Ostatni, piąty tryb – to tryb DLNA, umożliwiający strumieniowanie z urządzeń zgodnych z tym protokołem i kontrolowanie odtwarzania przez oprogramowanie takie, jak chociażby BubbleUPnP. Warto zaznaczyć, że w tym trybie będziemy mogli użyć – po stronie komputera – aplikacji takich, jak chociażby Foobar2000, jeżeli ktoś chciałby iść tą drogą. Tryb DLNA może być także docelowym trybem dla wszystkich, którzy mają duże biblioteki plików ulokowane na macierzach dyskowych typu NAS.
Podsumowując, Zen Stream w zakresie funkcjonalności oferuje – jak widać – bardzo dużo. O ile możemy śmiało założyć, że większość użytkowników skorzysta z funkcji Tidal Connect (zwłaszcza, że Tidal poszedł po przysłowiowy rozum do głowy i wraca do „klasycznych” plików hi-rez), czy też trybu Roon-only, to jednak produkt iFi Audio oferuje znacznie więcej. Przede wszystkim mocno wyróżnia go funkcjonalność NAA, która świadczy też o wysokich ambicjach tego urządzenia. Do tego jeszcze powrócimy, bo teraz pora na najważniejsze.
iFi Audio Zen Stream – czy posiada on swoje brzmienie?
Zacznijmy od tego, że powinno być dość oczywistym to, iż oceniając taki element w torze, jak dedykowany transport cyfrowy, należy zwrócić uwagę na kontekst. A konkretnie mam tu na myśli to, że taki transport podłączony do przetwornika – zajmie w przypadku wielu użytkowników miejsce komputera stacjonarnego lub laptopa. Z drugiej zaś strony warto by go porównać do innych podobnych urządzeń, wliczając w to te droższe tak, aby uzyskać pełniejszy ogląd na sprawy.
Co więcej, postawmy tutaj sprawy jasno – różne transporty cyfrowe (czy też streamery działające tylko w domenie cyfrowej) będą mieć różne brzmienie. W ten sposób zakładamy – odkładając pewne zawiłe aspekty techniczne na bok – że będą one miały swój wpływ na brzmienie całego systemu, w jakim się znajdą.
Jest jeszcze jedna rzecz, jaką warto wyjaśnić, zanim przejdziemy do sedna sprawy. Kiedy korzystamy z trybu NAA oczywistym jest, iż będziemy Zen Streama używać z HQPlayerem. A ten ostatni ma z kolei tyle opcji wpływających na brzmienie, że szukanie w takim przypadku wspólnego mianownika trochę mija się z celem. Dlatego skupimy na się tym, jak Zen Stream bardziej ogólnie i całościowo wpływa na brzmienie całego systemu. Oraz na tym, co jego dodanie do toru będzie oznaczać dla wszystkich, którzy pierwszy raz będą mieć do czynienia ze światem dedykowanych cyfrowych transportów audio.
Zen Stream – sesje odsłuchowe
Po paru dniach ze streamerem od iFi Audio podłączonym do kilku różnych przetworników (o kilku różnych architekturach, od Sabre, przez AKM do R2R) potwierdziło się, że istnieje spora różnica pomiędzy zwykłym komputerem działającym jako źródło cyfrowego strumienia audio, a dedykowanym, przeznaczonym tylko do tego urządzeniem. W zasadzie oczywistym stało się też to, że w przypadku systemów bardziej transparentnych – całkiem możliwe, że różnica ta zamieni się po prostu w przepaść.
Dwie najbardziej zauważane zmiany po zamianie komputera, jako źródło na Zen Stream – to przede wszystkim stabilność ceny oraz ogólna, całościowa dojrzałość brzmienia. I już tutaj należy się pewna uwaga: otóż Zen Stream zalicza się do tych urządzeń, które nie zmieniają tylko jednego czy dwóch aspektów sonicznych systemu, w jakim się znajdą. Bo zmieniają brzmienie bardziej całościowo, kompletnie. O ile oczywiście poszczególne płaszczyzny znacząco się poprawią, to im dłużej będziemy słuchać poprawnie zaprojektowanego po stronie cyfrowej audio, tym bardziej się upewnimy, że wcale tutaj nie chodzi o to, aby poprawić jeden, dwa, czy nawet więcej pojedynczych aspektów reprodukcji.

