FEZZ Luna EVO – recenzja

Luna to jeden z tych wzmacniaczy, które po prostu schodzą z drogi muzyce. Albo przynajmniej się starają. Słychać to było po raz kolejny na Portishead „Roads”, gdzie głos Beth Gibbons był świetnie zawieszony w przestrzeni. I przy tym podany też blisko. Jeżeli miałem powrócić do tematu „lampy w lampie”, to teraz będzie na to dobry moment. Otóż właśnie na repertuarze takim, jak chociażby najbardziej znana płyta Portishead, czy chociażby płyta „Big Calm” Morcheeby słychać było, że sygnał leci przez elementy próżniowe. Bo w skali absolutnej oczywiście, że Luna będzie grała po ciepłej i bardziej nasyconej stronie.

Mamy tutaj ten dodatkowy element muzykalności, ale też jest tak, że jest on okraszony, idzie w parze z bardzo dobrym ogarnięciem wzmacniacza we wszystkich obiektywnych aspektach brzmienia. Bas na „Why So Serious?” Hansa Zimmera był trzymany w ryzach. Oczywiście duże i drogie końcówki mocy robią to jeszcze lepiej, ale i w tym utworze Luna zaskoczyła tym, że wszystko brzmiało dynamicznie i bardzo żywo. Co więcej, także i tutaj wzmacniacz świetnie oddał atmosferę, energetyczność nagrania. Dochodzimy w ten sposób do kolejnej kwestii – jak wygląda różnica pomiędzy trybem UL (Ultraliniowym) a trybem triody? Powiem tak: to dalej ten sam wzmacniacz, ale już z brzmieniem, które nieco bardziej idzie w taką dobrą pentodę. Tutaj bardziej po prostu słychać charakter lampy EL34, za który zresztą tak wielu ją po prostu lubi. Przy czym: wzmacniacz dalej zachowuje tę charakterystyczną czystość, o której wspomniałem wcześniej. Prezentacja w trybie UL jest bardziej ekspensywna, barwa jest bardziej „dogrzana”, czuć, że wzmacniacz ma w tym trybie po prostu więcej konturu. Także dynamika na basie jest bardziej widowiskowa. Natomiast nie jest to tak, że jest to jakaś między tymi trybami przepaść. No i oczywiście to, co ktoś będzie tutaj wolał – będzie zależeć nie tylko od samych preferencji, ale też oczywiście od kolumn i źródła.

FEZZ Luna EVO – podsumowanie (i kilka ciekawych wniosków)

Postaram się ująć to w miarę zwięźle. Wiedziałem, że ten wzmacniacz będzie dobry, ale nie zakładałem, że będzie aż tak dobry. Tak naprawdę to FEZZ stworzył urządzenie, które można spokojnie uznać za kamień milowy. I mam tu na myśli nie tylko niezwykle przemyślaną konstrukcję tego wzmacniacza, która jednocześnie jest także niezwykle przyjazna dla użytkownika. Bo nowa Luna EVO to także nowy poziom, jeżeli chodzi o brzmienie. To wzmacniacz, który można bez najmniejszego zawahania określić przymiotnikiem: długodystansowy. Czy ma on jakieś wady? Uważam, że przy takiej cenie – nie. Natomiast dla niektórych może być faktycznie za mało skrajny. Czasami jest tak, że te naprawdę dopracowane brzmieniowo konstrukcje nie wywołują na początku naprawdę silnych emocji. Natomiast im dłużej się Luny słucha, tym bardziej się ten wzmacniacz po prostu docenia. Jeżeli ktoś z Państwa ma te 10 tysięcy na dobry wzmacniacz, przy czym niekoniecznie nawet lampowy – proszę zwrócić uwagę na nową propozycję rodzimej firmy. Rzadko jest tak, że odsyłam jakieś urządzenie z tak dużym sentymentem. Nagroda Redakcji.

Adam Kiryszewski

Cena: 9750 PLN

Dystrybutor: 21Distribution https://21distribution.pl/