Ophidian Mojo 2 – budowa i kilka kwestii technicznych
Zacznijmy od formy i wyglądu brytyjskich podstawkowców. Faktycznie, są one dość niewielkie i w sumie aż dziwi, że udało się zmieścić w każdym z nich po trzy przetworniki. Do tych ostatnich oczywiście już zaraz dojdziemy, natomiast najpierw kilka słów już o samym wykonaniu. Jest ono bez zarzutu, ciekawym akcentem jest metalowa płytka z tyłu, na której zamieszczono nie tylko gniazda głośnikowe, ale też sam port Aeroflex. Jeżeli zaś o wspominane gniazda chodzi, to tutaj miałbym tylko taką uwagę, iż są one nieco mniejsze niż większość terminali stosowanych przez większość producentów. Przy podłączeniach za pomocą wtyków bananowych nie sprawi to żadnego problemu, jednakże warto wziąć poprawkę na wielkość (wewnętrzną średnicę) widełek, jeżeli takowych użyjemy. Ciekawostką niech będzie fakt, że gniazda umieszczono pionowo, a nie poziomo, jak zazwyczaj. Zapewne chodziło tutaj o zapewnienie odpowiedniej powierzchni wyjściowej dla portu Aeroflex.
Natomiast do samego wykonania samych kolumn trudno mieć jakiekolwiek uwagi. Jeżeli zaś chodzi o konstrukcję Mojo 2, to – jak już wspomniałem wcześniej – jest ona dość nietuzinkowa. Bo, jakby nie patrzeć, są to dość niewielkie kolumny. I z założonymi maskownicami można by uznać, że mają dość klasyczną konfigurację, czyli jeden przetwornik nisko-średniotonowy i jeden wysokotonowy. Tymczasem tutaj mamy wysokotonówkę pomiędzy dwoma niewielkimi driverami odtwarzającymi niskie i średnie pasmo. Zapytałem Garetha Jamesa, założyciela i konstruktora Ophidian Audio o tę konstrukcję:
„Mojo 2 to większa i mocniejsza wersja Minimo 2 – obie kolumny są drugą generacją serii M. Mojo 2 to wciąż kompaktowa konstrukcja pomimo bycia większą z dwóch podstawkowych w serii. Koncepcja podwójnego przetwornika basowego to zasadniczo zmodyfikowana konfiguracja M-T-M, gdzie wysokotonówka jest zamontowana pomiędzy dwoma niskotonowymi aby zapewnić stałe charakterystyki kierunkowe.”
Tak, jak już wcześniej wspomniałem, konfiguracja M-T-M jest oczywiście spotykana w kolumnach głośnikowych, natomiast w konstrukcji tych rozmiarów jej implementacja zasługuje już na uwagę. Nie twierdzę przy tym, że akurat ustawienie D’Appolito (bo to w sumie druga nazwa na tego typu rozmieszczenie przetworników) jest w jakiś sposób lepsze albo gorsza (jest lepsze w teorii, ale to tak naprawdę dużo szerszy temat, bo jak wiadomo teoria a praktyka – to często są dwie różne rzeczy), natomiast to, że pojawia się w Mojo 2 to bardziej część mocno przemyślanej całości, aniżeli po prostu jakiś tam pomysł konstruktora.
Tak swoją drogą, to tych pomysłów jest w sumie więcej. Kolejnym jest sposób obciążenia przetworników w zakresie niskich tonów. Bo de facto nie mamy tutaj do czynienia ani z obudową zamkniętą, ani też z (mniej lub bardziej, ale jednak) typową konfiguracją z portem bass-refleks. Sam port na tylnej ściance znajdziemy, natomiast nie jest to typowa „dziura”, a coś, czemu producent nadał nazwę Aeroflex. I, żeby było zabawniej: to zapytany o to akurat rozwiązanie wspomina nawet coś o linii transmisyjnej:
„Ideą stojącą za AEROFLEX było stworzenie systemu z otworem, który mógłby odpowiednio wspierać pełny zakres dynamiki przetworników bez konieczności stosowania pełnej długości linii transmisyjnej. Jest to zasadniczo hybryda linii transmisyjnej i tradycyjnej koncepcji refleksyjnej/z otworem. Zarówno Minimo, jak i Mojo 2 nie zostały dostrojone tak, aby brzmiały jak typowe małe głośniki, ponieważ celem było uzyskanie bardziej zrównoważonej odpowiedzi w całym zakresie niskich tonów. Nie chodziło o podkręcony średni bas, który dudni, ale nie ma prawdziwej odpowiedzi w niskim paśmie, jak w przypadku wielu małych głośników. Dzięki odpowiedniemu doborowi rozmiaru portu zachowana jest dynamika, a także synchronizacja między energią emitowaną z przodu przetwornika a wzmocnioną falą pochodzącą z portu.”
Mamy tutaj zatem rozwiązanie – jak sam producent wspomina – pośrednie. Przy tym także i takie, które zdaje się mieć sens w przypadku kolumn tej akurat wielkości. Bo w tym momencie chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Otóż o ile same przetworniki nisko-średniotonowe są w Mojo 2 może i faktycznie niewielkie, to jednak w każdej z kolumn są ich dwie sztuki. Oznacza to, że powierzchnia ich membran się sumuje. Dlatego też samą ich średnicą bym się specjalnie w tym konkretnym przypadku nie sugerował. Ponadto rozwiązania typu AEROFLEX są – jeżeli zostały odpowiednio zaprojektowane – całkiem sprawne pod względem wspomagania przetworników w zakresie basu. Wspomina o tym zresztą producent:
„Przetworniki nisko-średniotonowe z serii M wykorzystują bardzo duże magnesy ferrytowe i, jak słusznie zauważyłeś, charakteryzują się dużym liniowym xmax. W połączeniu z systemem portów AEROFLEX oznacza to, że mogą one generować czysty i precyzyjny bas z pewną mocą nawet w większych pomieszczeniach odsłuchowych.”
