iFi Audio iDSD Phantom – recenzja

Z kolei na London Grammar wbudowany w Phantoma wzmacniacz pokazał, że świetnie radzi sobie także ze środkiem pasma. Wokalne na „If You Wait” były nie tylko nasycone, ale też bardzo realistyczne. Jest to o tyle ciekawe, że Phantom nie idzie w stronę urządzenia za wszelką cenę hiper-rozdzielczego. Tutaj realizm budowany jest bardziej przez połączenie barwy oraz wspomnianej wcześniej wewnętrznej spójności. Dalej słuchać charakterystyczną dla miękkość brzmienia połączoną z dynamiką, jednakże wzmacniacz słuchawkowy sprawia wrażenie grającego nieco bardziej po konturowej stronie. Jakby producent specjalnie tak dostroił tę część w taki sposób, aby całościowy efekt nie był zbyt, że tak to ujmę, nazbyt przekolorowany.

Jednocześnie mam też wrażenie, że część amplifikacji w nowym flagowym źródle od iFi Audio projektowana była jednak bardziej do napędzania dużych słuchawek, aniżeli do IEMów. To nie tak, że sobie z tymi mniejszymi nie radzi, bo chociażby z Campfire Audio Andromedami brzmienie było co najmniej dobre. Natomiast zdecydowanie lepszy efekt uzyskałem z obiema wersjami HEDDów, nowymi Finalami DX4000, czy chociażby HE1000. W tym kontekście trzeba zwrócić uwagę na jedną, niezwykle istotną rzecz. Otóż to właśnie przy korzystaniu z wyjść słuchawkowych niezwykle przydatne okazują się dostępne możliwości ustawień po stronie cyfrowej. Wzmacniacz słuchawkowy gra faktycznie dość konkretnie i mocno, ale właśnie na słuchawkach (chociażby takich, jak HEDDy w drugiej wersji, bo te z kolei są nastawione typowo na transparentność oraz granie wprost) wychodzi jak na dłoni brzmieniowa elastyczność Phantoma uzyskiwana zarówno dzięki mnogości ustawień po stronie przetwornika cyfrowo-analogowego jak i dostępności dodatkowego toru lampowego. Przykładowo z HEDDphone TWO świetnie zgrywała się opcja resamplingu do DSD2048, która świetnie ogarniała nieco zbyt jaskrawy środek pasma w tych słuchawkach. Podobnie na Andromedach wyraźnie było słychać efekt włączenia funkcji K2HD, bo brzmienie stawało się lepiej wypełnione na środku, co w przypadku tych słuchawek sprawiało, że zachowana została „monitorowość” ich brzmienia, lecz przy tym też brzmienie stało się po prostu bardziej przyjemne.

Podsumowanie

Powróćmy na moment do tego, o czym wspomniałem na wstępie do tejże recenzji. Pozwolę sobie przypomnieć: otóż na stronie internetowej producenta jest jak byk napisane o nowym Phantomie: „reference-class DAC, ultra-resolution streamer and powerful headphone amplifier”. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na tę pierwszą część tego zdania. Mowa oczywiście o przetworniku cyfrowo-analogowym, jaki został w Phantomie zaimplementowany.

Otóż uważam, iż jest on naprawdę znakomity. I to właśnie on jest w mojej skromnej opinii gwiazdą programu o nazwie iFi Audio iDSD Phantom. Przetwornik ten jest także o tyle interesujący, że oparty jest na czterech układach w architekturze delta-sigma w bardzo ciekawej aplikacji z użyciem układu FPGA.

Co ciekawe, jego brzmienie, także – a może zwłaszcza – w kontekście budowania wiarygodnej przestrzeni jest też potwierdzeniem pewnej mojej teorii właśnie odnośnie użycia układu FPGA przed właściwym układem DAC (rozwiązanie to stosuje kilku producentów, przykładowo Moon w swoim znakomitym źródle Moon 791) w kontekście jakości brzmienia. I w szczególności, jeżeli chodzi o budowanie przestrzeni.

Bo to właśnie wspomniana przestrzeń jest – obok spójności oraz barwy – największą zaletą nowego źródła od iFi Audio. Przy czym proszę mnie w tym aspekcie nie zrozumieć na opak. Bo tak się składa, że zarówno streamer jak i wzmacniacz słuchawkowy są na wysokim poziomie. To bardziej chodzi o to, że poziom ten jest tutaj wyznaczany właśnie przez część odpowiedzialna za konwersję sygnału z postaci cyfrowej na analogową.

Jednocześnie podsumowując takie urządzenie, jak iFi Audio iDSD Phantom warto też odpowiedzieć sobie na dość istotne pytanie: dla kogo jest ono przeznaczone? Albo jeszcze inaczej: kto będzie z niego najbardziej zadowolony? I powiem tak: przede wszystkim Phantoma dedykowałbym bym wszystkim tym, którzy szukają tej konkretnej estetyki brzmienia, jednakże oczekują także urządzenia o bardzo dużej integracji. Integracji, która w tym przypadku nie będzie akurat oznaczać kompromisów w żadnym z zakresów obsługiwanej funkcjonalności.

I to właśnie nam iFi Audio iDSD Phantom zapewnia. Jest na rynku sporo urządzeń typu „DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym”. Jednakże niewiele z nich oferuje tak szerokie i przydatne zarazem możliwości ustawień po stronie przetwornika. A jeszcze mniej posiada zintegrowany transport cyfrowy (streamer) na pokładzie. Jednakże najważniejszym tak naprawdę aspektem nowego źródła od iFi Audio jest tak naprawdę samo brzmienie. To jest zaskakująco wręcz analogowe. I do tego po prostu wewnętrznie spójne, a przy tym trzymające wszystkie obiektywne aspekty na poziomie, jakiego oczekiwalibyśmy od urządzenia za taką cenę.

Biorąc to wszystko pod uwagę, pozostaje mi wystawić nowemu urządzeniu od iFi Audio szczerą rekomendację.

Adam Kiryszewski

Cena: 19 990 PLN
Dystrybutor: 21Distribution