Fezz Audio Silver Luna EVO – recenzja

Chodzi mi konkretnie o to, że jeżeli założymy, że we wzmacniaczu lampowym mamy dwa główne elementy „zabarwiające” brzmienie, czyli lampy oraz transformatory wyjściowe, to te ostatnie akurat elementy w wykonaniu rodzimej firmy muszą być naprawdę bardzo dobre. Ujmę to może jeszcze inaczej: otóż słychać lampę, ale nie słychać pewnego specyficznego rodzaju zniekształceń na górze pasma. Śmiem przy tym twierdzić, że – patrząc od strony stricte technicznej – chodzi tutaj o zjawisko histerezy, jakie w transformatorach wyjściowych po prostu mniej lub bardziej występuje i jest słyszalne (nie tyczy się to zresztą tylko transformatorów wyjściowych, ale chociażby układów magnetycznych w dynamicznych przetwornikach głośnikowych).

Potwiedził to nagrany w Mayfair Studios i The Church Studios album „Diva” Annie Lennox. Było nasycenie, ale też wzmacniacz nie dodaje od siebie niepotrzebnej, nadmiernej ostrości. Na utworach takich, jak „Precious” głos byłej wokalistki zespołu Eurythmics bywa czasami nawet na dużo droższych urządzeniach nie dość, że wyostrzony, co ma pewną dość charakterystyczną granulację. Tutaj bardziej mamy pewnego rodzaju „dopalenie” środka, i to już bardziej nawet będzie kwestia samej synergii systemu (do czego zresztą jeszcze później dojdziemy), aniżeli samego wzmacniacza jako takiego.

Fezz Audio Silver Luna EVO

Fezz Audio Silver Luna ma jeszcze jedną, bardzo istotną w perspektywie dłuższych odsłuchów cechę. Otóż gra całościowo, spójnie i płynnie. I o ile nie ma tutaj dzielenia każdego dźwięku i super-precyzji znanej z bardzo dobrych wzmacniaczy tranzystorowych, to też nie słychać jakichś znaczących niedostatków w tym zakresie. Powiedziałbym nawet, że jest zaskakująco dobrze. Zwłaszcza, jeżeli weźmiemy poprawkę na cenę tego urządzenia. „No Man’s Land” Davida Holmesa zabrzmiał z odpowiednim rozmachem i z zaskakująco dobrze oddanymi skokami dynamiki. Oczywiście pochód basu z „Why So Serious” Hansa Zimmera można by, patrząc poprzez pryzmat skali absolutnej, odtworzyć z większą energią i kontrolą, ale bądźmy szczerzy: to nie o to tutaj chodzi. Bas jest i tak naprawdę na dobrym, jak na tego typu urządzenie poziomie, oczywiście na samym dole ma mniej energii, a jego kontury są nieco zaokrąglone, ale całościowo jest wiarygodny. Z kolei góra jest największym chyba zaskoczeniem. Bo o środek to w zasadzie było niemalże wiadome, że nie ma co się za nadto martwić. Jest ona zaskakująco wręcz dobrze zróżnicowana. Oraz, co też jest pewnego rodzaju ewenementem – gra także samym najwyższym pasmem.

Fezz Audio Silver Luna EVO – podsumowanie

Powiem szczerze, że myślałem, iż po Titanii EVO mniejszy wzmacniacz Fezza mnie nie zaskoczy aż tak bardzo. I także, że nie wprowadzi mnie na pewne, jakby nie patrzeć, manowce. Bo przecież już recenzowany wcześniej model dostał, jakby nie patrzeć, w pełni zasłużoną Nagrodę Redakcji. Tymczasem w zasadzie Silver Luna EVO jest wzmacniaczem, który jest po prostu równie wartościowym urządzeniem. Jest przy tym po prostu nieco inny, jeżeli chodzi o jego soniczny charakter. Przy czym naprawdę dobrze jest, że mamy wybór, bo śmiem podejrzewać, że Silver Lunę EVO wybierze jednak ktoś inny, aniżeli Titanię EVO. Tamten ostatni jest oczywiście obiektywnie lepszy, ale w audio nic nie jest takie proste. Wracając zaś do otwierającego ofertę rodzimego producenta modelu, to jest on doskonałym przykładem na jedną niezwykle ciekawą i ważną zarazem prawidłowość. Otóż okazuje się, że nawet tak sprawdzoną receptę, jak EL34 pracujące w trybie przeciwsobnym i sterowane 12AX7 można wywindować na naprawdę światowy poziom. I zrobić to w dodatku w naprawdę rozsądnej cenie. Best Buy.

Adam Kiryszewski

Fezz Audio Silver Luna EVO

Cena: 6900 PLN
Dystrybutor: 21Distribution https://21distribution.pl/