HEDD Audio HEDDphone TWO – recenzja

Przypomnijmy też, że przetworniki w HEDDphone oparte są o firmową technologię VVT, która jest unikalna dla tych akurat słuchawek. A to, czym ona jest w swojej istocie – najlepiej wyjaśni nam ponownie Freddy Knop:

„Po pierwsze oznacza to, że membrana jest pofalowana w inny sposób, aniżeli w przetwornikach AMT, jakie możemy znaleźć w każdym monitorze aktywnym marki HEDD. W tych przetwornikach wysokotonowych wszystkie fałdy znajdują się w takiej samej poziomej odległości od siebie i są równie głębokie. Spróbowaliśmy tego w znacznie większej membranie w HEDDphone, ale dało to zbyt szaloną, nierówną charakterystykę częstotliwościową. Reszta to tak naprawdę metoda prób i błędów: musieliśmy dowiedzieć się, jak wpłynąć na charakterystykę w sposób jedynie mechaniczny, więc zaczęliśmy dodawać fałdy, zmieniać ich szerokość oraz głębokość mierząc i słuchając efektów. Pamiętam co najmniej 14 wersji, zanim doszliśmy do tych przetworników…”

HEDD Audio HEDDphone TWO

W przypadku HEDDphone jest jeszcze inna, nie mniej istotna kwestia. Otóż nieco lepiej zaznajomieni z meandrami techniki głośnikowej będą wiedzieć, że AMT jest czasami kojarzony z dość charakterystycznym, specyficznym brzmieniem. Ten charakter w jednych kolumnach głośnikowych ujawnia się bardziej, w innych mniej. Nawiązuje do tego dlatego, że tego właśnie charakteru, specyfiki AMT już w pierwszej wersji niemieckich słuchawek nie było słychać. Nie było w nich takiej charakterystycznej ostrości, czy może raczej szorstkości, jaką często można spotkać w niektórych kolumnach z tego typu przetwornikami. Ponownie oddajmy głos producentowi, bo i w tej kwestii może nam to dość dobrze wytłumaczyć:

„VVT jest kluczowe dla wpłynięcia na odpowiedź częstotliwościową, ulepszone powlekanie membran obniża zniekształcenia i sprawia, że przetworniki te brzmią znacznie mniej ostro i nie w sposób typowy dla AMT. Jednakże odpowiedź na impulsy i prędkość tych przetworników jest dalej taka, jak w AMT w mojej opinii”.

Jest jeszcze kwestia pewnej różnicy, jaką widać – otóż w nowej wersji mamy pasek z filcu przechodzący przez środek membrany:

„Pasek z filcu pośrodku eliminuje rezonanse wynikające z różnych kształtów fałd. Jest to prosty, ale bardzo skuteczny trick.”

Do tego, czy on działa, odniesiemy się oczywiście później. Natomiast teraz warto to wszystko podsumować i zauważyć, że o ile zmiany nie są jakieś rewolucyjne, jeżeli chodzi o same przetworniki, to jednak są. Natomiast jeżeli chodzi o pałąk, o sam mechanizm, który utrzymuje te słuchawki na głowie – to jest to tak naprawdę zupełnie nowa konstrukcja.

HEDD Audio HEDDphone TWO

Nie mniej ważne jest jeszcze to, jak sam producent widzi tutaj swój nowy model. A widzi go tak:

„Chcieliśmy, aby nowe HEDDphone TWO były lepszym narzędziem do inżynierii dźwięku (mastering, wyszukane miksowanie), z czystszym i bardziej uczciwym pokazaniem środka pasma i bardzo wyrównaną, bliską liniowej odpowiedzią na basie. Uzyskano to kosztem pewnego poziomu ekscytacji, bas przykładowo nie jest już taki majestatyczny czy fizyczny, ale będzie więcej słuchawek HEDDphone w przyszłości dla różnych odbiorców, gdzie zaoferujemy różne rodzaje strojenia (głównie za pomocą różnych technik tłumienia i w pewnym momencie poprzez zrewidowany przetwornik AMT). Na tę chwilę jesteśmy bardzo podekscytowani widząc wszystkie te nagrania wychodzące teraz i wiedząc, że są one zrealizowane za pomocą HEDDphone’ów lub monitorów. To dla nas bardzo budujące.”

Taka informacja od producenta jest dość istotna, ponieważ, jakby nie patrzeć, był to zapewne jakiś punkt wyjścia do projektowania tych słuchawek od strony nie tylko mechanicznej, ale także – a może przede wszystkim – także od tej dla nas najbardziej istotnej, czyli brzmieniowej. Pojawia się tutaj od razu pewne dość istotne pytanie, które też można rozpatrywać znacznie szczerzej, aniżeli spektrum tejże tylko recenzji. I jest to też takie pytanie, które znacznie wykracza poza spektrum i tej recenzji i samym HEDDphone TWO jednocześnie. Czyli – na ile na takich słuchawkach stworzonych w zasadzie to produkcji muzycznej da się tej muzyki słuchać dla przyjemności? I proszę mi wierzyć, jest to pytanie tyle podchwytliwe, co w rzeczy samej istotne. Na dodatek – odpowiemy na nie w jeszcze innym, dużo w sumie ciekawszym kontekście. Ale po kolei i do rzeczy.