Audiovector Trapeze Reimagined to niezwykle charakterystyczne kolumny głośnikowe, które całkiem niedawno weszły do oferty jednego z najbardziej znanych duńskich producentów. Kolumny te są jednocześnie z wielu powodów szczególne, ponieważ tak się też składa, że firma Audiovector, założona w 1979 roku przez Ole Klifotha w Kopenhadze zaczynała właśnie od modelu Trapeze, który – w tamtych czasach – dość szybko podbił serca słuchaczy. To właśnie od pierwszychi można by rzec, że „oryginalnych” Trapeze wszystko się dla duńskiej marki zaczęło. I trwa w najlepsze do dzisiaj, bo przecież Audiovector teraz w swojej ofercie dwie linie produktowe. Czyli tańszą QR SE oraz droższą R. Jeżeli chodzi o tę drugą, to jeden model, a konkretnie R3 Avangarde recenzowaliśmy już jakiś czas temu. I kolumny te zwróciły na siebie uwagę nie tylko brzmieniem, ale też zastosowaniem wielu ciekawych i charakterystycznych zarazem rozwiązań konstrukcyjnych.
Bo jest też tak, że Audiovector to jedna z tych marek, która przykładowo nie korzysta z gotowych przetworników, lecz używa wersji przygotowanych pod własne specyfikacje. A wracając zaś do wspomnianej i aktualnej oferty duńskiego producenta – to do dwóch wspomnianych linii produktowych dołączyły teraz właśnie Trapeze Reimagined. I są one chociażby na stronie internetowej producenta umieszczone całkowicie osobno. Co nie powinno nikogo dziwić, bo przecież patrząc na samą formę tych kolumn wyraźnie widać, że są one jednak nieco inne, aniżeli to, do czego nas Audiovector w ostatnich latach przyzwyczaił. Ogólnie rzecz biorąc, to Trapeze Reimagined mocno się tą formą wyróżniają także na tle konkurencji. Bardziej w sumie przypominając takie konstrukcje, jak chociażby produkowany kiedyś przez Naima model DBL.
Mam tutaj na myśli nie tylko sam trójdrożny układ przetworników ze stosunkowo dużym basowym i średniotonowym o raczej niewielkiej średnicy – ale też coś jeszcze innego. A konkretnie szeroką przednią ściankę oraz całościowe stosunki wymiarów tych kolumn. Bo i pierwsze Trapeze i te nowe są stosunkowo szerokie, i przy tym też (w pewnym sensie) głębokie. Ale już ich wysokość – to jedyne 87 i pół centymetra. Sam kształt jest tu także nietypowy, a przy tym też sprawia, że niemalże nie ma w ich obudowie równoległych ścianek. Jednocześnie, jeżeli ktoś by założył, że Trapeze Reimagined są takim całkowitym powrotem do korzeni, to będzie miał rację tylko częściowo. Bo o ile podobieństwa oczywiście istnieją i nie ograniczają się tylko do nazwy czy kształtu – to w samej konstrukcji zmieniło się więcej, aniżeli można by przypuszczać.
Jest jeszcze inna kwestia. I to na dodatek taka typowo konstrukcyjna. Bo nawet, jeżeli odłożylibyśmy dywagacje dotyczące porównań do modelu stworzonego w 1979 roku, to trzeba też przyznać, że same Trapeze Reimagined, jako osobny, niezależny byt – są po prostu niezwykle ciekawe. Bo mamy tutaj kilka cech, które można by przypisać serii R Audiovectora (przetworniki AMT w konfiguracji SEC, czyli otwartej od tyłu), dodatkowo łagodne podziały pasma (6 dB/oct). Ale już w przypadku tego modelu nastąpiło odejście od przetworników opartych o carbon, który występuje chociażby w serii R. Przetwornik zarówno średniotonowy, jak i niskotonowy – to już celuloza. No i na dodatek mamy tutaj duży, dwunastocalowy (30 cm) woofer, który na dodatek pracuje w konfiguracji typu isobaric razem z ośmiocalowym przetwornikiem niskotonowym umieszczonym wewnątrz obudowy.
No i ta przednia szeroka ścianka, na dodatek pokryta w dużej części filcem mającym zapobiegać dyfrakcji. Przy czym to nawet nie połowa tych wszystkich rzeczy, jakie Audiovector w nowych Trapeze Reimagined zastosował. Pozostaje oczywiście kwestia ceny. 80 tysięcy złotych to kwota niemała. Jednakże bądźmy szczerzy: tanio już było, a tutaj mamy do czynienia z pewnego rodzaju szczególnym produktem marki, która jest jednoznacznie kojarzona z kolumnami, które po prostu dobrze grają. I to grają w normalnych, domowych można by rzec pomieszczeniach czy warunkach. No i jakby nie było, to także od strony rozwiązań technicznych – Audiovector, jak zaraz się Państwo przekonają, oferuje całkiem sporo. Oczywiście to ich brzmienie będzie dla nas najbardziej istotne. A już w szczególności odpowiedź na pytanie: dla kogo są te kolumny?
Audiovector Trapeze Reimagined – konstrukcja
Zacznijmy od dwóch dość istotnych rzeczy, czyli zarówno od samej formy tych kolumn, jak i też od ich ogólnej, całościowej koncepcji. Te dwie kwestie są o tyle istotne, że po pierwsze – są ze sobą powiązane. A po drugie zaś odróżniają one model Trapeze Reimagined od wielu innych kolumn głośnikowych, jakie możemy dzisiaj spotkać na rynku. I mam tu na myśli odniesienie nie tylko do oferty samego Audiovectora, czyli konkretnie serii R. Ale też w szerszym kontekście do tego, co przy tej – i nie tylko – cenie można kupić. Bo, pomijając oczywiście konstrukcje planarne, czy też tubowe, to w przypadku większości kolumn opartych o przetworniki dynamiczne – będzie można zauważyć pewną prawidłowość, która w przypadku Trapeze Reimagined już nie występuje.
