Ruark R410 to zintegrowany system muzyczny, który w jednej obudowie integruje nie tylko głośniki i wzmacniacz, ale także wyświetlacz oraz całkiem zaawansowaną elektronikę. Jest to jednocześnie urządzenie, które oferuje wsparcie dla niemalże wszystkich standardów przesyłania strumieniowego. Jest Spotify Connect, Tidal Connect, Apple Airplay 2, a nawet wsparcie dla Chromecast. Co więcej, Ruark R410 ma także wbudowany wyświetlacz, no i posiada także całkiem niebagatelne wzornictwo. Oraz naprawdę unikalnego w pilota, który, jak się okazuje – jest niezwykle intuicyjny w użyciu. Bo właśnie kwestie użytkowe, łatwość odtwarzania muzyki stoi w przypadku Ruarka bardzo wysoko w hierarchii.
Zanim jednak przejdziemy do bardziej szczegółowego opisu urządzenia, kilka słów należy się samej firmie. Ruark Audio to producent brytyjski o niebagatelnej, jak się okazuje, tradycji. Firma została założona w 1985 roku przez Biana O’Rourke oraz jego syna Alana w brytyjskim Rayleigh. Pierwszymi jej produktami były oczywiście kolumny głośnikowe o nazwach Sabre and Broadsword, które dość szybko zdobyły uznanie wybrednych słuchaczy z wysp. W następnych latach Ruark coraz bardziej specjalizował się w kolumnach głośnikowych, w 1990 roku wypuszczając znany nawet i swego czasu u nas model Ruark Talisman 1. Na przestrzeni lat firma stworzyła wiele ciekawych konstrukcji takich, jak Icon, czy Spectre, aby w 2000 roku wprowadzić model będący apogeum możliwości marki. Mowa oczywiście o kosztującym wtedy sporą sumę – bo aż 8000 funtów – modelu Excalibur.
Później dzieją się rzeczy niezwykłe, bo producent postanawia w 2006 roku znacząco zmienić kierunek, wypuszczając na rynek model R1, będący de facto radiem DAB, które zostało określone swego czasu, jako „Aston Martin odbiorników DAB”. W 2007 roku powstał model R2, który był logicznym rozwinięciem R1. A w 2008 model R4. Już wtedy firma szła śmiało w kierunku systemów zintegrowanych, w 2013 roku wypuszczając aktywne głośniki MR. Rok później, w 2014 roku światło dzienne ujrzał model R7 będący niejako większym protoplastą recenzowanego tutaj R410. Swoją drogą, do serii „100” zalicza się właśnie recenzowany tutaj R410 oraz większy, określany przez producenta, jako „radiogram” R810. I to ten ostatni jest już bezpośrednim następcą R7 oraz większą i zarazem droższą wersją R410.
Wspominam o tym dlatego, że w przypadku takiej marki, jak Ruark, mamy do czynienia z producentem, który ma spore doświadczenie w konstruowaniu kolumn głośnikowych. A i bardziej zintegrowane systemy grające nie są mu obce, bo de facto produkuje je już, w różnych wariacjach, od ponad 10 lat. Pamiętajmy, że pierwsze modele z serii R, czyli R1 i R2 zostały wprowadzone na rynek w, odpowiednio, 2006 i 2007 roku. Warto wziąć pod uwagę jeszcze inną kwestię. Czyli to, do kogo R410 jest adresowany. Bo pamiętajmy, że nie jest to system mający stricte audiofilskie, wyczynowe aspiracje. Tutaj bardziej chodzi o zbalansowanie dobrego brzmienia oraz kwestii użytkowych. To poniekąd urządzenie dla wszystkich tych, którzy chcą mieć w „jednym pudełku” maksymalnie szeroki wachlarz funkcji. I jednocześnie godzą się na pewne kompromisy brzmieniowe, które wynikają chociażby z tego, że nie mamy tutaj rozstawionych w pewnej odległości od siebie kolumn. Bo głośniki znajdują się z przodu obudowy, a R410 to przecież jedna całość. I jak się może okazać – zaskakująco spójna.
Kolejne pytanie, jakie należałoby także zadać, będzie związane z ceną. Ruark R410 kosztuje na tę chwilę (koniec 2023 roku) nieco poniżej 7000 tyś złotych. Czy to dużo? Niekoniecznie, jeżeli weźmiemy poprawkę na fakt, że w dzisiejszych czasach stereofoniczny wzmacniacz, jaki można określić mianem „budżetowego” kosztuje zazwyczaj powyżej dwóch tysięcy. Ale to jakby nie o to się także rozchodzi. Bo Ruark R410 jest też adresowany do wszystkich tych, którzy nie chcą się bawić w podłączanie kabli, podstawki pod kolumny i cały ten cyrk, jaki w przypadku systemów o bardziej audiofilskich aspiracjach – jest w sumie nie do ominięcia.

