To właśnie na „The Starship Avalon” Thomasa Newmana norweskie kolumny stworzyły praktycznie od razu bardzo specyficzny klimat, wciągając słuchacza niejako zupełnie naturalnie w inny świat. Pozostając jeszcze chwilę przy muzyce filmowej, to stosunkowo mało znana ścieżka dźwiękowa Hansa Zimmera z filmu „Rush” pokazała możliwości kolumn O Audio w zakresie niskich częstotliwości. I w tym momencie pora na kolejną, ciekawą uwagę. Otóż Zimmer w swoich studio używa monitorów studyjnych opartych o przetworniki firmy Volt. Oferują one mniej więcej to samo, co kolumny O Audio. Czyli są w stanie przekazać dużo niskiego basu z bardzo dobrą jakością, a konkretnie zachowując nie tylko jego rozciągnięcie oraz dynamikę, ale przede wszystkim zachowując czytelność, która przekłada się zarówno na szczegółowość, jak i na artykulacje. Dlatego chociażby taki utwór ze wspomnianej powyżej ścieżki dźwiękowej, jak „Watkins Glen” potrafi sprawić spore problemy w wielu systemach. A na Iconach wreszcie zabrzmiał tak, jak zabrzmieć powinien. Czyli przede wszystkim z bardzo dobrą czytelnością oraz dynamika. Jednocześnie cały czas wszystko, co się działo na scenie było po prostu w naturalny, zupełnie niewymuszony sposób wyraźne, a przy tym bez jakichkolwiek przerysowań.
Przy czym niskie tony z Iconów wymagają szerszego komentarza, który, jednakże znowu będzie w tym konkretnym przypadku jak najbardziej na miejscu. Otóż kolejnym często powtarzanym mitem w środowisku audiofilskim jest to, że kolumny posiadające obudowę w konfiguracji bass-reflex jednak nie będą potrafiły dorównać kontrolą basu tym posiadającym obudowę zamkniętą. Albo, że najlepszy bas ma linia transmisyjna i tak dalej. Tych wariacji różnych obiegowych legend jest przecież całe mnóstwo. I przy okazji słuchania na Iconach różnej muzyki, powiem tak: konfiguracja obudowy a klasa zastosowanego przetwornika niskotonowego (w tym przypadku jest to de facto przetwornik nisko-średniotonowy w pewnym sensie) to tak naprawdę dwie różne rzeczy. To raz. Drugie primo, czyli secundo będzie takie, że samo strojenie portów bass-reflex, także w kontekście tego, jakie pewne parametry ma sam przetwornik (i nie mam tutaj na myśli całkowitej dobroci określanej parametrem Qts), to już jeszcze inna, dla co poniektórych dość ciemna, materia.
Do czego zmierzam? Ano do tego, że O Audio Icon 12 są doskonałym, niemalże książkowym wręcz przykładem na to, że można zrobić dobrze grające na basie kolumny „z dziurą”, gdzie bas nie będzie ani sztucznie podbity, ani też przesadnie zachowawczy. Szczerze powiedziawszy, to niskie tony z O Audio mocno mi przypominają to, co na niskich i najniższych tonach potrafią zaprezentować tak kultowe przetworniki niskotonowe, jak JBL1500AL, czy TAD1603. Niskim tonom tutaj chce się grać, ale też prezentują znakomitą barwę, fakturę, nasycenie. I mają też właśnie taką charakterystyczną zamaszystość, która nie jest tutaj okupiona całym zestawem przykrych historii, jakie często pojawiają się w przypadki nisko schodzących na basie kolumn. To właśnie to połączenie barwy, rozmachu oraz tego, że nic się przy tym nie dzieje niepożądanego jest bardzo charakterystyczne dla dobrze zaprojektowanych układów przetwornik-obudowa i przyznam szczerze, że nie sądziłem, że uda się coś takiego (mam tutaj głównie na myśli właśnie barwę) uzyskać z przetworników nie posiadających układów magnetycznych typu AlNiCO. A jednak. Zarówno Skrillex „Bangarang”, jak i też chociażby Kendrick Lamar „Humble” pokazały, że kolumny się nie gubią i łączą rozciągnięcie niskich tonów z panowaniem nad transjentami.
A jeżeli już przy okazji basu pojawił się temat samej barwy, to warto też wspomnieć o tym, co Icony prezentują zarówno na środku, jak i na górze pasma w tym względzie. Utwór „Two Weeks” FKA Twigs wyraźnie, niezwykle dobitnie pokazał, że Icony grają tak naprawdę barwą, która nie kojarzy się ani z przetwornikami metalowymi, ani też papierowymi, one idą nieco w swoim własnym kierunku. Osiągnięto przede wszystkim bardzo dużą plastykę, namacalność brzmienia. Norweskie kolumny także i tutaj bezproblemowo stawiają pewne stereotypy na głowie. No bo tak: barwa (oczywiście w zależności od pozostałych elementów toru) będzie pół kroku w kremową stronę, jednakże wcale nie oznacza to ani żadnych podbarwień, ani też jakichkolwiek odstępstw od neutralności. Można powiedzieć, że Icony grają w pewnym sensie „ciepło”, lecz nie jest to podgrzanie brzmienia, a bardziej wyeliminowanie pewnych naleciałości, które często mają miejsce w zakresie wyższej średnicy i niskiej góry. Pamiętajmy tutaj, że od z grubsza jednego kiloherca całe pasmo przetwarza nam jeden przetwornik.