iFi Audio iDSD Phantom – recenzja

Tyle, jeżeli chodzi o samą formę obudowy. Warto teraz zwrócić uwagę na to, co producent umieścił wraz z samym Phantomem w zestawie. Zazwyczaj nie zwracam na to większej uwagi, ale to dlatego, że przeważnie z danym urządzeniem dostajemy pilota, instrukcję i to by było na tyle. Tutaj jednak, oprócz wspomnianego pilota i kilku innych drobnych rzeczy mamy małe pudełko o nazwie OptiBox.

Jest to własny, że tak to ujmę, „wynalazek” iFi Audio będący urządzeniem konwertującym sygnał z kabla Ethernet na postać optyczną. Innymi słowy, jest buforem izolującym iDSD Phantoma galwanicznie od naszej domowej sieci (w szczególności od routera mogącego być, jakby nie patrzeć, źródłem szumów). Dzięki temu użytkownik ma wybór, bo jeżeli z jakichś przyczyn nie chce używać WiFi, to może użyć połączenia przewodowego zachowując wszystkie zalety izolacji galwanicznej.

Przejdźmy teraz do tego, co w iDSD Phantomie się de facto znalazło w środku, bo szeroka funkcjonalność pociąga tutaj za sobą zaawansowaną konstrukcję od strony elektronicznej. Zacznijmy od samego przetwornika cyfrowo-analogowego. Ten jest oparty na czterech układach DSD1793 działających w konfiguracji umożliwiającej – zdaniem producenta – natywne dekodowanie sygnałów aż do DSD2048. Tutaj warto zaznaczyć, że jeżeli mówimy o DSD2048, to mamy tutaj także na myśli fakt, że Phantom ma wbudowany resampler, który potrafi sygnał przekonwertować do tego formatu.

Bo jeżeli chodzi o maksymalną gęstość sygnału wejściowego, to jest to 768 kHz dla sygnałów PCM oraz DSD512 dla Direct Stream Digital. Do samego resamplera zaraz dojdziemy, bo omówienia wymagają zastosowane układy DAC. iFi Audio zdecydowało się na użycie dość rzadko spotykanych układów konwerterów produkowanych przez Texas Instruments. Układy te były użyte z powodzeniem wcześniej przez tą markę wcześniej chociażby w modelu Valkyrie. Producent jednocześnie określa, że układy te pracują w konfiguracji określanej jako „custom interleaved”, co z kolei także wymaga kilka słów opisu.

Zapewne dłuższą chwilę można by się było zastanawiać, co producent miał na myśli, natomiast rzut oka na kartę charakterystyki przetworników wszystko całkiem dobrze wyjaśnia. Otóż jeden układ DSD1793 wspiera maksymalnie DSD do DSD256 (czyli konkretnie częstotliwość 11.2896 MHz). Natomiast cały sygnał jest tutaj przetwarzany oraz resamplowany w procesorze PFGA Crysopeia znajdującym się w torze sygnału przed właściwymi konwerterami. Robi to przy tym w sposób taki, żeby sygnał ten był „zrozumiały” dla czterech układów Texas Instruments pracujących właśnie we wspomnianej konfiguracji „interleaved”.

Ta właśnie konfiguracja jest de facto najbardziej ciekawym rozwiazaniem, bo – już nie wchodząc za bardzo w szczegóły – polega na drobnym przesunięciu czasowym pomiędzy poszczególnymi fizycznymi przetwornikami. Oraz na późniejszym zsumowaniu tych sygnałów już w domenie analogowej. Taka implementacja, zwłaszcza w przypadku układów DSD1793 wymaga sporej wiedzy technicznej i daleko wykracza poza standardowe, czy też książkowe aplikacje układów DAC.

Wymaga też zastosowania odpowiedniego układu, który przygotuje sygnał tak, aby można go było wysłać do właściwych, fizycznych układów przetworników. Tym układem jest właśnie FPGA (Field-Programmable-Gate-Array) Crysopeia, określany przez producenta jako „Digital Engine” gdzie całe przetwarzanie ma miejsce. To tutaj właśnie zaimplementowane są filtry cyfrowe (ale, żeby było ciekawiej, nie wszystkie) oraz sam resampling do DSD, w tym do DSD2048. Sam producent napisał mi, że „filtry cyfrowe zaimplementowane są w różnych układach, w XMOSie, w FPGA oraz w przetwornikach”.

Zapytałem także o wspomniany powyżej resampling do aż DSD2048 i uzyskałem informację, że:„DSD2048 brzmi gładko i płynnie, DSD512 czysto i świeżo, a DSD1024 jest czymś pomiędzy”. Żeby było jeszcze ciekawiej, to podobnie jak w recenzowanym wcześniej przenośnym modelu Valkyrie dalej możemy użyć trybu Bit-Perfect, który pomija de facto jakiekolwiek filtry cyfrowe. A jeżeli już przy porównaniach do modelu Valkyrie jesteśmy, to mamy tutaj, według producenta „dużo bardziej zaawansowne zasilanie, co także przekłada się na lepsze parametry zegara taktującego”.