Do tego, jak najnowszy R810 gra oczywiście już niebawem dojdziemy, jednakże chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kilka rzeczy związanych z takim codziennym użytkowaniem oraz ustawieniem samego urządzenia.
Kilka kwestii praktycznych
Zacznijmy od samego działania i funkcjonalności. Samą funkcjonalność opisałem w dużej mierze już we wstępie, dlatego nie ma sensu tutaj tego powtarzać. Jedyne, co w tej kwestii należy podkreślić, to tylko to, że Ruark R810 ma faktycznie wszystko, czego można by w dzisiejszych czasach od takiego urządzenia oczekiwać. To, co jednak należy – w jak najbardziej pozytywnym kontekście – zaznaczyć, to fakt, że wszystko tutaj działa, jak należy. Tidal Connect łączy się sprawnie i reaguje szybko, z odtwarzaniem przez Bluetooth nie było żadnego problemu. I nawet „zwykłe” radio FM w Ruarku działa po prostu dobrze, sprawnie wyszukując stacje. Pamiętajmy tylko o podłączeniu dołączonej w zestawie anteny.
Pilot jest, co tu dużo mówić – znakomity. I w dużej mierze znacząco poprawia nie tylko wygodę użytkowania Ruarka, ale też sprawia, że korzystanie z R810 jest po prostu przyjemne.
To, na co jednak chciałbym zwrócić uwagę, i do czego nawiążę też już za chwilę przy okazji opisu samego brzmienia – to kwestie związane z ustawieniem. Otóż mamy tutaj dwie opcje: użycie dołączonych nóżek oraz opcję postawienia R810 na – także dołączonym – stelażu, czy też standzie (zwał, jak zwał – wiadomo, o co chodzi). Są to kwestie o tyle istotne, że po prostu będą nam wpływać na brzmienie. I to jeszcze bardziej, aniżeli w przypadku mniejszego R410. Jeżeli zaś chodzi o kwestie typowo praktyczne, to pamiętajmy też, że R810 ma aż cały metr szerokości. Inaczej rzecz ujmując – chciałbym podkreślić, że nie jest to wcale takie małe urządzenie. Miejmy to na uwadze, zwłaszcza, że R810 wygląda po prostu dobrze sam w sobie i zdecydowanie, patrząc z bardziej „optycznego” punktu widzenia, powinien stać poniekąd samodzielnie jako jeden z elementów wystroju wnętrza.
Ruark R810 – brzmienie
Zacznę może od tego, że nieco namieszam wszystkim tym, którzy właśnie liczyli na to, że postawią R810 byle gdzie i byle jak i za każdym razem uzyskają ten sam rezultat brzmieniowy. Bo już teraz chciałbym zwrócić uwagę na to, że o ile jest to system zintegrowany i jako taki, jako całość, gra sam z siebie tak, jak powinien, to tutaj ustawienie także będzie grać pewną rolę. I może nawet okazać się bardziej istotne, aniżeli w przypadku mniejszego R410. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, że R810 posiada przetwornik sub-niskotonowy umieszczony na dolnej części obudowy, na dolnej ściance, promieniujący w dół. I jeżeli postawimy R810 przykładowo na komodzie – to uzyskamy znaczne wzmocnienie niskich częstotliwości. A stawiając R810 na dołączonym stelażu, te kilka-kilkanaście centymetrów od ściany, to takie wzmocnienie także będzie mieć miejsce. Tyle, że będzie mieć już zupełnie inny charakter. Jeżeli zaś R810 będzie stał w wolnej przestrzeni, na przykład na środku pomieszczenia (a taką sytuację także jestem w stanie sobie wyobrazić), to dobrze będzie skorzystać z możliwości regulacji poziomu subwoofera, jaką Ruark nam poprzez swoje menu oferuje.
A przechodząc już do clue tematu, to Ruark R810 jest nie tylko większy od R410, ale też faktycznie gra od niego dźwiękiem nie tyle, że „nieco innym”, a w zasadzie nawet różniącym się dość sporo – i to oczywiście na plus. To nawet nie chodzi o to, że R810 gra w porównaniu do R410 dźwiękiem większym, czy też ma większe możliwości chociażby na basie. Bo tutaj chodzi o coś zupełnie innego, o coś co bezpośrednio wpływa na całokształt odbieranego przez nas brzmienia.
Otóż, i tu uwaga, prezentacja w R810 jest zaskakująco – nawet z wyłączoną funkcją Stereo+, która poszerza scenę – przestrzenna. Tak, dobrze Państwo przeczytali – użyłem w poprzednim zdaniu przymiotnika „przestrzenna”. A to dlatego, że o ile nie możemy tutaj z powodów oczywistych mówić o szerokości sceny na kilka metrów – to samo już brzmienie jest zaskakująco wręcz „odklejone” od samego urządzenia. Inaczej rzecz ujmując, to nie jest tak, że Ruark kreuje małą, skupioną na przedniej ściance urządzenia „plamę” dźwięków. A bardziej stara się przekazać słuchaczowi informacje o przestrzeni w nagraniu. Oczywiście można by przyjąć założenie, że w porównaniu właśnie do R410 będzie to naturalna zmiana, jednakże w praktyce różnica jest większa, niż można by przypuszczać.

