Kolejnym wnioskiem z odsłuchów płyty „Random Access Memories” było to, że faktycznie HEDDphone TWO mają dużo bardziej monitorowe, dobitne i bezpośrednie brzmienie, a jedynki grają może nie jak zza przysłowiowego koca, ale ich barwa jest po prostu ciemniejsza całościowo. Natomiast TWO o ile gra bardziej dobitnie, to też trudno jest oprzeć wrażeniu, że całościowo bardziej liniowo, ma przełom środka i góry bardziej kontrolowany – ciekawe, na ile to zasługa wspomnianego powyżej paska z filcu.
Pozwolę sobie wrócić jeszcze do częstotliwości najniższych. Otóż mam wrażenie, że całościowo, tak sumarycznie – bas na One jest bardziej zbliżony do basu „kolumnowego”. Na Rhytm & Sound „Mash Down Babylon” jego impakt był większy na ONE, jakby większe muszle sprawiały, że drivery mają się bardziej od czego „odbić”. Ale tutaj nie chodzi o sam bas, jako taki, bo też cała prezentacja TWO jest po prostu bardziej otwarta na środku i górze, a na tym poziomie nawet drobna zmiana akcentów może już powodować duże percepcyjne różnice. Ale tak, ONE mają tego basu, zwłaszcza najniższego, po prostu więcej. Stax tutaj zupełnie inaczej operuje, nie wspominając już o słuchawkach dynamicznych. Bo takie Fostexy TH900 to nawet w porównaniu do pierwszej wersji HEDDów grają basem mocno rozrywkowym, bardziej rozwibrowanym w jego średnim i wyższym podzakresie. Ale też mającym inną barwę, fakturę, HEDD jakby równocześnie zaznacza konur i raczej niższy bas – czuć, że membrana dynamiczna zachowuje się tutaj po prostu inaczej.
Oglądając ostatnio całkiem niezły „Air” Bena Afflecka przypomniałem sobie płytę „Money For Nothing” Dire Straits. I tytułowy utwór zabrzmiał na HEDDphone TWO zdecydowanie lepiej, żywiej i dźwięczniej na ONE i dużo lepiej, niż na wielu słuchawkach dynamicznych. Nie tylko technika gry na gitarze była lepiej pokazana, ale także lepszy był pogłos, lepiej był on oddany. TWO są ogólnie szybsze od pierwszej wersji. A już w porównaniu do większości słuchawek dynamicznych lepiej oddają impulsy na przestrzeni całego pasma, mają taką naturalną konturowość.
Zarówno „Precious” Annie Lennox, jak i „Feet On The Ground” Pernile Rosendahl zabrzmiały na ONE i TWO nieco odmiennie. A jeszcze inaczej na Staxach, o dynamikach już nie wspominając. Co ciekawe, o ile TWO ma twardszy zakres wyższego środka, to jest to też taka naturalna twardość, nic tutaj nie drażni. Głos byłej wokalistki zespołu Eurythmics był zresztą wyraźniejszy na drugiej wersji HEDDów. Natomiast, co ciekawe, pierwsza wersja – mam wrażenie, że coś nieco bardziej kombinuje z pasmem gdzieś na przełomie środka i góry.
Z kolei, co jeszcze ciekawsze – nieco przypadkowo puściłem Beyonce „Haunted” i tutaj bardzo wyraźnie słychać, że TWO mają inne strojenie, po prostu bardziej bezpośrednie. I różnica ta bardziej wychodzi przy przesiadce z nowego modelu na stary, aniżeli na odwrót. I też jest mocno wyraźna na dobrze zrealizowanych stosunkowo nowych nagraniach z dużą ilością energii w całym paśmie.
HEDDphone TWO w kontekście szerszym – czyli podsumowanie
Ktoś mógłby powiedzieć, że dużo napisałem o tym, jak się nowy model ma do starego. I że mniej o tym, jak się ma do innych słuchawek, innych modeli różnych producentów. Dlatego, tak tytułem podsumowania – powiedzmy jeszcze o tym, do kogo te słuchawki są tak naprawdę adresowane. Oczywiście oprócz ludzi zajmujących się muzyką od typowo profesjonalnej strony. Bo to jest jakby oczywiste – tutaj HEDDphone TWO będą wyborem nawet nie tyle, że bezpiecznym, co niemalże oczywistym.
Natomiast są to bardzo ciekawe słuchawki także i z innej strony. To nawet nie chodzi o to, że łączą pewne cechy dynamików, elektrostatów, czy planarów. A bardziej o to, że oferują po prostu nieco inny stosunek konturu do wypełnienia barwą i nie naśladują przy tym żadnych słuchawek posiadających wspomnianą wyżej technologię przetworników w tym zakresie. Bo to właśnie nie do końca jest tak, że biorą jedną cechę z jednego rodzaju słuchawek, a drugą z innego. Tylko operują w swojej własnej estetyce brzmienia. I jest to brzmienie, które nigdy nie będzie zbyt zwiewne (jak to ma miejsce w przypadku niektórych elektrostatów), ani też nadto obarczone różnymi dziwnymi artefaktami (wynikające z łamania się membrany w słuchawkach dynamicznych). I co ciekawe, jest też tak naprawdę mocno pozbawione swojego charakteru. Innymi słowy, HEDDphone TWO to słuchawki wykładające kawę na ławę, ale robiące to w zaskakująco dobrym stylu. I są też tak de facto bardzo dobrze, po prostu uczciwie wycenione. A że wymagają i źródła i DACa i repertuaru, bo pokazują bardzo wiele? No cóż – albo rybki, albo rekin. Ja wybrałem to drugie i nowe HEDDy zostają w redakcji. Myślę, że lepszej rekomendacji nie trzeba.
Adam Kiryszewski
Dystrybutor: MIP https://mip.bz
Cena: 9990 PLN

