Matrix Audio MS-1 – recenzja

MS-1 gra w pewnym sensie też bardzo strawnie, przyjaźnie dla słuchacza, jednakże nie jest to też okupione właśnie brakiem realizmu. A żeby było w sumie jeszcze ciekawiej, to dość często używana przeze mnie płyta, czyli „Diva” Annie Lennox zabrzmiała nieco przypominając brzmienie z wkładek gramofonowych Hany, jakich używam w torze analogowym. Czyli w płynny, nasycony, ale też i całkiem rozdzielczy sposób. Dało się wyczuć nasycenie i ciepło, ale nie było to przysłowiowe „przegrzanie” brzmienia, co raczej jego przychylność wobec słuchacza wynikająca z odpowiedniego dopracowania i scalenia w jedną spójną całość poszczególnych zobiektywizowanych aspektów reprodukcji.

Matrix Audio MS-1 – podsumowanie

Chciałbym w tym miejscu zwrócić Państwa uwagę na pewną niezwykle interesującą prawidłowość, jaką na przestrzeni ostatnich miesięcy udało mi się zaobserwować. Dotyczy ona nie tylko recenzowanego tutaj urządzenia, ale też dość dynamicznie zmieniającej się oferty Matrix Audio. Jak również tego, co na przestrzeni ostatnich kilku lat robiły firmy z Państwa Środka produkujące ogólnie pojętą elektronikę audio. Mówię tutaj również o takich markach, jak chociażby S.M.S.L, Topping, czy FiiO.

Chociaż to właśnie Matrix Audio jest z nich wszystkich najbardziej wyrazistym przykładem na pewne zmiany, jakie w zasadzie w branży audio już nadeszły. Przede wszystkim to warto wspomnieć o tym, że Chińczycy już kilka lat temu potrafili wyprodukować urządzenia, które były doskonałe pod względem obiektywnym, czyli pomiarów. Po prostu dużo producentów zainwestowało we wcale nie takie tanie urządzenia pomiarowe typu Audio Precision, z których na przestrzeni lat został zrobiony dobry użytek.

Jednakże mam też takie nieodparte wrażenie, że po tych kilku latach tworzenia sprzętów, które coraz to lepiej mierzyły, miały coraz to więcej zer po przecinku w takich pomiarach, jak chociażby THD czy SINAD – stało się coś jeszcze innego. Otóż ktoś tych sprzętów, zwłaszcza tych droższych – po prostu zaczął słuchać. Do dobrego zaplecza technologicznego dołożono to coś, co sprawia, że zamiast urządzeń dobrych – tworzy się też i te znakomite. Bo takim jest Matrix MS-1.

Mam jeszcze jedno spostrzeżenie, które niejako świetnie uzupełnia powyższe. Otóż już po odsłuchach MS-1 zauważyłem, że w kilku prezentacjach przeprowadzanych przez zagranicznych dystrybutorów – to właśnie to konkretne urządzenie było źródłem. I znalazło się ono w systemie, gdzie marki innych urządzeń są znane od lat i uznawane za audiofilskie Tour-De-Force. I powiem tak: po jakimś czasie spędzonym z Matrixem wcale mnie to nie dziwi. Brzmienie to oczywiście jedno, natomiast jest w przypadku Matrixa MS-1 jeszcze jedna rzecz. Otóż cały czas ma się wrażenie obcowania z urządzeniem jednoznacznie hi-endowym. Całość robi po prostu bardzo dobre, spójne wrażenie.

Brzmieniowo mamy tutaj popisową można by rzec implementację flagowych układów AKM spiętych de facto z bardzo dobrym (wewnętrzym) streamerem. Także w tym, w dobrze zrobionej sekcji strumieniowania widziałbym źródło tego, że MS-1 gra na takim akurat poziomie. Warto też spojrzeć na sprawy z nieco szerszej perspektywy. Otóż Matrix Audio MS-1 może grać sam – i w takiej roli sprawdzi się znakomicie. Ale producent daje nam także możliwość rozwoju, bo w ofercie jest nie tylko zegar wzorcowy, ale także switche takie, jak SS-1 Pro, które sygnał z tego zegara wzorcowego mogą przyjąć. Już pomijam fakt, że Matrix ma w ofercie dedykowany przedwzmacniacz, czy monobloki w klasie AB. Pomijam także fakt, że tuż przed opublikowaniem tejże recenzji Matrix Audio poinformował, że jego urządzenia będą także wspierały pracę, jako NAA, czyli Network Audio Adapter – protokół używany przez oprogramowanie HQPlayer.

Bo nawet jeżeli skupimy się na urządzeniach będących bardziej po stronie źródeł, to i tak będzie widać, że ktoś w Matrix Audio ma bardzo jasną koncepcję odnośnie tego, w jaką stronę podążać. I nie ukrywam, że koncepcja ta mi się po prostu podoba. Podobnie, jak sam MS-1, który nie tylko zrobił pozytywne, wręcz zaskakujące wrażenie brzmieniowo. Ale zjednał mnie także tym, że cały czas miałem wrażenie, że mam do czynienia z urządzeniem, któremu ktoś poświęcił odpowiedni czas przy jego tworzeniu. Wnioski tym razem pozwolę sobie zostawić Państwu. Od siebie tylko dodam, że dostępna jest też wersja MS-1 PRE, która może być dla wielu w sumie bardziej interesująca ze względu na zaimplementowanie w pełni analogowej (opartej o drabinkę rezystorową) regulacji głośności.

Adam Kiryszewski

Cena: 39995 PLN

Dystrybutor: MIP https://mip.biz.pl/