Rega Osiris – recenzja

Z kolei wiadomy singiel France Gall, czyli „Elle Elle’a” zabrzmiał po prostu porywająco. Bo o ile brzmienie było dalej świetnie poukładane, kontrolowane – to sposób w jaki Osiris poprowadził tutaj rytm, kontrolował „beat” był po prostu spektakularny.

To właśnie połączenie znakomitej kontroli na basie z całościową barwą i fakturą – i to nie tylko samych niskich zakresów – robi tutaj największe wrażenie. I niech Państwo pozwolą, iż jednak odniosę się właśnie w tym miejscu do wspomnianych na początku opisu brzmienia Osirisa stereotypów. Otóż brytyjska integra oferuje nam znany z najlepszych wzmacniaczy tranzystorowych bas, połączenie jego mocy, elastyczności oraz timingu a do tego dodaje resztę pasma, która – nie, właśnie nie jest w żaden sposób stereotypowo „lampowa”. Jest po prostu bardzo dobra, idzie w stronę plastyczności i naturalności, płynności. Ale też jakimś dziwnym trafem nie odbywa się to ani kosztem transparentności, ani kosztem definicji, czy też różnicowania.

Rega Osiris

Interesujące jest także to, że o ile brzmienie Osirisa możne być odebrane, jako ciepłe, czy też nawet klimatyczne, to nie jest to wzmacniacz, który ociepla tak „od siebie” – on po prostu bardzo dobrze oddaje barwę. I przez to poniekąd nie musi dodawać do brzmienia dodatkowych harmonicznych. To jest także wzmacniacz, który nie ma tendencji do wyostrzania, czy też do jakiejkolwiek kliniczności w brzmieniu. Nie ma tutaj od trony sonicznej pewnych problemów, które możemy spotkać w niektórych konstrukcjach tranzystorowych. Gdzie przykładowo dźwięk może się nagle utwardzić po przekroczeniu pewnego poziomu głośności (co ma nierzadko bezpośredni związek ze zmianą trybu pracy końcówki mocy z klasy A na B oraz związaną z tym zmianą transkonduktancji, o czym pisał chociażby Bob Cordell w swojej książce „Designing Audio Power Ampplifiers”).

Tutaj brzmienie ma cały czas taki sam charakter, niezależnie od położenia pokrętła głośności. Dlatego też „Walk This Earth Alone” Lauren Christy (soundtrack z filmu, The Great Expectations) to kolejny utwór, który nie tyle, że zabrzmiał tylko „dobrze”, czy „poprawnie”, co po prostu znakomicie. Po raz kolejny słychać było połączenie doskonałej rytmiki ze świetnie wybudowaną sceną. Lecz jednocześnie przy głośniejszych fragmentach nie było też żadnej kakofonii, żadnej jazgotliwości, którą czasami mogą zaserwować nam nawet bardzo renomowane w teorii konstrukcje właśnie na tym utworze.

Rega Osiris

Jest jeszcze inna strona tego jakże ciekawego medalu. Otóż Osiris w bardzo ciekawy sposób operuje górą pasma. Jest ona – patrząc w skali absolutnej – minimalnie złagodzona, jest też świetnie scalona z resztą pasma. Ale – także w szerszej skali patrząc – ma też znakomitą zdolność do oddawania drobnych detali. Świetnie zabrzmiała cała płyta Fleetwood Mac „Tango In The Night (2017 Remaster, Deluxe Edition)”. Na tym albumie wrażenie robiła – tak swoją drogą – nie tylko góra pasma, czy też oddanie charakterystycznej, analogowej aury tego albumu – ale też doszła tutaj najwyższych lotów rytmiczność.

Rega Osiris – podsumowanie

Zacznę od pewnej, dość ironicznej w sumie, anegdoty. Otóż Osiris trafił do redakcji tak nieco przypadkiem. A tu nagle okazało się, że ten wzmacniacz przypomniał mi w zasadzie jedną ważną rzecz: dlaczego lubię robić to, co robię. Jest to zarazem jedno z bardzo niewielu urządzeń, których im dłużej się słucha, tym większe robią wrażenie. I z którymi im dłużej się obcuje, tym większą budzą i szacunek, i sympatię. Nie jest to wzmacniacz zapewne idealny, takich zresztą nie ma. A już przynajmniej nie w tej cenie. Wielbiciele pełnej, bezkompromisowej można by rzec neutralności mogą chcieć pójść w nieco inną stronę, chociażby w kierunku jednej z integr Moona. Z kolei entuzjaści brzmienia ciemniejszego, czy też w jakiś sposób wolniejszego – mogą zainteresować się wzmacniaczami w topologii push-pull na lampach.

Ale powiem tak. Rega Osiris to jeden z bardzo niewielu wzmacniaczy, o których mogę z całą pewnością powiedzieć, że mają duszę. I też, że całościowo i mam tu na myśli oczywiście przede wszystkim brzmienie, ale także wykonanie, prezentacje – do siebie przekonują. To trochę tak, jakby teraz Aston Martin z nienacka zrobił model z nie dość, że wolnossącym silnikiem V12, to jeszcze z manualną skrzynią biegów. Bo Rega Osiris to trochę takie nawiązanie do najlepszych czasów brytyjskiego hi-fi, kiedy drogie urządzenia naprawdę musiały grać bardzo dobrze.

Nagroda Redakcji.

Adam Kiryszewski

Cena: 41999 PLN
Dystrybutor: 21Distribution https://21distribution.pl/
Strona produktowa: https://regapolska.pl/osiris/