I teraz ciekawostka, acz bardzo ważna, zwłaszcza w kontekście Fezza i tej akurat recenzji. Otóż zdecydowana większość producentów wzmacniaczy lampowych nie produkuje tak naprawdę swoich własnych transformatorów, tylko powierza to firmom zewnętrznym. Co więcej, transformatory te są zazwyczaj bazowane na rdzeniach EI, czyli innymi słowy, są one kwadratowe. Jest to o tyle istotne w tym akurat przypadku, ponieważ Fezz to w obu przypadkach wyjątek. Nie dość, że te transformatory produkuje, to na dodatek robi to od wielu lat, zaopatrując, jak już wspominałem, wiele firm z branży. A jakby jeszcze tego było mało, to transformatory te są toroidalne. Czyli, jak sama nazwa wskazuje, ich rdzeń ma przekrój toroidu. Tutaj znowu oddajmy głos Panu Maćkowi Lachowskiemu, bo kto, jak kto, ale on akurat trochę w tej kwestii ma do powiedzenia:
„Produkowane przez naszą firmę transformatory głośnikowe, to najbardziej optymalne rozwiązania. Nasze transformatory charakteryzują się nieosiągalnymi dotychczas parametrami, co jest efektem wykorzystania innowacyjnych technologii nawijania. Transformatory wyprodukowane w naszej fabryce cechuje bardzo wysoka dobroć i liniowość w paśmie akustycznym oraz minimalne zniekształcenia THD. Stosujemy je z powodzeniem od lat we wszystkich naszych wzmacniaczach Single-Ended (Mira Ceti 300b, Mira Ceti 2a3), Parallel Single-Ended (Lybra 300b), Push-Pull (Titania, Silver Luna) czy Parallel Push-Pull (Olympia). W wyjściowe transformatory na magnetowodach toroidalnych zaopatrujemy także wielu producentów branży hi-fi na całym świecie.”
Pozwolę sobie nawiązać do tych parametrów transformatorów wyjściowych nieco później, już w samym opisie brzmienie. Na teraz chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na kilka takich dość praktycznych w sumie rzeczy. Jedną z takich bardziej istotnych będzie z pewnością to, że we wzmacniaczu tym zastosowano układ auto-bias. Reguluje on prąd dla każdej z lamp mocy z osobna, niejako zwalniając nas z konieczności robienia tego ręcznie. Takie rozwiązanie powoduje co prawda pewien spadek mocy, ale za to zyskujemy w dużej mierze bezobsługowość całego urządzenia:
„W Titanii EVO zastosowaliśmy klasyczny układ auto-bias. Przy takim rozwiązaniu faktycznie tracimy nieco na mocy wyjściowej, ale otrzymujemy wysoką uniwersalność i prostą obsługę. Titania nie wymaga żadnej regulacji. Jest to urządzenie „plug and play”.”
Producent zastosował ponadto dwa odczepy z transformatorów wyjściowych. Są one oznaczone jako 4 oraz 8 omów. Zapytany o to, co zrobić z przykładowo sześcio-omowymi kolumnami, Pan Lachowski odpowiada nam tak:
„Kolumny 6 ohmowe należy podłączyć pod odczep 8 omowy, choć nie jest to krytyczne. Podłączenie do odczepu 8 omowego gwarantuje lepsze dopasowanie. Nie nie zaszkodzi jednak sprawdzić jak zestaw zagra z kolumnami podłączonymi do odczepów 4 omowych. Na pewno nie spowoduje to uszkodzenia wzmacniacza czy kolumn.”
Reasumując, jest to ciekawe konstrukcyjnie urządzenie. Bo z jednej strony mamy klasyczny, można by rzec, układ tetrod strumieniowych KT88 w konfiguracji push-pull sterowany za pomocą także łatwych do zdobycia lamp 12AX7. A przy tym mamy tutaj do czynienia z nowoczesnym podejściem do tego typu konstrukcji. Bo z jednej strony Fezz to także modernistyczny design, a z drugiej zaś praktycznie udogodnienia takie, jak wspomniany auto-bias i ogólną przyjazność dla użytkownika. Do tego wszystkiego oczywiście jeszcze powrócimy, bo teraz pora na to, co w sumie najważniejsze.

