Niemniej jednak chciałbym też podkreślić w powyższej sentencji słowo „niektórych”. Bo jeżeli za główny wyznacznik weźmiemy całokształt brzmienia, to MK2 będą – i to zauważalnie – lepsze. Są po prostu bardziej otwarte. I też to, że mogą się wydać w bezpośrednim porównaniu do pierwszej wersji jasne nie oznacza, że są jasne per se, tylko po prostu bardziej zrównoważone. Wokal Tori Amos na „The Siren” zabrzmiał na MK2 po prostu lepiej, czyściej. Bliżej tego, jak brzmi on na „dużym” sprzęcie stacjonarnym, bliżej prawdy w skali absolutnej. Analogicznie koncertowe wydanie „Lily Was Here” Candy Dulfer – tutaj ponownie, jeżeli chodzi o całościowy realizm, górowały ZE8000MK2. Pierwsza wersja miała brzmienie przyciemnione, żeby nie powiedzieć, że przydymione. Oczywiście, taka prezentacja może się komuś w pewnych sytuacjach podobać bardziej. Jednakże bliżej prawdy – była w takiej sytuacji nowa wersja japońskich słuchawek.
Reasumując zatem – można powiedzieć, że jeżeli chodzi o brzmienie, to Final dokonał tutaj postępu. I to w sumie znacznego. Oczywiście, może być sytuacja, w której pierwsze ZE8000 mogą komuś się spodobać bardziej, ale tak całościowo – wersja MK2 jest po prostu lepsza. A jeżeli już ją zestawimy z innymi słuchawkami TWS wyższej klasy, to sprawy nabierają jeszcze ciekawszego obrotu. Porównując ZE8000MK2 z – także stosunkowo nowymi, i także w wersji „2” – AK UW100MKII, to od razu narzuca się kilka wniosków. Pierwszy będzie taki, że japońskie i koreańskie słuchawki – to są jednak dwa światy. Oba modele są dobre. I można je jak najbardziej polecić. Tyle, że w przypadku ZE mamy tutaj do czynienia z pojedynczymi przetwornikami dynamicznymi, natomiast w UW100MKII mamy także pojedyncze przetworniki – tyle, że armaturowe. I teraz tak: o ile ZE8000MKII oraz słuchawki Astella to raczej różne światy, to porównanie UW100MKII do pierwszej wersji japońskich flagowych TWSów, to są już odległe od siebie galaktyki. Jasne, wszystko zależy od tipsów, seal’a i tak dalej, ale mimo wszystko. Porównując natomiast drugą wersję Finali ze UW100MKII mam wrażenie, że i jedne, i drugie idą w tym samym kierunku, próbują osiągnąć to samo. Lecz jednak podchodzą do tego samego celu z dwóch różnych stron. I to trochę tak, jakby porównywać głośniki oparte o szerokopasmowe przetworniki elektrostatyczne z przetwornikami wstęgowymi (ZE8000MKII), albo dynamicznymi (ZE8000). Między tymi dwoma pierwszymi będzie różnica, ale pomiędzy nimi, a przypadkiem ostatnim – będzie już przepaść.
Tutaj także chodzi przykładowo o reprodukcję skrajów pasma i o to, jak rozłożone są poszczególne mocne strony danych słuchawek. Bas w ZE8000MK2 można oczywiście podbić za pomocą korekcji, i faktycznie będą one na to – do pewnego stopnia – podatne. Natomiast niskie tony nawet w wersji MK2 wyciągniętej z pudełka, bez żadnej korekcji, będą miały na utworach takich, jak „Why So Serious”, czy „Budgie” Hansa Zimmera dużo więcej do powiedzenia, aniżeli te w takich AK UW100MKII. To samo można powiedzieć o górze pasma, tyle, że tutaj jednak wygrają armatury w słuchawkach koreańskich. Jednakże to, co jest w tym wszystkim też ciekawe samo w sobie – to fakt że to nie jest już tak, iż jedne słuchawki są pozbawione góry, a drugie basu, czy na skrajach niedomagają. Bo, tak swoją drogą, czuć, że także w dziedzinie tych jednoprzetwornikowych IEMów (w tym przypadku bezprzewodowych) dokonał się spory postęp.
Final ZE8000MKII – podsumowanie
Ponieważ podejrzewam, że sporo posiadaczy wersji MK1 zadaje sobie (i poniekąd także mi) pytanie: „czy warto ZE8000 zmieniać na nowe MK2?”, to pozwolę sobie odnieść się do takiego pytania najpierw. I na dodatek użyć jakże częstej i jakże też nielubianej odpowiedzi: „to zależy”. Bo jeżeli chcemy postępu całościowego, to taki postęp oczywiście będzie. Natomiast, czy na tyle duży, aby uzasadnić zmianę? Chyba nie, bo ZE8000 (MK1) to nadal bardzo dobre słuchawki. Ale to jakby nie o to chodzi. Rzecz nawet nie w tym, że MK2 są po prostu lepsze. A bardziej o kwestię taką, iż różnice brzmieniowe między nimi mogą niekoniecznie być postrzegane na zasadzie „lepsze” czy „gorsze”. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś będzie po prostu preferował ciemniejsze, cieplejsze brzmienie pierwszej wersji. Nawet, jeżeli będą to rzadkie przypadki.
Bo pamiętajmy też o tym, że o ile cała ta wspomniana w opisie technicznym historia z działaniem sterowania systemem ANC to jakiś dziwny przypadek – to brzmieniowo ZE8000MK2 są już wyraźnym postępem w stosunku do wersji pierwszej. I tutaj żadnych przypadków już nie ma – Final w nowej wersji zrobił po prostu lepsze (całościowo, podkreślam) słuchawki. Swoją drogą, trochę się zastanawiam, skąd to MK2, bo bardziej by mi tutaj pasowała nazwa ZE9000, a nie ZE8000MK2. Zwłaszcza, że różnice brzmieniowe są w sumie nieco podobne, jak pomiędzy ZE2000 i ZE3000. Z tym, że o ile – uwaga – ZE2000 są dla mnie tak całościowo, muzycznie lepsze, to już w przypadku flagowych modeli słuchawek typu TWS Finala sytuacja się odwraca. I to właśnie ZE8000MK2 uważam za lepszą opcję. Co więcej, nawet nie tylko pod względem technicznym, obiektywnym, ale takim też – co chyba nie mniej ważne – stricte muzycznym.
Dlatego też, jeżeli ktoś stoi nad wyborem pomiędzy MK1 a MK2 to, nawet pomimo różnicy w cenie, ZE8000MK2 powinny się okazać lepszym wyborem. Także dlatego, że wypadają też lepiej w szerszym kontekście. MK2 mają sporo zalet, które oferują np. AK UW100MKII, a przy tym dodają do tego zalety dobrego przetwornika dynamicznego. A to sprawia, że są propozycją z najbardziej kompletną i wyważoną zarazem.
Dlatego też – z mojej strony – pełna rekomendacja.
Adam Kiryszewski
Cena: 1599 PL
Dystrybutor: Fonnex https://fonnex.pl

