Przechodząc już do konkretów – Rega Osiris to wzmacniacz zintegrowany w konfiguracji dual-mono. Posiadający dwie osobne końcówki mocy, z których każda ma swój osobny, dedykowany dla niej zasilacz. Co ciekawe, na tylnej ściance, obok gniazda dla przewodu zasilającego znajdziemy dwa osobne dla lewego i prawego kanału bezpieczniki. A jeżeli już przy tym gnieździe jesteśmy – to Rega dodaje do zestawu z Osirisem własnej produkcji kabel zasilający. Sprawia on solidne wrażenie i też świadczy o podejściu producenta do tematu. Bo, proszę mi wierzyć, w przypadku wielu drogich urządzeń, gdzie – nie oszukujmy się – spokojnie starczyłoby na lepszy kabel, dostajemy zwykły, ordynarny wręcz przewód „komputerowy”. Oczywiście, zdaje sobie też sprawę z tego, że zapewne będziemy chcieli Osirisa podłączyć przez jakąś naszą sieciówkę, ale gdybyśmy jednak takowej nie mieli – to w tym przypadku problem mamy niejako z głowy. Bo producent po prostu pomyślał za nas. Swoją drogą, gdybyśmy ten przewód chcieli kupić osobno, to jest to koszt na tę chwilę około tysiąca złotych, bo to model Rega Mains Power Reference.
Jeżeli zaś o sam układ elektroniczny chodzi – to można, w pewnym sensie oczywiście, powiedzieć, że jest to całkiem dobrze sprawdzona konfiguracja. Dwie końcówki w układzie dual-mono, z – jak napisałem – całkowicie osobnymi zasilaczami, z osobnymi radiatorami. Umieszczone w jednej obudowie ze wspólnym pasywnym przedwzmaczniaczem. Ten ostatni możemy zresztą całkowicie ominąć, bo na tylnej ściance w Osirisie znajdziemy wejście „Direct” prowadzące bezpośrednio do końcówek mocy. Znajdziemy tam także pięć liniowych wejść RCA, jedno zbalansowane XLR oraz wejście i wyjście „Record”. No i pojedyncze, solidne, lecz dość blisko siebie umieszczone terminale głośnikowe.
Jeżeli więc popatrzymy na tylną ściankę tak bardziej przekrojowo, to wychodzi na to, że w sumie to bardziej klasycznie się już nie da. A to, że Osiris to jednak urządzenie bardziej poważne – sugerują na tylnej ściance wejścia XLR. Chociaż z drugiej zaś strony wejścia (czy też wyjścia) zbalansowane nie są dzisiaj jakimś specjalnym wyznacznikiem klasy urządzenia, bo nie implikują one jednoznacznie wewnętrznej topologii danego urządzenia. W ten oto sposób dochodzimy do konstrukcji elektronicznej urządzenia, a ta sama w sobie – jest w dość ciekawa. I to ciekawa dlatego, że – nieco nawiązując do wyglądu – idzie ona niejako na przekór obecnym trendom i nieco nawiązuje właśnie do tego, co niektóre brytyjskie firmy robiły w latach 80-tych i 90-tych.
Zacznijmy tutaj właśnie od wspomnianych wejść XLR – są to wejścia typu „transformer-coupled”, czyli sprzężone za pomocą specjalnych transformatorów. Oczywiście, jedną z zalet takiego rozwiązania jest dodatkowa, obniżająca poziom szumów izolacja galwaniczna. Ale tak naprawdę to tutaj wychodzi dbałość o pewne drobne, lecz decydujące detale konstrukcyjne. Otóż w wielu przypadkach zaraz za wejściem XLR – mamy aktywny stopień, zazwyczaj dokonujący desymetryzacji sygnału albo pełniący rolę bufora. I jest on, nawet w całkiem drogich urządzeniach, oparty albo o wzmacniacze operacyjne albo – w najlepszym wypadku – o elementy dyskretne. Są to jednak elementy aktywne, dodające właśnie aktywny stopień w torze sygnału. Rega natomiast zastosowała tutaj specjalnie wykonane, o konkretnej specyfikacji transformatory. Są one całkiem pokaźnych rozmiarów i zapewniają – zdaniem producenta – najbardziej minimalistyczny układ toru wzmocnienia.
Tak Terry Bateman, konstruktor Osirisa tłumaczy nam powód zastosowania tych transformatorów:
„Transformator na zbalansowanym wejściu XLR dostarcza sygnał pojedynczy sygnał do wzmacniacza symetrycznego, który jest taki sam, jak sygnał z wejść RCA”.
A także potwierdza moje przypuszczenia odnośnie powodów ich zastosowania:
„Innym powodem użycia transformatorów było uzyskanie krótkiej ścieżki sygnału i nie dodawanie dodatkowego aktywnego stopnia… można by to osiągnąć za pomocą dodatkowego elektronicznego stopnia, ale zwiększyłoby to skomplikowanie układu”

