Wynika to przede wszystkim z tego, że ich obudowy mają zmienną zarówno wysokość, jak i przede wszystkim szerokość. A jeszcze inaczej rzecz ujmując: nie są to takie typowe prostopadłościenne duże skrzynki, bo pomimo swoich niemałych rozmiarów są (i to będzie chyba najlepsze określenie) dość smukłe. Zawdzięczamy to między innymi właśnie temu, że ich szerokość maleje wraz ze zbliżaniem się do tylnej ścianki. Podobnie górna ścianka opada w stronę tyłu obudowy co razem sprawia, że o ile na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to takie typowe, klasycznie paczki, to jak się lepiej przyjrzymy, to okaże się, że jednak Icony 12 to już coś innego, bo faktycznie jest też tak, że kolumny te są dalekie od typowych, także jeżeli spojrzymy poprzez pryzmat przetworników, jakie zastosowano. Mamy tutaj dwa na stronę, i o ile oba są dynamiczne, to już różnią się sposobem działania, bo jeden promieniuje bezpośrednio, a drugi obciążony jest przez sporych rozmiarów tubę.
W ten sposób dochodzimy do całkiem interesującej kwestii, w sumie też takiej, która mocno norweskie kolumny na tle konkurencji wyróżnia. Otóż O Audio Icon 12 to, jeżeli ktoś jeszcze tego nie zauważył, kolumny de facto dwudrożne. Jednakże w tym konkretnym przypadku ich „dwudrożność” znacząco będzie się różnić od rozwiązań spotykanych w kolumnach mniejszych. Mało tego, zastosowana zwrotnica jest pierwszego rzędu, czyli z bardzo łagodnymi nachyleniami zboczy. Zapytałem Jonathana Cooka z O Audio własnie o topologię zwrotnicy i dostałem taką odpowiedź:
„Próbowaliśmy wielu różnych podejść do konstrukcji zwrotnicy, jednakże pierwszy rząd zadziałał naprawdę dobrze na osi i poza nią, i także zabrzmiał zdecydowanie najlepiej. Dlatego też dla Iconów 12 pierwszego rzędu zwrotnica okazała się być zdecydowanie najlepszą. Zasadniczo nie jesteśmy przywiązani do jakiejś konkretnej technologii, kiedy projektujemy głośniki. Nasze podejście polega na tym, że przy każdym nowym modelu podchodzimy z otwartą głową oraz znajdujemy najlepszą technologię/rozwiązanie dla każdego problemu, bez podejmowania decyzji odnośnie tego, co będzie najlepsze zanim tego nie przetestujemy”.
Chciałbym w tym momencie zwrócić uwagę na kolejny interesujący aspekt konstrukcji tych kolumn. Otóż punkt podziału pomiędzy dwoma zastosowanymi w nich przetwornikami znajduje się niezwykle nisko, bo przy 1100 Hz. Jest to tak naprawdę znacznie niżej, aniżeli to, co spotykamy w zdecydowanej większości konstrukcji dwudrożnych. I o ile oczywiście chwała należy się producentowi za odsunięcie miejsca podziału od tego newralgicznego zakresu 2500-3500 Hz, to warto wspomnieć też o tym, że wymaga to zastosowania odpowiednich przetworników w dogłębnie przemyślanej konfiguracji. To, że ten średnio-wysokotonowy musi zejść odpowiednio nisko, to jedno (oczywiście dużą rolę odgrywa tutaj wspomniana tuba, do czego zresztą jeszcze dojdziemy). Natomiast inną, nie mniej ważną kwestią jest to, że przetwornik pokrywający niskie pasmo musi odtworzyć dobrze nie tylko bas, ale i częstotliwości od tego basu znacznie wyższe. Bo odpowiedzialny jest też w dużej mierze za niższy środek. Tutaj O Audio zastosowało przetwornik własnej konstrukcji o średnicy dwunastu cali. Jonathan Cook mówi o nim tak:
„Głośnik niskotonowy to dwunastocalowy (30 cm – przyp. Red.) przetwornik posiadający układ magnetyczny typu „overhung” (czyli układ długa cewka-krótka szczelina). Używa on bardzo specjalnego napędu zaprojektowanego za pomocą najnowszego oprogramowania do symulacji dla uzyskania najlepszej jakości brzmienia i najniższych zniekształceń. Korzystamy z karkasów tytanowych oraz stosunkowo miękkich elementów zawieszenia, żeby uzyskać bardzo dobrą jakość dźwięku przy niskich i wysokich poziomach. Uzyskaliśmy system, który jest całkowicie liniowy do wychylenia około 10mm w każdą stronę. Oznacza to, że współczynnik siły napędu oraz jego indukcyjności jest taki sam nawet, jeżeli przetwornik jest używany przy dość dużych poziomach gdy cewka porusza się dużą amplitudą do przodu i do tyłu. Ujmując to w prostszy sposób – większość przetworników ma tendencje do nieliniowej pracy przy bardziej normalnych poziomach odsłuchu, jednakże nasz pozostaje cały czas liniowy. Oznacza to, że zniekształcenia oraz pomiary są dobre nie tylko przy niskich poziomach ale pozostają bardzo podobne także przy wyższych. Według naszej filozofii jest dość ważnym, aby mieć w kolumnach głośnikowych spory zapas dynamiki bez zniekształceń i nieliniowości.”
Całkiem ciekawe i też przy tym rozsądne wytłumaczenie. Dlatego zapytałem też o sekcję „wyższą”, czyli to, co zapewne będzie wielu ciekawić najbardziej:
„Tuba została zaprojektowana poprzez symulacje z użyciem najnowszego oprogramowania i celem było stworzenie tuby kontrolującej kierunkowość oraz dającej gładkie i ładne czoło fali dźwiękowej z tak małą ilością kolorowania, jak to tylko możliwe. Nazwaliśmy tą geometrię „Quad Vertex Sound Field” i jest to nasza własna geometria, którą stosujemy w Iconach 12 oraz większym modelu Verdande. Przetwornik kompresyjny (czyli ten który współpracuje z tubą – przyp. Red) korzysta z karbonowej membrany o średnicy 3.4 cala która posiada włókna ułożone w różnych kierunkach, aby efektywnie rozbić jej rezonanse. Ze względu na jej całkiem spory rozmiar, ma ona ogromne możliwości w zakresie odtwarzania przy wszystkich poziomach głośności. Mówiąc prościej, z łatwością odtwarza ona poziomy rzędu 110 dB, czego zwykłe głośniki kopułkowe po prostu nie robią. Jest to zatem jeden z elementów magii Iconów 12 i ich uniwersalności, muzykalności i lekkości odtwarzania muzyki. Zakres dynamiki jest ważny.”
Jest jeszcze jedna istotna kwestia, o której wspomniał Jonathan i do której chciałbym nawiązać. Chodzi oczywiście o kierunkowość:
„Nasza kombinacja tuby/przetwornika może z łatwością radzić sobie z niskimi częstotliwościami podziału i wybraliśmy około 1100 Hz dla Iconów 12. To miejsce, gdzie kierunkowość poza osią tuby oraz przetwornika niskotonowego najlepiej się ze sobą zgrywają, coś, co jest naprawdę ważne, aby sprawić, że kolumny głośnikowe odpowiednio zintegrują się z normalnym pomieszczeniem. Przetwornik kompresyjny posiada swoją wytłumioną tylną komorę aby uniknąć „komorowego” brzmienia, o którym wspominałeś”.