W tym konkretnym przypadku mamy jeszcze inną, nie miej ciekawą stronę medalu. Otóż Spendor zarzeka się, że seria „A” ma być linią produktową, która będzie najbardziej przyjazna w stosunku do słuchacza. Zagorzali audiofile, którzy z pietyzmem po raz kolejny wymieniają lampy w torze zapewne skierują swoje zainteresowanie w stronę serii Classic. Albo któregoś większego modelu z serii „D”. My natomiast w tej recenzji przyjrzyjmy się temu, co Spendor – jakby nie patrzeć marka kultowa – ma do zaoferowania słuchaczom, którzy możliwe, że tej marki nie znają aż tak dobrze, ale za to oczekują po prostu dobrych kolumn.
Spendor A7.2 – budowa
Można w pewnym sensie powiedzieć, że ten akurat model Spendora to książkowy niemalże przykład klasycznej dwudrożnej konstrukcji wolnostojącej. Tak naprawdę jednak niewiele nam to powie, bo tego typu kolumn jest też na rynku całkiem sporo i mogą one różnić się między sobą dużo, dużo bardziej, aniżeli wskazywałaby na to sama optyka. Bo jest też tak, że o ile możemy mieć do czynienia z bardziej klasycznymi chociażby przetwornikami w zakresie zastosowanych materiałów membran – to same już układy magnetyczne mogą być jak najbardziej nowoczesne, współczesne. Przykładów tego jest tak naprawdę na rynku sporo i jakoś specjalnie daleko sięgać przy tym nie trzeba.
Chociażby recenzowane jakiś czas temu Acoustic Energy AE300V2. Zastosowano w nich dość klasyczne można by rzec materiały membran, jednocześnie same napędy to już technologia jak najbardziej nowoczesna i współczesna zarazem (mam tutaj na myśli oczywiście pierścieniowy układ magnetyczny, jaki zastosowano w przetworniku wysokotonowym, czy miedź w napędach obu przetworników). Wspominam o tym nieprzypadkowo w tej akurat recenzji, ponieważ Spendor poczynił w niektórych modelach kolumn serii „A” dość istotną zmianę konstrukcyjną. Jest to także w pewnym sensie zmiana całościowa, koncepcyjna, która – dla tej marki jest moim zdaniem dość istotna.
Pozwolą Państwo, iż wytłumaczę to szerzej, gdyż ten akurat temat nie tylko na to zasługuje, ale też wręcz tego wymaga. Między innymi dlatego, że prawie na pewno będzie on przekładał się (i jak się już za chwilę okaże – faktycznie przekłada się) na brzmienie. Otóż producent zastosował nowe przetworniki wysokotonowe. Zmienił też częstotliwość podziału pomiędzy głośnikiem nisko-średniotonowym a wysokotonówką z 4 KHz na 2 KHz. Jest to de facto jedna oktawa, ale to dużo większa różnica, aniżeli same cyfry by na to wskazywały, ponieważ teraz zdecydowanie więcej pasma średniotnowego przetwarzać będzie kopułka, a mniej membrana z firmowego materiału EP77. Wcześniej Spendor często korzystał z faktu, że firmowy polimer może bez problemu przetwarzać częstotliwości do kilku KHz stosując wysokie częstotliwości podziału.
Nowe modele, czyli A4.2 i właśnie A7.2 mają już zamiast 4.2 KHz podział zrobiony w okolicy 2 KHz. Piszę „w okolicy” ponieważ, na co także trzeba zwrócić uwagę, Spendor nie stosuje jakichś bardzo stromych filtrów w swoich kolumnach. Stawia też na płynne przejście pomiędzy przetwornikami i jak najlepszą ich ze sobą integrację. I jeżeli już o tej integracji mówimy, to warto zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny detal. Otóż długość fali dla częstotliwości 2KHz to 17.2 cm, czyli więcej aniżeli odległości akustyczne pomiędzy przetwornikami w modelu A7.2. Sprawia to, że słuchacz odbiera brzmienie z dwóch przetworników, jak z jednego (w pewnym uproszczeniu), co bezpośrednio przekłada się na spójność brzmienia i także na generowanie efektów przestrzennych.
Co więcej, z tego, co udało mi się dowiedzieć ze źródła, to model A7.2 ma zupełnie nową i uproszczoną zarazem zwrotnicę 2-go rzędu, podczas gdy oryginalny A7 miał bardziej skomplikowaną zwrotnicę składającą się z filtrów drugiego i trzeciego rzędu. Jednocześnie – zdaniem producenta – już model A7 był stosunkowo łatwy do napędzenia, natomiast nowa wersja kolumn ma być jeszcze bardziej przyjaznym obciążeniem dla wzmacniacza. Warto też zaznaczyć, bo taka informacja może gdzieś umknąć, że w wersji 7.2 zastąpiono cewki z rdzeniem z żelaza cewkami powietrznymi. To także istotna w sumie zmiana, składająca się na całość.
Same zaś przetworniki to coś, czemu brytyjska marka wierna jest już od dłuższego czasu. Temat firmowego materiału membran o nazwie EP77 poruszyłem w recenzji modelu Spendor D7.2 zatem tutaj powtórzę się jedynie dość zwięźle. Otóż EP77 to materiał polimerowy o specjalnie dobranym tłumieniu. Chodzi przede wszystkim o to, że – w przeciwieństwie do wielu membran chociażby wykonanych z polipropylenu – tłumienie jest tutaj liniowe. Nadmieńmy także, że przetworniki odtwarzające średnie pasmo (czyli zarówno te nisko-średniotonowe, jak i dedykowane średniotonowe chociażby w linii Classic) posiadają membrany z firmowego materiału EP77, dlatego można śmiało założyć, że na pewno w jakiejś tam części jest on odpowiedzialny za – zwał jak zwał – „firmowe brzmienie Spendora”.
Jeżeli zaś chodzi o wybór materiału membran przetworników wysokotonowych (jest to w tym przypadku kopułka tekstylna) to producent uzasadnia taką decyzję między innymi tym, iż tekstylna kopułka bardzo dobrze zgrywa się z firmowym materiałem EP77. W ten sposób dochodzimy do największej moim zdaniem zmiany, jaką wprowadzony w modelu 7.2. Bo znajdziemy w nim zupełnie nowy przetwornik wysokotonowy, który posiada odpowiednio wytłumioną tylną komorę (w poprzedniku jej nie było), co z kolei daje wiele dość istotnych zalet. Przede wszystkim wysokotonówka może przejąć pasmo od przetwornika nisko-średniotonowego znacznie niżej. Chodzi tutaj chociażby o to, żeby uniknąć podziału pasma w dość czułym zakresie okolic 3 KHz. Wcześniej ten podział był przy częstotliwości czterech kiloherców, teraz jest przy dwóch, co jest dość znaczącą różnicą.

