Spendor A7.2 – recenzja

Spendor A7.2

Spendor A7.2 to najnowsza wersja podłogowych kolumn głośnikowych, jakie produkowane są przez dobrze znaną u nas brytyjską markę. Producent ten gościł już swego czasu w naszej redakcji – a było to przy okazji recenzji modelu Spendor D7.2. Patrząc na obie konstrukcje mogłoby się wydawać, że są one w jakiś sposób podobne, bo w końcu w nazwie mamy tylko jedną literę różnicy. Lecz jeżeli przyjrzymy się im tak bardziej uważnie, to okaże się – że te różnice są tak naprawdę dość spore. A do tego praktycznie fundamentalne. Przede wszystkim, D7.2 to konstrukcja trójdrożna posiadająca dedykowany przetwornik niskotonowy oraz będąca drugim od góry przedstawicielem serii „D” (powyżej jest tylko D8.2).

Tymczasem recenzowany tutaj model A7.2 to nie dość, że konstrukcja dwudrożna, to na dodatek stojąca najwyżej w hierarchii, jeżeli chodzi o całą serię “A”. Przy czym zwróćmy też uwagę na to, że cyfra „2” po przecinku oznacza tutaj, iż producent dokonał w nowej serii „A” pewnych modyfikacji. Są one dość istotne, bo nie są to zmiany kosmetyczne i do nich oczywiście w odpowiednim momencie dojdziemy.

Natomiast skupmy się teraz na samej formie modelu A7.2. Jak widać, są to kolumny w klasycznej można by rzec konfiguracji – czyli mamy układ dwudrożny umieszczony w dość smukłej, wolnostojącej obudowie. Koncepcja ta jest dość popularna pośród brytyjskich konstruktorów, korzystał z niej ładnych parę lat temu chociażby ProAc w znanym modelu Response 2.5, do dzisiaj jest ona spotykana w produktach wielu bardziej, że tak to ujmę – audiofilskich marek. Jednocześnie patrząc na wszystkie modele z nowej serii „A” Spendora, to można zauważyć też pewne różnice między poszczególnymi kolumnami, które możemy zobaczyć również w specyfikacjach. Patrząc zaś właśnie od strony technicznej – to całkiem możliwe, że to model A7.2 może okazać się najbardziej interesujący. Oczywiście tę kwestię także poruszymy.

Spendor A7.2

Teraz natomiast warto wyjaśnić jeszcze jedną rzecz. Otóż, jak wspomniałem powyżej – model A7.2 stoi najwyżej w hierarchii w serii „A”. Natomiast mamy jeszcze dwie linie produktowe w ofercie brytyjskiej marki. I to, zanim przejdziemy dalej, należałoby wyjaśnić (opisywałem to szerzej w recenzji modelu D7.2). Otóż seria „A” ma oferować smukły design połączony z naturalnym i angażującym brzmieniem. Ma też być stosunkowo łatwa w ustawieniu oraz uniwersalna. Z kolei seria „D”, której przedstawiciela recenzowaliśmy jakiś czas temu – ma być tą serią bardziej „wyczynową”. Czyli zawierać kolumny bardziej nastawione na rozdzielczość, precyzję oraz realizm. Natomiast już seria „Classic” ma być, jak sama nazwa wskazuje, trochę takim powrotem do korzeni marki oraz dawnych czasów brytyjskiego audio w bardziej nowoczesnym wydaniu.

Oczywiście, o ile wspomniane linie produktowe się nieco konstrukcyjnie i – co ważniejsze – koncepcyjnie różnią, to pewne elementy mają jednak wspólne. W szczególności mówię tutaj o przetwornikach nisko-średniotonowych (oraz de facto średniotonowych w modelach D7.2, D8.2 oraz kilku z serii Classic). Te korzystają z firmowego materiału membran o nazwie EP77. Jest to jeden ze znaków rozpoznawczych marki Spendor, która unika zarówno kompozytowych membran, jak i tym bardziej tych wykonanych z metalu czy materiałów takich, jak ceramika bądź włókno węglowe. Jest to o tyle ciekawe, że ostatnio mamy pewnego rodzaju modę na nowe materiały – takie, jak chociażby TPCD, którym producenci zastępują między innymi beryl (m.in. jeżeli chodzi o membrany przetworników wysotononowych).

Tymczasem Spendor wiernie trzyma się swoich „firmowych” rozwiązań. I za ich aplikacje w kolumnach takich, jak A7.2 trzeba zapłacić dokładnie dwadzieścia tysięcy złotych za parę. Można powiedzieć, patrząc poprzez aktualną sytuację na rynku kolumn, że nie jest to ani przesadnie dużo, ani też jakoś specjalnie mało. Możemy za to dostać większe kolumny, nawet z dużo większymi przetwornikami (które wciąż będą miały jak najbardziej audiofilskie aspiracje). Bez problemu możemy też znaleźć kolumny podstawkowe, które będą wycenione znacznie powyżej tej kwoty (jak chociażby bardzo dobre Monitor Audio Platinum 100 3G recenzowane jakiś czas). Po raz kolejny zatem okazuje się, że wszystko sprowadza się nam do jednego. Mowa oczywiście o brzmieniu.