iFi Audio iDSD Phantom – recenzja

iFi Audio iDSD Phantom to najnowsze flagowe źródło brytyjskiej marki posiadające szeroką funkcjonalność umieszczoną w dość charakterystycznej obudowie. Jednocześnie taki opis niewiele nam w sumie o tym urządzeniu powie, dlatego warto już teraz, na samym początku, rozłożyć jego poszczególne funkcje na elementy składowe i opisać czym ono jest w swojej istocie.

Mamy tutaj przede wszystkim zbalansowany przetwornik cyfrowo-analogowy zbudowany na dość rzadko spotykanych układach firmy Texas Instruments wraz z rozbudowaną sekcją filtrów cyfrowych i resamplera. Do tego w obrębie tej samej obudowy znalazł się także zbalansowany wzmacniacz słuchawkowy o mocy pozwalającej na napędzenie praktycznie każdych słuchawek na rynku.

Co więcej, oba te elementy mogą z sobą współpracować korzystając albo z toru składającego się w całości z dyskretnych elementów półprzewodnikowych, albo też możemy użyć sekcji lampowej (która z kolei może pracować w dwóch trybach). Do tego mamy również wbudowany streamer, a sama zaś sekcja filtracji cyfrowej i resamplingu jest naprawdę niezwykle rozbudowana, na dodatek posiada też unikalną technologię K2HD.

Rzadko już na samym początku recenzji opisuje tak dokładnie funkcjonalność danego urządzenia. Jednakże tak się też składa, że w przypadku najnowszej propozycji marki mającej swoje korzenie w firmie Abbingdon Music Research jest to jak najbardziej na miejscu. Sam producent z kolei opisuje swoje urządzenie jako „reference-class DAC, ultra-resolution streamer and powerful headphone amplifier”. Takie określenie z jednej strony ma oczywiście spory sens, jednakże iDSD Phantom zalicza się do tych urządzeń, które mimo wszystko wymykają się takiej jednoznacznej klasyfikacji.

Bo z jednej strony faktycznie ma wbudowany streamer. Z drugiej zaś trudno jest jednoznacznie ocenić, czy jego forma jest bardziej biurkowa, czy też może miejsce nowego Phantoma jest już de facto w dużym czy też głównym (zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi) systemie głośnikowym. Można by się skłaniać ku tej ostatniej w sumie opcji, tyle, że mamy też tutaj wbudowany bardzo poważny wzmacniacz słuchawkowy. Jednocześnie faktem jest także, że iFi Audio zapakowało do tego konkretnego urządzenia naprawdę wiele różnych funkcji.

Do ich szczegółowego opisu oczywiście jeszcze dojdziemy, jednakże określenie „kombajn” do tego urządzenia pasuje nad wyraz dobrze. Patrząc zaś w dużym skrócie mamy tutaj przetwornik, streamer oraz wzmacniacz słuchawkowy w jednej obudowie. Za wszystko to producent każde sobie zapłacić równe dwadzieścia tysięcy złotych. Żeby było zabawniej, to funkcjonalność, którą wyliczyłem powyżej to w przypadku nowego Phantoma oczywiście nie wszystko.

Na dobrą sprawę także takie suche wyliczanie tego, co w nim zawarto też niespecjalnie oddaje prawdziwej natury tego urządzenia. Dlatego też przejdźmy najpierw do bardziej szczegółowego technicznego opisu. A potem odpowiedzmy sobie na dość ważne pytanie. Otóż nowy produkt iFi Audio kosztuje tyle, że można za to kupić kilka osobnych dedykowanych urządzeń.

Patrząc tak z grubsza płacimy za: DAC, streamer oraz wzmacniacz słuchawkowy. To z jednej strony. Z drugiej zaś efekt końcowy będzie de facto zależeć od jakości zarówno tych wszystkich trzech elementów, jakie wymieniłem, jak też od całościowego wrażenia, jakie zrobi to urządzenie.

iFi Audio Phantom – budowa i (zaawansowana) funkcjonalność

Forma tego urządzenia jest, co tu dużo mówić, dość osobliwa. Przywodzi ona jednocześnie na myśl inne urządzenie tej samej marki o nazwie iCAN Phantom. Ten ostatni to z kolei, jak sama nazwa wskazuje, wzmacniacz słuchawkowy, jednakże znacznie bardziej rozbudowany od tego umieszczonego w iDSD Phantomie.

Podstawową różnicą, jeżeli chodzi o kwestie słuchawkowe jest to, że iCAN Phantom może zasilać (co jest w zasadzie unikalne dla niego, bo takich urządzeń jest doprawdy niewiele) zarówno słuchawki dynamiczne, jak i te o elektrostatycznej naturze. Wracając zaś do recenzowanego urządzenia, to zacznijmy od kilku kwestii związanych z jego formą. Jest ona dość nietypowa i w sumie ciekawa zarazem. iDSD Phantom przy tym wcale nie jest taki mały, bo po umieszczeniu przykładowo na biurku – okazuje się być jednak większe, aniżeli sugerowałyby to chociażby zdjęcia.

Samo zaś już wykonanie robi bardzo dobre, solidne wrażenie. iDSD Phantom jest urządzeniem dość masywnym, na dodatek jest całkiem dobrze spasowany, przy przenoszeniu nic tutaj nie trzeszczy i nie ugina się. Pomimo tego, że wizualnie nowy produkt iFi Audio wygląda jakby był zrobiony z dwóch części, to fizycznie sprawia wrażenie jednej dobrze spasowanej całości. Także tutaj w zasadzie całkiem spory plus.

Mam natomiast jedną drobną uwagę odnośnie nie tyle samej obudowy, co zdejmowanej klapki zasłaniającej gniazda słuchawkowe. Jest ona mocowana na magnesy, chyba wolałbym tutaj wersję odchylaną. Jeżeli jednak chodzi o obudowę jako taką, to jest to jedyna w sumie uwaga z mojej strony. Sama górna część jest częściowo przeźroczysta i możemy przez nią zobaczyć wnętrze urządzenia, w tym świecące się (jeżeli włączymy tą sekcję) dwie lampy NOS GE5670. Co ciekawe, wiele elementów jest sygnowanych logiem AMR, czyli marki, od której się wszystko zaczęło (iFi Audio wywodzi się z firmy znanej jako Abbington Music Research, która z kolei znana jest z kilku niezwykle ciekawych urządzeń, chodzi mi tutaj zwłaszcza o źródła posiadające chociażby dwa rodzaje przetworników cyfrowo-analogowych na pokładzie dedykowane do różnych formatów cyfrowego audio).