Moon 791 (i 761) – recenzja

Pozostaje też kwestia związana z integracją. Zazwyczaj przyjmujemy, że urządzenia dzielone, które mają tylko jedną funkcję – są w tym, co robią lepsze od tych zintegrowanych. Tymczasem Kanadyjczycy przyjeli dość odważne podejście łącząc trzy różne urządzenia (jeżeli weźmiemy pod uwagę przedwzmacniacz gramofonowy, to cztery) w jednej obudowie. Gdy zapytałem producenta, jakie jest jego podejście do uzyskania wysokiej jakości brzmienia przy połączeniu kilku urządzeń w jednej obudowie, uzyskałem odpowiedź:

„Najważniejsze [są kwestie – przyp. Tłum.] związane z wewnętrzną izolacją galwaniczną pomiędzy całą sekcją cyfrową oraz sekcjami analogowymi. To robi dużą różnicę. Oczywiście, także kompletnie osobne zasilacze dla każdej z sekcji. Następnie izolacja od interferencji elektromagnetycznych korzystając z przemyślanego rozmieszczenia mechanicznego jest ważna, podobnie jak całościowa konstrukcja. Proszę zwrócić uwagę, że są także zalety związane z integracją, zwłaszcza związane z tym, że nie wychodzimy z urządzenia kablem połączeniowym i nie wchodzimy nim do innego. To pozwala na pominięcie kabli oraz dodatkowych stopni wyjściowych i wejściowych na każdym końcu tego kabla. Ponadto poziomy sygnału oraz impedancja może mieć optymalne wartości dla następnych stopni.”

Moon 791

To ciekawe ujęcie tematu, które rzuca też nieco inne światło na całą dyskusję w temacie „integracja kontra oddzielne elementy”. Proszę zwrócić uwagę na odniesienie do stopni wyjściowych i wejściowych. Bo o ile wielu może mieć problemy z przyjęciem tego do wiadomości – to faktem jest, że pójście w stronę integracji może mieć swoje korzyści dla samego toru audio, a zatem dla sygnału. Mniejsza ilość stopni na drodze i lepsza kontrola nad tym, jak te stopnie działają razem i wpływają na siebie – to zawsze będzie zaletą.

Jedną rzecz możemy w przypadku 791 podłączyć z zewnętrz, co staje się jasne, kiedy uważniej popatrzymy na tylną ściankę. Bo znajdziemy na niej dwa gniazda do podłączenia osobnego zasilacza.

„681, 791 i 891 pozwalają na użycie zewnętrznego zasilacza. Może być wykorzystany znajdujący się w aktualnej ofercie 820S, jednakże mamy w planach nowy zasilacz, który będzie częścią urządzeń the North Collection i będzie miał pasujący wygląd. Proszę jednak uzbroić się w cierpliwość, to zajmie trochę czasu; zawsze wolimy dopracować produkt, zanim trafi on na rynek. Zastosowaliśmy dwa różne złącza ponieważ są dwa różne połączenia dla różnych celów. Jeden to zasilanie części cyfrowej urządzenia, drugie to zasilanie części analogowych. Wymagania dla każdego rodzaju nie są takie same.”

I jeszcze nim przyjrzymy się końcówce 761, pozwolę sobie na kilka uwag odnośnie naszego komponentu źródłowego. Przede wszystkim, Moon korzysta z wyświetlacza o wysokiej rozdzielczości, który jest niezwykle czytelny. Po drugie, stojak pod urządzenie powinien mieć dość szeroką platformę. Trzecia kwestia jest taka – ale to akurat powinno być zrozumiałe – urządzenie jest też dość głębokie. I to wszystko trzeba wziąć pod uwagę przy planowaniu tego, na czym 791 będzie stał.

Moon 791

Jeżeli zaś o samo działanie i obsługę z poziomu menu chodzi, to jest w nim wszystko, co potrzebne. Można wybrać nie tylko, które wyjścia będą aktywne, ale także ustawić na nich maksymalny poziom wyjściowy, co będzie przydatne przy korzystaniu z bezpośrednio podłączonej końcówki mocy. Jak przekazał mi Costa Koulisakis z Moona – jedynym zewnętrznym elementem, jaki został z poprzednich urządzeń jest duża gałka głośności. Co, biorąc pod uwagę jej solidność – jest jak najbardziej zrozumiałe.

Końcówka mocy Moon 761

Ta końcówka mocy także należy do nowej the North Collection i sama w sobie jest godnym partnerem dla Moona 791. A przy tym, jeżeli popatrzymy, gdzie znajduje się jej miejsce w całej hierarchii amplifikacji Moona – to okaże się, że znajduje się niemalże na samym szczycie. Bo nad nią są de facto jedynie dwa tego typu urządzenia: Moon 861, czyli większa końcówka także należąca do the North Collection. No i oczywiście monumentalne, ogromne i będące w stanie napędzić praktycznie wszystko monobloki 888 kosztujące tyle, co naprawdę dobry samochód sportowy.

Jednocześnie 761 też nie jest urządzeniem słabym, bo ważąc ponad 35 Kg, posiada konstrukcję dual mono z dwoma transformatorami toroidalnymi 800VA, które wsparte są przez bank kondensatorów o łącznej pojemności ponad 152,000 uF. Przekłada się to na moc 200W na kanał przy obciążeniu 8 omów oraz podwojenie tej mocy, kiedy impedancja spadnie do czterech. Takie podwojenie mocy dobrze też świadczy o możliwościach prądowych samego 761. I pozwoli mu na napędzenie zdecydowanej większości kolumn na rynku, wliczając w to także mocno egzotyczne, planarne konstrukcje.

Moon 761 posiada przy tym topologię, która jest zbalansowana aż do stopnia mocy. I przy zmostkowaniu do monobloku staje się w pełni zbalansowana – z „pływającymi” wyjściami (czyli terminal ujemny jest także aktywny a nie podłączony do masy) w trybie „bridged”.