poniekąd odpowiednikiem Ruarka R410 – posiadało także wbudowane głośniki w całkiem sporej ilości. Faktem jest także, że taka akurat marka, jak Cambridge Audio całkiem nieźle radzi sobie nie tylko – w ogólnie mówiąc – średnich przedziałach cenowych, ale także jeżeli chodzi o strumieniowanie audio.
Przykładem tego może być nie tylko wspominany Evo One, ale także recenzowany w sumie nie aż tak dawno streamer EXN100 (czyli wyższa wersja znanego i lubianego modelu CXN100). Nadmienię jeszcze, że ze wzmacniaczami zintegrowanymi od Cambridge Audio także mieliśmy do czynienia, a to przy okazji recenzji modelu CXA 81 MkII, który także był co najmniej kompetentny, żeby nie powiedzieć, że bardzo dobry. A jeżeli już przy wspomnianej amplifikacji jesteśmy, to powróćmy do naszego aktualnego gościa. Otóż serię Evo reprezentują teraz de facto dwa urządzenia: Evo One oraz będący przedmiotem tejże akurat recenzji Evo 150 SE.
Oznacza to, że nowy model, właśnie z dopiskiem „SE” zastępuje tak naprawdę obie wcześniejsze wersje o nazwach Evo 75 i Evo 150. Jednocześnie producent podaje w swoich materiałach marketingowych, że jedną z głównych różnic pomiędzy poszczególnymi modelami a najnowszą wersją są zmodyfikowane moduły wzmacniające. Modyfikacja ma oczywiście oferować lepsze względem poprzedników brzmienie. Do tego, na czym ona polega i czy w praktyce ma to realne przełożenie oczywiście jeszcze dojdziemy. Natomiast teraz przyjrzymy się, co w swojej cenie ponad 11 tysięcy złotych Cambridge Audio ma nam do zaoferowania.
Otóż mamy tutaj w zasadzie – w zależności, jak na to spojrzeć – trzy albo nawet cztery urządzenia w jednym. Bo mamy tutaj nie tylko streamer oparty o własną platformę Stream Magic (w czwartej już wersji), ale de facto także przedwzmacniacz (w tym liniowy, posiadający nawet jedno wejście XLR), przetwornik cyfrowo-analogowy (wraz z wejściem USB) oraz oczywiście wzmacniacz mocy. Mamy ponadto wejście gramofonowe dla wkładek MM oraz kilka innych złącz wartych uwagi.
No i nie zapominajmy o formie urządzenia. Nawet, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że „de gustibus…”, to trzeba przyznać, że od strony wizualnej producent się naprawdę postarał o zaproponowanie sensownej formy, w jakiej umieścił całkiem sporo tak patrząc od strony funkcjonalnej. Do tego mamy w tym konkretnym przypadku z niewielkiego w sumie urządzenia całkiem pokaźną moc. Producent deklaruje 150W na kanał przy obciążeniu ośmiu omów. Jednocześnie cena, jaką na chwilę obecną trzeba za Evo 150 SE zapłacić to 11500 złotych. Jest to więcej, aniżeli recenzowane wcześniej Cabasse Abyss, czy Ruark R610, lecz przy tym w podobnej cenie, co chociażby urządzenia marki Naim. Inaczej rzecz ujmując, propozycja Cambridge Audio wygląda – jeżeli ktoś faktycznie szuka tego typu urządzenia – na dość atrakcyjną. Chciałbym jeszcze, tak tytułem wstępu, zwrócić uwagę na pewien inny, dość istotny w sumie detal.
Otóż, jak już wcześniej wspomniałem, Cambridge Audio bardzo wyraźnie podaje w swoich materiałach marketingowych jeden dość istotny szczegół. Otóż, o ile same końcówki mocy to najnowsze moduły marki Hypex (a konkretnie NCOREx), to są one dodatkowo, jak sam producent pisze („tuned”) zmodyfikowane pod kątem ich możliwości sonicznych. To, że może (ale oczywiście wcale przecież nie musi) się to przekładać na brzmienie, to oczywiście jedno. Natomiast Evo 150 SE jest także urządzeniem ciekawym w jeszcze innym kontekście. Chodzi o to, że coś mi mówi, iż jest początkiem tendencji, gdzie producenci będą stosować różne gotowe moduły w klasie D i je później modyfikować. Do tego, ile w tym sensu i co to może bardziej długofalowo oznaczać jeszcze dojdziemy, natomiast teraz już pora przyjrzeć się nowemu „all-in-one” od Cambridge Audio z bliska.
