Przy czym sprawy zaczynają wyglądać naprawdę interesująco, jeżeli przyjrzymy się sekcji filtra cyfrowego. O ile GO bar bazuje na układzie DAC firmy Cirrus Logic, co nie jest w dzisiejszych czasach może niczym szczególnym – to odróżnia go to, że mamy tutaj kontrolę nad tym, jak wspomniany filtr cyfrowy operuje. Mamy tutaj cztery możliwości wyboru, z czego dwa można uznać za typowe i często spotykane, a dwa już zdecydowanie mniej. Pierwszy tryb, czyli „Standard” (dioda informacyjna będzie się świecić na czerwono) to typowy filtr typu „Brickwall” posiadający nieco dzwonienia przed i po impulsie. Drugi filtr jest typu „Minimum Phase” (dioda w kolorze żółtym) który jest taki, jak jego nazwa wskazuje. Charakteryzuje się on zminimalizowanym echem przed impulsem i dłuższym dzwonieniem po.
No i dochodzimy w ten sposób do dwóch najciekawszych trybów pracy filtra cyfrowego – „GTO”, oraz ustawienia „Bit-Perfect”. Zacznijmy od tego pierwszego. „GTO” to skrót od „Gibbs Transient Optimized” i został on pierwszy raz wprowadzony w maju 2011, kiedy marka „AMR” (czyli firma-matka iFi) wprowadziła filtr „Organic” do swojego uznanego procesora cyfrowego DP-777. Filtr ten może być postrzegany, jako zoptymalizowany w domenie czasowej z minimalną ilością obwiedni, bez pre-echa i z bardzo ograniczonym dzwonieniem po impulsie. Proszę zwrócić uwagę na określenie „minimalną ilość obwiedni” – bo to właśnie dlatego filtr GTO jest niejako rozwiązaniem pośrednim pomiędzy użyciem filtracji typu „Brickwall” a jej brakiem. I jest w zasadzie bliższy temu ostatniemu rozwiązaniu.
A jeżeli już mówimy o braku filtracji cyfrowej – no to zwróćmy uwagę na ostatnią możliwość: „Bit-Perfect”. Mógłby on być równie dobrze nazwany „NOS”, czyli „Non-Oversampling” ponieważ działa dokładnie w taki sposób: omija całkowicie filtrację po stronie cyfrowej (jest to pewnego rodzaju uproszczenie oczywiście, bo mamy do czynienia z przetwornikiem typu delta-sigma, ale to zdecydowanie temat na inną historię). I, pomijając już to, że takie ustawienie da nam jeszcze inne brzmienie, niż pozostałe, to umożliwia ono zastosowanie upsamplera wcześniej w torze, przykładowo w Roonie, albo bardziej specjalizowanym oprogramowaniu, jak Signalyst HQPlayer. Oczywiście, większość ludzi użyje trybu „Bit-Perfect” bez tych „dodatków”, jednakże dla tych, którzy chcą wycisnąć maksimum z modulatora w kości DAC – jest taka możliwość. I o ile większość osób to zupełnie przeoczy, to jest nawet plugin do Foobara2000 o nazwie Resampler-V, który pokazuje, jak wygląda impuls przy danych ustawieniach fazy, odcięcia częstotliwości ultrasonicznych i ustawienia „Pass-band”. Rzecz w tym, że możemy po prostu do GO bara wysłać sygnał o częstotliwości próbkowania 384 kHz i nie tylko sobie on z takim sygnałem poradzi, ale także będzie mieć to dużo większy sens, aniżeli w przypadku innych przetworników.
Jest jeszcze jedna rzecz związana z tymi wszystkimi ustawieniami. Przy wyborze filtracji „GTO” (dioda będzie świecić się na biało) GO bar dokona upsamplingu sygnału do częstotliwości 352.8/384 kHz korzystając z możliwości obliczeniowych układu XMOS, jaki znajduje się w środku. Zatem można też powiedzieć, że iFi Audio GO bar to taki dongle z wbudowanym upsamplerem.
Ogromna moc oraz tryby iEMatch oraz Turbo
Ostatnie dwie rzeczy, pomijając oczywiście samą moc wyjściową, o jakich należy wspomnieć, to tryby iEMatch oraz Turbo. Pierwszy dodaje dodatkową rezystancję na wyjściu i w tym sposób pomaga pozbyć się szumu w tle. Drugi podbija wzmocnienie o 6 dB – i uruchamiamy go naciskając równocześnie przyciski „+” oraz „-„.
Zanim przejdziemy do opisu samego brzmienia, nawiąże jeszcze raz do mocy. Otóż 475 mW (na obciążeniu 32 omów) to – dla takiego urządzenia – wartość ogromna. Jednakże jeszcze bardziej spektakularna jest amplituda napięcia, jaką GO bar jest w stanie wygenerować. Te 7.5V na wyjściu powinny sprawić, że GO bar będzie w tym zakresie sprawiał bardziej wrażenie dużo większego i może nawet dedykowanego wzmacniacza słuchawkowego. Pora zatem to sprawdzić.
iFi Audio GO bar – brzmienie
Pozwolę sobie zacząć małą, jednakże niezwykle interesującą – zwłaszcza w kontekście tejże akurat recenzji – dygresją. Otóż jakiś czas temu rozmawiałem z pewną bardzo zorientowaną w meandrach cyfrowej konwersji osobą z branży audio odnośnie tego, czy jest jakaś korelacja pomiędzy zastosowaną marką układu DAC a finalnym brzmieniem danego urządzenia. I o ile była to oczywiście generalizacja, to w pewnym momencie otrzymałem, nieco z nienacka, taką odpowiedź: „Generalnie układy TI/BB są po bardziej gładkiej stronie, AKM gdzieś pomiędzy, a ESS/CL po bardziej szorstkiej stronie”. Proszę zwrócić uwagę na głowo „generalnie”, ponieważ uważam, że jest niezwykle istotne w szerszym kontekście i także – odnosząc się do tej recenzji. Bo o ile GO bar faktycznie bazuje na układzie Cirrus Logic, to brzmienie jest naprawdę dalekie od szorstkiego, jest też bardziej po nasyconej, opanowanej i wysublimowanej stronie. Innymi słowy, to małe urządzenie marki z Southport jest po prostu kolejnym przykładem na to, że użyty układ DAC to jedno, natomiast efekt brzmieniowy to drugie. Innym takim niezwykle ciekawym przykładem tego był chociażby recenzowany jakiś czas temu Moon 791, który bazował co prawda na układzie ESS, jednakże jego brzmienie zdecydowanie bardziej przypominało starannie wykonany konwerter „drabinkowy”.
