Pro-Ject Uni Box S3 – recenzja

A ciekawym dlatego, że z jednej strony mamy niemalże klasyczny wzmacniacz zintegrowany („niemalże” dlatego, że korzysta on ze zintegrowanych, w dodatku „cyfrowych” końcówek mocy), który dodatkowo dysponuje analogową regulacją głośności. Zatem wszystko zgodnie ze sztuką i przy tym w dość przemyślany sposób. Z kolei zaś do strumieniowania producent poszedł w dość osobliwy sposób i zamiast „wymyślać coś nowego” po prostu użył sprawdzonego przez rynek rozwiązania. Czyli mamy tutaj WiiM OS, który po prostu działa. Do tego ostatniego odniosę się jeszcze w podsumowaniu, ponieważ pora już na sedno sprawy. Czyli to, jak najnowsza propozycja firmy Pana Lichtenegerra gra.

Pro-Ject Uni Box S3 – brzmienie

Nowe urządzenie wiedeńskiego producenta, który znany jest także, jako Audio Tuning Vertriebs GmbH jest niezwykle ciekawym przypadkiem. Bo jest także doskonałym wręcz przykładem obrazującym – i to dość dobitnie – pewną prawidłowość. Otóż patrząc poprzez pryzmat tego, co w tym urządzeniu się znajduje, to znaczy jaki jest zastosowany układ DAC, czy też wzmacniacze – to już po kilku pierwszych taktach muzyki można się w sumie całkiem nieźle zdziwić. Chodzi w dużej mierze o to, że zawsze mamy jakieś oczekiwania bazujące czy to na wyglądzie, czy to na kwestiach technicznych. Poruszałem ten temat wiele razy, jednakże w przypadku tego konkretnego urządzenia doprawdy trudno jest to przemilczeć.

A to dlatego, że jeżeli chodzi o sam wygląd oraz (a może przede wszystkim) wymiary nowego Uni Boxa S2, to można by oczekiwać brzmienia raczej niewielkiego, niespecjalnie ekspansywnego i też mniej lub bardziej, ale jednak w jakiś tam sposób zachowawczego. Nic z tych rzeczy. Niewielki Pro-Ject gra całkiem odważnie, przy tym na pewno brzmieniem całkiem sporym, entuzjastycznym. No i na dodatek jest to także brzmienie, które jest nie tylko okraszone zaskakującą w sumie (jak na taką moc) dynamiką, to ma jeszcze inną dość interesującą i ważną w sumie cechę. Jest nią nawet nie tyle sama barwa (chociaż do tego także dojdziemy), co bardziej ogólnie pojęta płynność i melodyjność brzmienia.

Pro-Ject Uni Box S3

Chciałbym tutaj, tak dla porządku zwrócić uwagę na pewną dość ważną dla całej sprawy kwestię. Otóż Pro-Jecta odsłuchiwałem de facto w aż czterech wariantach. Czyli przede wszystkim jako urządzenie typu „all-in-one” korzystając z wbudowanej platformy strumieniującej (a zatem także wbudowanego przetwornika). Drugą opcją była modyfikacja tego pierwszego wariantu polegająca na podłączeniu zewnętrznej końcówki mocy. Trzecią było korzystanie z Uni Boxa jako przedwzmacniacza. Czwartą zaś – było skorzystanie z wejścia gramofonowego. Jest jeszcze w zasadzie i piąta (gniazdo słuchawkowe), ale umówmy się, że skupiamy się na tej pierwszej oraz czwartej opcji, bo te będą dla nas najważniejsze.

Do pozostałych także się odniosę, jednakże – idąc za tym akurat tropem – to chcę zwrócić uwagę na jedno. Mam nieodparte wrażenie, że Pro-Ject gra najlepiej jako urządzenie typu „all-in-one”. I właśnie takiej opcji będzie się tyczył opis brzmienia. Podejrzewam też, że dobór takiego a nie innego układu przetwornika także nie jest dziełem przypadku – jednakże do tego i kilku innych kwestii powrócimy jeszcze w podsumowaniu. Odsłuchy Uni Boxa rozpocząłem od muzyki filmowej, na dodatek w wariancie bardziej, że tak to ujmę – elektronicznym.

Chciałem po prostu sprawdzić nawet nie tyle to, „ile Pro-Ject może” jeżeli chodzi o głośność i bas, co bardziej jak zachowa się przy większych głośnościach i spiętrzeniach dźwięków, które na dodatek mają mocną, elektroniczną podstawę. I powiem tak: dwustuwatowa końcówka mocy to oczywiście nie jest, jednakże śmiem twierdzić, że w normalnych pomieszczeniach, podłączony do większości normalnych kolumn Pro-Ject poradzi sobie zaskakująco wręcz dobrze. Wynika to z ogólnego charakteru brzmienia, które – jak już wspominałem – jest po prostu żywe, entuzjastyczne. Jest też przy tym dość ciepłe, barwy są po pastelowej stronie, jednakże wcale nie oznacza to jakiegoś ich wysuszenia czy też złagodzenia konturów.

Powiedziałbym nawet, że nowe scalone końcówki mocy zastosowane w Uni Boxie S3 brzmią w sposób zaskakująco wręcz bezpośredni i – co zapewne zabrzmi dość ciekawie w tym konkretnym przypadku – niezmącony. Chodzi mi tutaj konkretnie o to, że słuchając Pro-Jecta nawet bardziej wnikliwe, mniej w tle, a bardziej starając się znaleźć jakieś niedociągnięcia w jego brzmieniu – cały czas bardziej słuchałem de facto bardziej muzyki aniżeli samego urządzenia. Czuć w Uni Boxie po prostu to, że zaprojektowała go – jakby nie patrzeć – „firma od gramofonów”.

Pro-Ject Uni Box S3

Świetnie zabrzmiała płyta „RED” formacji Solar Fields. Na utworze „Times Are Good” Pro-Ject nawet przy niemalże pełnej głośności zachował nie tylko fason, ale też po prostu pokazał, że da się zrobić urządzenie, które pomimo niewielkich rozmiarów będzie wciąż grało muzykę. No i właśnie. Rzadko odnoszę się do określenia znanego ogólnie jako „muzykalność”, lecz tutaj, w przypadku tego urządzenia to określenie po prostu nasuwa się samo. Oczywiście w skali absolutnej jak najbardziej dostrzeżemy to, że Pro-Ject pewne rzeczy uśrednia, ociepla, ale najważniejsze jest to, że nie mamy wrażenia, że obcowanie z urządzeniem przystępnym przecież cenowo wpływa na odbiór muzyki.