Jednakże największą tak na prawdę zaletę nowych przetworników wysokotonowych postrzegałbym nawet nie w samej niższej częstotliwości podziału, ale w zastosowaniu wytłumionej tylnej komory. W dużym skrócie chodzi o to, że taki przetwornik będzie miał dużo, ale to dużo lepszą charakterystykę „wodospadową” (znaną, jako CSD – Cumulative Spectral Decay) w zakresie 1-2 KHz aniżeli taki bez komory. Umożliwia to nie tylko zastosowanie niższej częstotliwości podziału, ale też mniej stromej filtracji górnoprzepustowej. I faktycznie – nowe Spendory mają już filtr drugiego rzędu dla przetwornika wysokotonowego. Czyli w torze sygnału mamy już jeden kondensator zamiast dwóch. Innymi słowy zwrotnica dla toru wysokotonowgo może być bardziej przeźroczysta pod względem brzmienia. Jeżeli dodamy do tego wspomniane cewki powietrzne to oznacza to, że układ elektryczny w A7.2 jest zarówno prostszy, jak i także wyższej jakości.
Czyli mamy tutaj sytuację ładnie określaną, jako „win-win”. Tyle odnośnie przetworników oraz elektroniki – teraz pora na kilka słów o samych obudowach. Koncepcję brytyjskiego producenta opisałem dokładniej w recenzji modelu D7.2, tutaj jest ona zasadniczo taka sama. Otóż obudowa nie jest sztywna za wszelką cenę, ma ścianki o raczej niewielkiej grubości, za to jest wzmocniona w środku. Ma też, co w zasadzie najważniejsze dla całej sprawy, elastomerowe elementy umieszczone w kluczowych miejscach połączeń. Do tematu redukcji wibracji obudowy Spendor podchodzi bardziej na zasadzie aktywnej ich redukcji różnymi sprytnymi metodami, aniżeli zwiększania za wszelką cenę grubości i sztywności ścianek. Dość podobną filozofię stosuje m.in. brytyjski Harbeth, chociaż tam są pewne różnice w zakresie detali. Port bass-refleksu także przeprojektowano tak, aby uzyskać mniejsze opóźnienie grupowe. Innymi słowy powinniśmy mieć lepszą spójność niskich tonów i po prostu lepszy, bardziej czytelny ogólnie rzecz mówiąc bas.
Pozwolę sobie jeszcze na komentarz odnośnie umieszczenia samego portu bass-refleks. Są oczywiście różne szkoły, chodzi mi konkretnie o kwestię tego, czy montuje się go na przedniej ściance, czy na tylnej. Osobiście uważam, że to zależy, natomiast skłaniałbym się do postawienia tezy, że jednak lepszym rozwiązaniem w tego typu kolumnach – będzie port bass-refleks z tyłu. Oczywiście będzie to wymagać pewnego jednak odsunięcia kolumn od tylnej ścianki, jednakże będzie też mieć jedną zaletę. Otóż port bass-refleks zawsze będzie emitował jakieś częstotliwości poza swoim zakresem pracy. Będą one oczywiście poniżej poziomu ogólnej charakterystyki kolumn, ale jednak. Dlatego uważam, że lepiej, aby ta energia została skierowana do tyłu, aniżeli do przodu. Samo wykonanie kolumn jest oczywiście bez zarzutu, no ale Spendor to marka mająca własną stolarnię i nie robi tego od wczoraj.
Spendor A7.2 – brzmienie
Od razu napiszę Państwu, że nie słuchałem bezpośrednich poprzedników tych kolumn, czyli modelu A7 (bez .2 w nazwie), a od czasu odsłuchów modelu D7.2 minęło jednak już nieco czasu. Dlatego też w opisie brzmienia nie będę jakoś specjalnie odnosił się do tego, jak ten akurat model Spendora ma się do innych kolumn tego samego producenta, a już w szczególności do linii Classic – bo na takie porównania przyjdzie zapewne ich pora. Natomiast jak najbardziej powinno interesować nas to, w jaki sposób Spendory A7.2 grają tak całościowo. I na ile słychać w nich mniej lub bardziej charakterystyczne brzmienie brytyjskiego monitora studyjnego. Oraz w jakim stopniu są one, że tak to bardziej ogólnikowo ujmę – uniwersalne.
Jednocześnie trudno też opisując samo brzmienie nie odnieść się do konstrukcji tych kolumn. Zastosowano tutaj przecież dość konsekwentnie takie a nie inne materiały membran z jednej strony. Z drugiej zaś mamy nowe przetworniki średniotonowe oraz niższą, praktycznie niespotykaną u Spendora wcześniej częstotliwość podziału pomiędzy przetwornikami. Jaki jest tego efekt? Zacznę może od tego, że o ile faktycznie mamy tutaj doskonałą koherencję pomiędzy rzeczonymi przetwornikami, to jeżeli ktoś oczekuje, że Spendor gra jedynie środkiem albo prezentuje brzmienie monitorowe rozumiane – oczywiście nieco, albo nawet dość pejoratywnie – jako dzielenie dźwięków na kilka, to może się nieźle zdziwić.

