Moon 791 (i 761) – recenzja

Odtwarzacz sieciowy i przedwzmacniacz Moon 791

W swoich materiałach marketingowych Moon wyraźnie podkreśla, że 791 – oprócz tego, iż zalicza się do nowej the North Collection – jest także czymś więcej, aniżeli tylko poważnym przedwzmacniaczem liniowym, jak chociażby znany (na zachodzie) 740P. Jak wspomniałem wcześniej, funkcjonalność 791 jest znacznie szersza. To pełnoprawny odtwarzacz sieciowy, przetwornik cyfrowo-analogowy posiadający autorską technologię przetwornika o nazwie MDE, zbalansowany przedwzmacniacz liniowy z (opartą o także autorską technologię firmy) regulacją głośności o nazwie MVOL3. Mamy też przedwzmacniacz gramofonowy – i to taki dość rozbudowany, jeżeli chodzi o możliwości jego ustawień.

Moon 791

Odtwarzacz sieciowy bazuje z kolei na firmowej platformie MIND (MOON Intelligent Network Device) oferując praktycznie wszystko, czego moglibyśmy w dzisiejszych czasach od niego oczekiwać. Jest wsparcie dla Roona, jest też Tidal Connect. Z tyłu znajdziemy też wejście USB, gdyby ktoś wpadł na pomysł, żeby – z jakiegoś powodu – podpiąć 791 bezpośrednio do komputera. Połączenie z domową siecią może odbywać się zarówno za pomocą WiFi, jak i kabla. Jeżeli zaś o wstępną konfigurację chodzi – to jest ona prosta. I wszystko – przynajmniej u mnie – działało i działa od początku bez żadnych problemów. Co zabawne, 791 nie informuje w jakiś specjalny sposób o połączeniu z siecią bezprzewodową (albo ja tego nie zauważyłem). Po prostu łączy się i jest gotowy odtwarzać muzykę.

Moon 791

Jednocześnie więcej interesujących rzeczy dzieje się już w samym środku urządzenia, ponieważ przetwornik cyfrowo-analogowy korzysta z interesującej kombinacji układu DAC oraz kości FPGA, która go kontroluje. Kiedy zapytałem Dominique’a Poupart’a z Moona odnośnie całej koncepcji przetwornika MDE-2, uzyskałem taką odpowiedź:

„Skrót MDE oznacza Moon Digital Engine. Rozwiązanie to bazuje na układzie PFGA i chipsecie ESS. FPGA przetaktowuje sygnał z dokładnością co do piko-sekund, a dwa komplety po cztery wyjścia z DACa są sumowane w stopniu analogowym.”

To jednak nie wszystko:

„Sygnał cyfrowego audio reprezentuje zera i jedynki poprzez dwa różne poziomy, jednakże można popatrzeć na ten sygnał jako na analogowy. Idealnie, sygnał taki byłby prostokątny z bardzo wyraźnymi przejściami z jednego poziomu do drugiego. Jednakże w rzeczywistości jest dużo bardziej zaokrąglony niż ludzie myślą, co zaburza precyzję przejścia między stanami. Korzystamy z układu FPGA w taki sposób, aby przetaktować ten sygnał oraz kontrolować jego czas narastania itd. Sprawia to, że układ DAC pracuje w najlepszych możliwych warunkach. Jakość brzmienia jest niezależna od rodzaju wejścia na tyle, na ile to tylko możliwe”.

Przyznać trzeba, że to interesująca koncepcja, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Moon niespecjalnie chwali się rodzajem układu dokonującego samej konwersji cyfrowo-analogowej (dla zainteresowanych: jest to ESS9038Pro). Wynika to także z tego, że filozofią firmy jest jak najlepsza implementacja i aplikacja danych komponentów, a nie popularne w danym czasie układy same w sobie. To jest dość istotna kwestia, na którą chciałbym zwrócić osobną uwagę, ponieważ pośród entuzjastów audio – nawet tych, którzy pracują w samej branży związanej ze sprzętem – dość często pojawia się pewien schemat. Często przyjmuje się, że układ A ma taką sygnaturę brzmieniową, natomiast układ B jeszcze inną. A to wszystko dzieje się niejako równolegle do braku zrozumienia tego, jak działa całe „otoczenie” danej kości w kontekście osiągnięcia finalnego rezultatu sonicznego.

Co więcej, jest jeszcze druga strona medalu: wiele firm dzisiaj traktuje zastosowanie danego układu DAC jako tak zwany „selling-point”. Co jest nierzadko ze szkodą nie tylko dla klientów, ale także i dla branży. Ponieważ de facto prowadzi to do pewnego rodzaju wyścigu zbrojeń na symbole i typowo teoretyczne, często statyczne parametry, zamiast do realnego postępu.

Wracając jednak do 791, warto też wspomnieć, że mamy tutaj na pokładzie firmową regulację głośności M-VOL3, która – jak sama jej nazwa wskazuje – jest już w swojej trzeciej iteracji:

„Regulacja głośności M-VOL3 korzysta z lepszych półprzewodników aniżeli poprzednia konstrukcja użyta w 740P. Części te nie istniały w tamtych czasach. I dają zauważalną różnicę. Reszta układu przedwzmacniacza analogowego jest niemalże taka sama, jak w 740P.”.