Ruark R410 – recenzja

Dlatego też przyjrzyjmy się produktowi marki z Rayleigh właśnie poprzez pryzmat tego, do czego został stworzony. Przy czym wcale nie znaczy to, że z brzmieniowego punktu widzenia dostanie jakaś taryfę ulgową. Bo przecież renoma takiej marki, jak Ruark – jednak zobowiązuje.

Ruark R410 – retro wygląd i nowoczesna funkcjonalność

R410 jaki jest – to każdy widzi. Pomijając już dywagacje, czy komuś się będzie taki akurat design podobał, czy nie – to przyznać trzeba jedno. Otóż w tej konwencji estetycznej Ruark wygląda po prostu znakomicie. To jest jednocześnie jedno z tych urządzeń, które na żywo prezentuje się jeszcze lepiej, niż na zdjęciach. I bardzo, ale to bardzo dobrze wygląda asymetrycznie umieszczony wyświetlacz, bo dodaje on całej bryle pewnej lekkości. I też akcentuje to, że pomimo, iż mamy do czynienia ze stylistyką nawiązującą do dawnych lat – to tutaj przeszłość została odważnie połączona z teraźniejszością. A może nawet przyszłością. Bo, jak już wspomniałem – Ruark R410 to urządzenie, które mocno stawia na streaming. I w tym zakresie funkcjonalność jest faktycznie bardzo szeroka. Mamy Tidal Connect, Spotify Connect, AirPlay, Chromecast, obsługę Amazon Music, BBC Sounds, Deezera, Qobuza i wielu innych platform. Jest także łączność poprzez Bluetooth 5.1 ze wsparciem dla aptX HD, SBC, AAC, BLE, A2DP. Na dokładkę R410 wspiera także obsługę serwerów DLNA (UPnP).

Jeżeli zaś chodzi o formaty odtwarzanych plików – to tutaj także jest bogato: od MP3 poprzez AAC, FLAC, ALAC aż do WAV. A te ostatnie R410 może odtwarzać także w „gęstych” formatach, czyli aż do rozdzielczości 32 bitów oraz 384 kHz częstotliwości próbkowania włącznie.

Ruark R410

Jeżeli spojrzymy na tylną ściankę, to w tym przypadku producent pomyślał praktycznie o wszystkim. Z ważnych, bardziej nowoczesnych wejść mamy HDMI ARC, czyli wejście dla sygnału z telewizora. Dodatkowo mamy cyfrowe wejście optyczne TosLink, gdyby ktoś chciał przez Ruarka odtwarzać dźwięk na przykład z konsoli do gier. Na dodatek mamy też wyjście liniowe RCA oraz wejście gramofonowe, bo R410 ma wbudowany przedwzmacniacz dla wkładek MM. Dodatkowo możemy podłączyć zewnętrzny napęd CD ROM i odtwarzać w ten sposób płyty CD. A także odtwarzać pliki z pamięci masowych podłączonych, podobnie jak wspomniany napęd CD ROM, za pomocą USB. Przysłowiową kropką nad „i” jest wyjście dla subwoofera. Bo akurat tak się składa, że Ruark niedawno wypuścił także i dedykowany głośnik dla niskich tonów o symbolu RS1. Ach, jest jeszcze złącze dla… anteny radiowej. Bo R410 posiada przecież tuner radiowy, działający nie tylko w analogowym paśmie FM, ale także obsługujący cyfrową transmisję DAB/DAB+. Z siecią domową możemy połączyć się zarówno poprzez dwuzakresowe WiFi, jak i po kablu, przez gniazdo Ethernet.

Ruark R410

Urządzenie nie ma swojego dedykowanego oprogramowania na telefon lub tablet, ale właśnie na tym polega jego urok, że możemy po prostu korzystać czy to z natywnej aplikacji Tidala, Spotify, czy dowolnej innej. W dobie rozwiązań typu „Connect” (Spotify Connect, Tidal Connect) oraz dostępności kodeków typu aptX HD – jest to rozwiązanie, zwłaszcza w tego typu sprzęcie, jak najbardziej uzasadnione.

Kilka słów należy się też samej sekcji audio. Ruark posiada dwa zestawy głośników, podzielone na lewy i prawy kanał. Są one umieszczone z frontu i ukryte za maskownicami. Same przetworniki to 10 cm membrany stożkowe dla niskich i średnich częstotliwości oraz kopułki wysokotonowe o średnicy 20 mm. Obudowa pracuje w konfiguracji bass-refleks a porty z kolei znajdują się u jej spodu tak, aby promieniowały w dół, w stronę powierzchni, na jakiej R410 zostanie postawiony. Wzmacniacz z kolei to konstrukcja w klasie D. I co ciekawe, recenzowane tutaj urządzenie jest pierwszym, w którym Ruark zaimplementował tego typu rozwiązanie. Bo do tej pory, w sprzętach takich, jak chociażby niewielkie głośniki biurkowe MR1 – zastosowano amplifikację w klasie AB. Przy czym wzmacniacz ten ma też całkiem sporą moc (oczywiście jak na takie urządzenie), która wynosi sumarycznie 120W RMS.