Ruark R810 – recenzja

No i właśnie – z pewnością pojawi się pytanie, jak w przypadku największego Ruarka wygląda kwestia basu, dynamiki oraz maksymalnej głośności. I powiem tak: wbudowany w R810 przetwornik sub-niskotonowy powinien śmiało poradzić sobie w pomieszczeniu o wielkości do mniej więcej 30 m2. Bas schodzi dość nisko, co prawda na „Budgie” Hansa Zimmera słychać było, że te najniższe, znajdujące się w okolicach 20 Hz częstotliwości są już nieco cichsze, ale tutaj z pomocą przychodzi właśnie ustawienie R810 blisko tylnej ściany.

A jeżeli miałbym się do czegoś doczepić, to wysokie tony czasami są zbyt entuzjastyczne w ich niższych rejestrach, ale to bardziej drobne odstępstwo, aniżeli coś, co będzie drażnić. Ruark nie jest też monitorem studyjnym, no ale przecież nie do tego celu został skonstruowany.

Podsumowując

Przyznam szczerze, że markę Ruark znam od naprawdę wielu lat. I to jeszcze z czasów, kiedy robiła bardziej klasyczne, czy też audiofilskie – zwał, jak zwał – kolumny głośnikowe. Mówię tutaj o modelach takich, jak rozpoznawalne u nas swego czasu Talisman, Equinox, Czy też mniej znane u nas, ale za to dużo bardziej na ogólnie pojętym „zachodzie” Excalibury. Te ostatnie – to tak w ramach ciekawostki – miały konfigurację D-Apollito korzystającą z dwóch dużych kopułek średniotonowych, co wcale nie było i nie jest tak często spotykane. Innymi słowy – można śmiało wyjść z założenia, że Ruark na konstrukcji kolumn się po prostu zna, mając na swoim koncie przećwiczoną całą masę różnych, czasami nawet dość trudnych kombinacji. I jak jakiś czas temu przyjrzałem się aktualnej ofercie firmy, tak poniekąd po latach, to w sumie patrzyłem na te wszystkie urządzenia, takie, jak chociażby R7 będący poniekąd prekursorem recenzowanego teraz R810 – z pewnego rodzaju niedowierzaniem.

Ruark R810

Jednakże po pewnym czasie spędzonym z najnowszym R810 – wszystko zaczyna się układać w jedną, spójną całość. Ruark po prostu postanowił znaleźć sobie – wcale nie taką małą – niszę. I postanowił też w ramach tej niszy, w tego typu urządzeniach – uogólniając – zintegrowanych po prostu wyspecjalizować. No i co tu dużo mówić: firmie z Southend-on-Sea wyszło to lepiej, niż dobrze. Już mniejszy, recenzowany wcześniej R410 jak najbardziej bronił się i dźwiękowo i funkcjonalnie. Natomiast recenzowany tutaj akurat większy R810 jest z kolei bardzo dobrym przykładem na to, że można reaktywować pewien pomysł sprzed lat i przy tym zrobić to po prostu dobrze. Ruark R810 czerpie z tradycji urządzeń typu „radiogram” to, co najlepsze, jednocześnie sprawnie i kompletnie adaptując tę koncepcję do realiów i przede wszystkim oczekiwań naszych czasów.

Ruark R810

Tutaj wszystko się, także brzmieniowo zgadza. Oczywiście pozostaje kwestia ceny, bo te 16 tysięcy to przecież wcale nie tak mało. Ale powiem też tak: jeżeli ktoś chce takie konkretnie, tego typu urządzenie, to trudno jest Ruarka R810 nie zarekomendować. Zwłaszcza, że jest to urządzenie kompletnie, dopracowane, czuć, że stoi za nim firma, która nie robi tego od wczoraj. I też mam wrażenie, że Ruark wprowadzając R810 stworzył poniekąd nową, niezwykle ciekawą niszę. Duże brawa.

Adam Kiryszewski

Dystrybutor: Audio Center Poland https://www.audiocenter.pl/
Cena: 15999 PLN