HEDD Audio HEDDphone TWO – recenzja

HEDDphone TWO – brzmienie

HEDDphone TWO to brzmienie o świeżym, ale też przy tym bardzo dobrze wyrównanym balansie tonalnym, bardzo dobre, a nawet znakomite od strony technicznej. A przy tym też inne od tego, co możemy znać z flagowych słuchawek dynamicznych, planarnych i elektrostatycznych. Jednocześnie wcale nie słychać tutaj jakiejkolwiek charakterystycznej barwy, czy też pewnych innych cech przetworników AMT. Bo bardziej chodzi tutaj o dość specyficzny zestaw obiektywnych czynników, jakie te słuchawki potrafią zaoferować. HEDDy są dużo szybsze od dynamików, bardziej nasycone od większości elektrostatów, a jednocześnie od tych ostatnich – jednak mniej zwiewne, mniej eteryczne. Po prostu ciężar ich cech (i także, co istotne brzmienia) jest zupełnie inaczej rozlokowany aniżeli to, do czego mogliśmy się przyzwyczaić słuchając chociażby flagowych Fostexów, Ultrasone, Audeze, czy Staxów. Jednocześnie to właśnie stosunek tych obiektywnych czynników powoduje, że HEDDy są naprawdę unikalne. I mogą także zyskać spore uznanie w świecie audiofilskim. Bo w tym profesjonalnym – będą po prostu dobrym, czy nawet bardzo dobrym narzędziem w odpowiednich rękach.

Przejdźmy już teraz do tego, o co zapyta wielu. Otóż nie trzeba jakoś specjalnie długo słuchać nowego modelu, aby zorientować się, że brzmi on jednak nieco inaczej od swojego pierwowzoru. Z jednej strony można by powiedzieć, że nie są to jakieś ogromne różnice, bo przecież w obu przypadkach mamy działające na tej samej zasadzie przetworniki. A jednak, jeżeli już przy kwestiach stricte technicznych jesteśmy, to mamy przecież inne muszle, same drivery też przecież przeszły pewne modyfikacje – trudno zatem, ażeby nowe HEDDy grały tak, jak pierwsze słuchawki marki z Berlina. Co więcej, o ile można powiedzieć, że w obu przypadkach jest to brzmienie w tym samym nurcie, to też różnice w nim pomiędzy modelami ONE i TWO – będą już z tego gatunku, kiedy mogą one przeważyć o tym, czy ktoś te słuchawki będzie akurat do słuchania muzyki chciał, czy też już niekoniecznie. Bo umówmy się, jeżeli chodzi o zastosowania bardziej profesjonalne, to już teraz możemy powiedzieć, że nowa wersja jest w tym zakresie od razu, niejako z automatu po prostu lepsza.

HEDD Audio HEDDphone TWO

Nowe HEDDy mają nieco inny, jaśniejszy, ogólnie świeższy balans tonalny. A także nieco większą skuteczność, pierwsza wersja w porównaniu do drugiej gra bardziej w tle, bardziej na boki i nieco mniej świeżo, a przy tym wyższy środek jest w niej trochę bardziej zaznaczony. Inaczej rzecz ujmując, HEDDphone TWO grają bardziej, jak słuchawki na przetwornikach AMT, bardziej konturowo, a jednocześnie „jedynki” brzmią bardziej, jak dobre, ale w pewien sposób ciemne słuchawki dynamiczne. Ale uwaga – poziom docisku nieco zmienia proporcje brzmienia – mniejszy docisk i grają mniej „na twarz”.

Góra na TWO jest świeższa, ogólnie brzmienie TWO jest dużo bardziej bezpośrednie i klarowne, ale też za cenę eufoniczności – to oczywiście w stosunku do modelu HEDDphone ONE. Jeżeli zaś porównamy najnowsze słuchawki z Berlina do chociażby Staxów SR-507, czy też elektrostatów ogólnie – to te ostatnie grają dźwiękiem jeszcze innym. W tym przypadku stosunek takich czynników, jak wypełnienie, prędkość oraz transparentność w rozumieniu bezpośredniości – będą po prostu inne. Czuć też, że o ile HEDDy są dużo szybsze, aniżeli zdecydowana większość dynamików, to w porównaniu z elektrostatami mają już mniejszą szybkość na samej górze, ale za to lepsze nasycenie poniżej.

HEDD Audio HEDDphone TWO

 

Jeżeli już przy skrajach pasma jesteśmy, to chciałbym też zaznaczyć, że nie to nie jest tak, że nowe HEDDy mają w porównaniu do wersji pierwszej bas odfiltrowany, czy też jest go dużo mniej. Rzecz rozchodzi się w sumie bardziej o to, że bas de facto tutaj jest zupełnie inaczej, dużo bardziej liniowo „ustawiony”. Swoją drogą, to właśnie sub-bas w pierwszych HEDDach był ich mocną stroną, co może w sumie niektórych zaskoczyć. Ale to tak naprawdę prosta zależność wynikająca z dużej powierzchni membrany oraz tego, w jaki sposób działa Air Motion Transformer. Czyli konkretnie tego, że tutaj mamy stosunek 4:1 (mniej więcej) ruchu powietrza do ruchu membrany. Ergo: AMT z natury jest w stanie lepiej oddać impulsy, a jeżeli do tego jest szerokopasmowy – to także będzie się to tyczyć także i basu, również ze względu na dużą powierzchnię membrany. Oczywiście biorąc na poprawkę zastosowanie odpowiedniej amplifikacji.

Bo z odpowiednią elektroniką także i HEDDphone TWO pokażą się w zakresie niskich tonów z całkiem dobrej strony. Na „Celestial Echo” podstawa basowa była bardzo wyraźna, rozbudowana i konturowa. Z kolei na Daft Punk „Doin’ It Right” wszystkie impulsy na basie były odtworzone po prostu liniowo. A cała reszta pasma brzmiała przy tym cały czas świeżo, w sposób niewymuszenie bezpośredni. Swoją drogą, słuchając tego utworu właśnie na HEDDach, czy też na słuchawkach mających ogólnie liniowy bas to można dojść do wniosku, że spektakularność tych niskich impulsów na tym utworze polega w dużej mierze na pobudzaniu modów pomieszczenia w przypadku wielu, nawet bardzo drogich systemów. Bo na HEDDach tej spektakularności nie ma aż takiej, one po prostu pokazują, co zostało zarejestrowane na basie – i tyle.