Ruark R810 – recenzja

Drugą kwestią jest to, że Ruark jest już naprawdę nieźle zrównoważony. W sensie takim, że czuć już tutaj pewien szlif w brzmieniu, bo słuchać po prostu dobre jego zestrojenie. I to jest też tak, że przy zerowych ustawieniach korektora i przy wyłączonym trybie Stereo+ Ruark nie gra ani dominującymi skrajami pasma, ani też samym jego środkiem. A przy tym, co również ciekawe, całkiem nieźle różnicuje nagrania. Płyta „Diva” Annie Lennox zabrzmiała zupełnie inaczej, jeżeli chodzi o całościową barwę od albumu „Boxed” grupy Eurythmics z tą samą wokalistką w składzie. Oczywiście, słychać tutaj pewien „narzut” samego urządzenia, ale też trzeba przyznać, że środek pasma jako taki – nawet nie biorąc poprawki na formę samego urządzenia – się prostu broni.

Ruark R810

Słuchająć Gavio Murga Trio „A Trace of Grace” można się naprawdę zdziwić, że mówiąc bardziej wprost – tego typu urządzenie potrafi sobie tak poradzić z tą muzyką. Co przez to rozumiem? Przede wszystkim wiarygodnie pod względem barwy zostały odtworzone tutaj instrumenty. A także – w zakresie na ile oczywiście być mogła – przestrzeń wokół nich. Bardzo dobrze zabrzmiał też utwór „Peppery Men” Natalie Merchant. W tym konkretnym przypadku można śmiało zaryzykować tezę, że jeżeli ktoś usiądzie bezpośrednio przed R810 i da nieco głośniej, to może być nieźle zaskoczony tym, że scena, i to przy wyłączonym trybie Stereo+, będzie po prostu zadziwiająco szeroka. I też, w jakiś przedziwny sposób – po prostu wiarygodna.

Tym, co w sumie w brzmieniu R810 zaskakuje najbardziej, jest nie tyle środek pasma, co ogólna barwa i też witalność brzmienia, połączona z jego całościowym „poukładaniem”. Swoją drogą, pisałem wcześniej, że o ile R410 to klasa D (w zakresie wbudowanego wzmacniacza), to w R810 mamy już do czynienia z końcówkami mocy pracującymi w klasie AB. I naprawdę, zostawiając już generalizacje na boku – to jednak coś jest w zastosowaniu tutaj klasy AB na rzeczy, bo całościowo sprawy ujmując, to środek pasma oraz jego barwa są w R810 naprawdę dobre. Popatrzmy też na sprawy tutaj w skali bardziej absolutnej: realizm środka pasma znany z – dajmy na to – berylowych przetworników średniotonowych BlieSMy (M74B-6) to może nie jest. Ale też Ruark ma, jeżeli chodzi o sam środek, dwie bardzo ważne i pożądane – nie tylko w przypadku tego typu urządzeń – cechy. Otóż, po pierwsze, środek jest wielobarwny, jest nasycony, nie jest to brzmienie matowe, grające wszystko w taki sam sposób. A po drugie – to także brzmienie świeże w jego charakterze. W sensie takim, że nie gubi się w bardziej skomplikowanych realizacjach, nie zaciera drobnych dźwięków. Mało tego, powiedziałbym, że selektywność i szczegółowość są na zaskakującym nawet poziomie.

Ruark R810

Inaczej rzecz ujmując, jest to mocno witalne, entuzjastyczne granie, po którym czuć, że urządzenie do muzyki podchodzi z dużym zaangażowaniem. A jednocześnie też takie, które tej muzyce nie szkodzi. Bo nie doświadczymy tutaj też żadnych przykrych anomalii, nic tu nie drażni. Oczywiście, słychać pewien charakter wynikający z formy urządzenia, ale na dłuższą metę – to nie przeszkadza. Na „Intriguing Possibilities” ze ścieżki dźwiękowej z filmu The Social Network (Trent Raznor, Atticus Ross) Ruark zaprezentował brzmienie nie tylko dynamiczne, ale i świetnie kontrolowane, pulsujące, dobrze przekazujące zarówno całość, jak i poszczególne, pojedyncze dźwięki. No i do tego Ruark R810 dołożył też rozmach.