Dzięki temu w brzmieniu jest sporo energii i życia, co wyraźnie było słychać chociażby na Tasmin Archer „Somebody’s Daughter”, gdzie wyraźnie można było wychwycić specyficznie nagrany wokal. Monitor Audio dodają od siebie świeżość i witalność, ale nie jest to okupione właśnie w żaden sposób brzmieniem, które byłoby w jakiś nadmierny sposób ostre, czy chropowate. Nawet dość trudny dla wielu kolumn utwór, czyli „Precious” z pierwszej solowej płyty Annie Lennox zabrzmiał naprawdę dobrze w skali absolutnej. To, co tutaj zwróciło z kolei uwagę, to separacja wokalu oraz całego akompaniamentu na scenie. Czuć w tym brzmieniu, że autorskie przetworniki Monitor Audio mają jednak lepsze CSD (Cumulative Spectral Decay, czyli inaczej rzecz mówiąc tak zwaną „charakterystykę wodospadową”, a jeszcze bardziej precyzyjnie – wygłuszanie rezonansów własnych w paśmie pracy) aniżeli chociażby większość przetworników posiadających membrany papierowe.
Te ostatnie zazwyczaj brzmią bardziej charakternie i klimatycznie, jednakże przy gęstszych aranżacjach już nie zawsze pokazują tak wiele i mają tendencję do robienia pewnego bałaganu. Przy czym to, co należy też zaznaczyć, to fakt, że przetworniki zastosowane w Monitor Audio nie brzmią też – jeżeli już porównujemy do papieru – ani w sposób nadmiernie metaliczny, ani też mniej dźwięcznie. Bo właśnie jedną z cech nowych Monitor Audio jest to, że potrafią one też po swojemu, w pewnym sensie – zaczarować słuchacza. Właśnie ze względu na to, że tutaj zastosowanie takich, a nie innych przetworników oznacza całkiem spore, oczywiście jak na cenę tych kolumn możliwości w zakresie oddania barwy.Bardzo sugestywnie zabrzmiała trąbka na płycie „Hope” Hugh’a Masekela, na „Languta” Bronze 50 7G zaprezentowały sugestywnie nie tylko ten instrument, ale w zasadzie cało nagranie w bardzo żywy sposób. I do tego z bardzo dobrym oddaniem zarówno naturalnych instrumentów, jak i akustyki nagrania.
No i własnie. Stereofonia, to kolejna mocna strona tych kolumn. Dobrze odwzorowanie przestrzeni wynika tutaj z jednej strony z ogólnego, przejrzystego i świeżego charakteru brzmienia. Z drugiej zaś ogólnego „spięcia” przetworników w tych kolumnach, które – co po prostu słychać – jest bardzo dobre. Bronze 50 7G świetnie wykreowały przestrzeń zarówno w London Grammar „If You Wait”, jak i także w Scann-Tec „Unyt”. W tym pierwszym utworze świetne wrażenie zrobił wyraźnie wybudowany i realistyczny wokal pozbawiony przerysowań. W drugim zaś połączenie wybudowania planów oraz bardzo dobrej podstawy basowej.
Do tej ostatniej kwestii już za moment dojdziemy, bo chciałbym się jeszcze ponownie odnieść do kwestii możliwości podstawowych, jakby nie patrzeć (w punktu widzenia hierarchii oferty) kolumn Monitor Audio. I to wcale nie chodzi tylko o scenę, a bardziej o ogólny realizm przekazu, który tutaj jest już – za sprawą żywego, otwartego środka pasma – na bardzo wysokim poziomie. W zasadzie to już nie są takie „trochę lepsze” kolumny budżetowe w tym zakresie, ale bardziej potrafiące zobrazować muzyczny spektakl na poziomie kolumn kosztujących więcej.
I to właśnie w tym upatrywałbym ich główną, podstawową, całościową zaletę. O ile oczywiście daleko im do kolumn w jakikolwiek sposób referencyjnych pod tym względem, to dostajemy tutaj naprawdę zdumiewająco wiele, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy poprawkę na to, że nowa seria Bronze w podstawkowej wersji to nie tylko środek pasma, ale i dół oraz góra. Tym zakresom nic nie dolega, natomiast chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie. Bas jest konturowy, ale też rozbudowany w dół, port bass-reflex znajduje się z tyłu, więc reprodukcja tego zakresu będzie zależna od ustawienia kolumn. Jednakże chciałbym tutaj zwrócić uwagę, że mamy tutaj do czynienia z całkiem mocną i zarazem niską podstawą basową.

