Audiovector Trapeze Reimagined – recenzja

Otóż w większości przypadków będziemy mieli do czynienia z kolumnami wyższymi, bardziej smukłymi, które – nawet będąc trójdrożne, mają mniejsze przetworniki niskotonowe, za to zazwyczaj w większej ich ilości. Tymczasem nowe Audiovectory idą tutaj zupełnie inną drogą. No bo tak: mamy obudowę, która jest stosunkowo szeroka (ten wymiar ma dokładnie 42 cm), jest też głęboka (tu z kolei maksymalny, o czym już za chwilę, wymiar to 43.5 cm), ale jej wysokość to już tylko 87.5 cm bez kolców.

Audiovector Trapeze Reimagined

 

Audiovectory zatem aż tak wysokie nie są, a i ich głębokość – też nie jest taka jednoznaczna, bo przednie ścianki są w sposób lustrzany „zakrzywione” w stronę słuchacza. Zmierzam do tego, że o ile kolumny te są może i dość szerokie, to same w sobie nie sprawiają wrażenie jakichś nad wyraz ogromnych. Bo po pierwsze ich kształt sprawia, że odbieramy je nieco inaczej, a po drugie – tutaj mamy po prostu do czynienia z bryłami, które nieco inaczej się ustawia. Ergo: które zajmują więcej miejsca wszerz, aniżeli do tyłu. Sama szerokość tych kolumn wymaga też osobnego komentarza od strony bardziej technicznej. Otóż szeroka ścianka powoduje mniejszy „baffle step loss”, czyli mniejszą utratę ciśnienia akustycznego wynikającą właśnie z szerokości przedniej ścianki. Ponadto mamy tu na dodatek jej górną połowę – czyli tam, gdzie umieszczone są przetworniki średnio i wysokotonowe – pokrytą filcem.

Producent podaje w swoich materiałach marketingowych, że ma to służyć eliminacji dyfrakcji. Z czym oczywiście można się zgodzić. Jednakże widziałbym w tym jeszcze inny powód, dla którego na przedniej ściance zastosowano taki a nie inny materiał tłumiący. Otóż podejrzewam, że producentowi chodziło o jak najbardziej skuteczne wyeliminowanie rezonansów obudowy z całościowego równania sonicznego. Bo niech Państwo zwrócą uwagę na to, że same obudowy mają w znacznym stopniu nierównoległe ścianki. A to eliminuje znaczną część fal stojących, jakie mogłoby powstawać w ich środku. Dlaczego zatem nie pójść na całość i dodatkowo wyciszyć przednią część kolumny, która mogłaby promieniować w stronę słuchacza?

Jeżeli zaś chodzi o całościową koncepcję tych kolumn, to Trapeze Reimagined są konstrukcją trójdrożną, która ma oferować liniową fazę dzięki łagodnym zboczom zwrotnicy (6dB na oktawę). Konstrukcja ta opiera się na trzech dedykowanych przetwornikach. Zaczynając od największego – mamy głośnik basowy o średnicy 12 cali (30 cm) z harmonijkowym zawieszeniem, które Audiovector określa, jako „concertina”. Przetwornik ten posiada celulozową membranę, neodymowy układ magnetyczny oraz dużą cewkę o średnicy 100 mm. Nad nim znajduje się dedykowany przetwornik średnio-tonowy o średnicy 5 cali. Ten z kolei także posiada papierowy stożek, ale widać już, że jest on mocno zaimpregnowany substancją tłumiącą jego rezonanse. Przetwornik wysokotonowy z kolei, jest – paradoksalnie – najmniej zaskakujący, bo mamy tutaj znany z wyższych modeli Audiovectora głośnik AMT w firmowej konfiguracji SEC.

Audiovector Trapeze Reimagined

Chciałbym tutaj zwrócić uwagę na jedną rzecz: otóż o ile materiały membran dwóch pierwszych (od dołu) przetworników mogłyby się wydawać klasyczne, to same te głośniki są już jak najbardziej nowoczesne. I jest to zupełnie inny świat, aniżeli pierwsze Trapeze, które korzystały z przetworników Scan-Speak’a (bas), KEFa (środek) i Dynaudio (góra pasma).

A jeżeli już przy różnicach pomiędzy starą a nową wersją jesteśmy, to Ole Klifoth na moje pytanie „co się zmieniło?” odpowiedział:

„Wszystko się zmieniło: wymiary obudowy (chociaż ogólny kształt pozostał ten sam), zasada działania części basowej (isobaric bass-reflex zamiast bass-reflex). Przetwornik basowy: 12 cali zamiast 10 cali. Technologia przetwornika basowego: harmonijkowe zawieszenie zamiast w połowie zawiniętego. To samo tyczy się przetwornika średnio-tonowego. AMT to nasz najnowszy projekt. Działa w systemie SEC (SEC: Soundstage Enhancement Concept). Wcześniej używaliśmy przetwornika kopułkowego o średnicy 1” z podwójną komorą. Materiał obudowy to dzisiaj twarde drewno HDF zamiast płyty wiórowej. Zwrotnica to dalej 6dB na oktawę, jednakże to dużo bardziej wyrafinowana wersja z dużo lepszymi komponentami, przykładowo są tu nasze nowo opracowane kondensatory miedziane o tolerancji 3%, kondensator by-pass Duelunda oraz rezystory w obudowach aluminiowych dla zachowania ich niskiej temperatury. Jest też pokrętło, które przełącza pomiędzy trzema różnymi ustawieniami Współczynnika Tłumienia – dla lamp, dla wzmacniaczy wysokiej mocy, dla normalnych wzmacniaczy. Dodaliśmy także system Freedom Grounding.”