Matrix Audio MS-1 – recenzja

Matrix Audio MS-1 to najnowszy i flagowy zarazem przetwornik cyfrowo-analogowy zintegrowany ze streamerem w ofercie znanego i obecnego u nas od ładnych paru lat producenta. Jest to jednocześnie urządzenie o tyle ciekawe, że należy ono do zupełnie nowej linii produktów, która z założenia ma być dedykowana dla najbardziej wymagających słuchaczy. Przy czym już na pierwszy rzut oka widać, że zarówno recenzowany tutaj MS-1, jak i inne nowe propozycje (o tym za chwilę) – to w pewnym sensie nowe otwarcie w całkiem bogatej jakby nie patrzeć historii marki. Założona w 2006 roku w chińskim Xi’an firma, której pełna nazwa brzmi Matrix Electronic Technology LTD to przy tym producent, który ma na swoim koncie sporo rozpoznawalnych urządzeń takich, jak chociażby przetwornik cyfrowo-analogowy XSabre, czy też zintegrowane sprzęty z serii Element.

Swoją drogą, model Element P gościł w redakcji już ładnych parę lat temu. Wtedy też zwróciłem uwagę na to, że firmowa aplikacja MA Player, czy też w sumie bardziej platforma strumieniująca, jaką wtedy Matrix Audio rozwijał jako autorskie rozwiązanie – działała bezproblemowo. Co wtedy, w tamtych czasach nie było wcale takie oczywiste. Platforma ta była rozwijana na przestrzeni lat i teraz producent z Państwa Środka postanowił po prostu zaproponować nam coś o zdecydowanie wyższych aspiracjach. Jednocześnie zmienił też zewnętrzny design swoich urządzeń na taki, który będzie bardzo wyraźnie sugerował, że nie są to już ani sprzęty budżetowe, ani też nie mają one za wiele wspólnego z takim typowym chińskim hi-fi, które w pewnych miejscach określane jest nieco żartobliwie, jako Chi-Fi.

W tym miejscu pozwolę sobie nawet nie tyle na dygresję, co na zwrócenie uwagi na pewien – dość istotny w szerszym kontekście – fakt. Otóż producenci tacy akurat, jak Matrix Audio mają spore doświadczenie w projektowaniu różnych urządzeń ramach produkcji typu OEM dla innych, nierzadko całkiem znanych i szanowanych marek. Nie jest to w sumie nic nowego, natomiast chciałbym po prostu zaznaczyć, że wejście w taki – bardziej hi-endowy – segment rynku może w sumie nie być dla tej marki czymś tak nowym, jakby się to nam wcześniej wydawało. Jest jeszcze inna strona tego jakże interesującego medalu. Otóż patrząc na to, co robią niektórzy chińscy producenci – i mam tu na myśli zarówno Matrixa, jak i marki takie, jak chociażby S.M.S.L, FiiO, czy Topping – to trudno też oprzeć się jeszcze innemu wrażeniu.

Otóż to właśnie portfolio tych producentów zmienia się ostatnimi czasy najbardziej dynamicznie. I też to właśnie tam znajdziemy zaskakująco wręcz wiele naprawdę ciekawych urządzeń. Spójrzmy chociażby na takie urządzenia, jak S.M.S.L. G1, czy S.M.S.L. PA-X. A patrząc już  nieco bliżej, czyli na ofertę Matrix Audio właśnie – to doskonałym przykładem będą chociażby takie urządzenia, jak SC-1, czy SS-1. Wspominam o tym nie bez kozery, bo jeszcze kilka ładnych lat temu (czyli mniej więcej wtedy, kiedy recenzowałem Element P) to zapewne mało kto przypuszczał, że sprawy pójdą w takim akurat kierunku. I że chociażby Matrix Audio (nie wspominając już o S.M.S.L.) będzie mieć w ofercie nie tylko swój zegar wzorcowy oparty na OCXO ale też dedykowane switche sieciowe (gdzie, żeby było ciekawiej, lepszy z nich ma dedykowane dla tego zegara wejście 10 MHz).

Przykładów tego typu jest bez liku. I myślę, że wnioski można naprawdę wyciągnąć bez większego specjalnie wysiłku. Ale nawet gdyby to wszystko zostawić z boku, to okazuje się, że recenzowany teraz MS-1 jest urządzeniem niezwykle ciekawym sam w sobie. Pomijając już kwestie wyglądu, mamy tutaj nie tylko implementację flagowych układów marki AKM zrobioną „na bogato”. Bo dodatkowo jest też streamer oparty na autorskiej platformie, która na tę chwilę obsługuje praktycznie wszystkie liczące się serwisy i sposoby strumieniowania (jest nawet NAA dla HQPlayera). Wersja MS-1 Pre ma też wyjścia analogowe z regulacją głośności zrealizowaną na drabince rezystorowej.

Pozostaje oczywiście kwestia ceny. Otóż MS-1 bez analogowej regulacji głośności kosztuje w tym momencie równe czterdzieści tysięcy złotych. Wersja posiadająca tę regulację jest o pięć tysięcy droższa. Przy czym – co może być zaskakujące – obie posiadają, oprócz cyfrowych – także wejścia analogowe. Do tego już za moment dojdziemy. Bo teraz warto postawić sobie nawet nie tyle takie pytanie, czy flagowe źródło Matrix Audio warte jest swojej ceny. Co bardziej pytanie szersze i w sumie bardziej istotne – dla kogo ten produkt jest dedykowany i co jego wprowadzenie zmienia w szerszej perspektywie na rynku audio?