Audiolab 9000N – recenzja

W przypadku bezpośredniego podłączenia 9000N do końcówki mocy ta ostatnia jest niezwykle istotna, ponieważ umożliwia skonfigurowanie maksymalnej głośności, jaką będzie mieć źródło Audiolaba zaraz po włączeniu. Z ciekawostek – jest ustawienie balansu oraz konfiguracja złącza wyzwalacza (tzw. „Trigger”), czyli możliwość uruchamiania 9000N poprzez uruchomienie innego urządzenia, które wysyła sygnał 12V. Z poziomu urządzenia to tyle, natomiast pamiętajmy o tym, że 9000N ma zaimplementowany moduł streamera i do niego możemy pobrać aplikację, która umożliwi konfigurację części „sieciowej”. Łączy się ona – co ciekawe – poprzez Bluetooth i jest w zasadzie kopią aplikacji Lumina. To właśnie z jej poziomu możemy skonfigurować WiFi (jeżeli nie skorzystamy z WPS, który także jest dostępny, bo odpowiedni przycisk znajduje się na tylnej ściance), zmienić nazwę urządzenia, czy wyłączyć diody interfejsu sieciowego.

Audiolab 9000N

Z poziomu aplikacji możemy także odtwarzać muzykę z Tidala, radia TuneIn, Spotify oraz korzystać z Plexa. Natomiast 9000N wspiera zarówno Spotify Connect, jak i – co ważniejsze – Tidal Connect oraz Roona. Mamy zatem kilka możliwości i istotne jest tutaj to, że mając konto na Qobuzie – nie musimy korzystać z Roona, tutaj aplikacja się faktycznie przydaje. Pozwolę sobie na kilka refleksji, jakie poniekąd naturalnie nasunęły się po ponad miesiącu użytkowania Audiolaba w warunkach domowych. Bo poza typowo „recenzenckimi” odsłuchami – używałem Audiolaba także tak bardziej na co dzień. O dziwo – do słuchania muzyki. I powiem tak: na siłę można by się przyczepić chociażby do tego, że moduł WiFi nie obsługuje pasma 5GHz, czy o to, że grafika na wyświetlaczu mogłaby być, że tak to kolokwialnie ujmę, bardzie fikuśna. Ale jeżeli chodzi o działanie streamingu tak na co dzień – to nie mam żadnych zastrzeżeń. Tutaj wszystko działa, jak należy. Najwidoczniej współpraca z Luminem była po prostu dobrą decyzją. Zresztą producent tłumaczy to tak:

„Zdecydowaliśmy się, aby działać z Luminem, ponieważ są oni już rozwinięci oraz oferują platformę strumieniującą i aplikację, na których można polegać. Technologia Lumina w 9000N obsługuje strumieniowanie, jednakże przekazuje surowe dany do Audiolaba w celu konwersji cyfrowo-analogowej”.

Budowy ciąg dalszy…

Funkcjonalność i działanie to oczywiście istotne kwestie. Jednakże nie mniej istotne jest także to, co Audiolab ma w środku – bo przecież od tego będzie zależeć brzmienie. W dużym skrócie: mamy tutaj DAC oparty o układ ESS9038PRO z zaprojektowanym przez Audiolaba stopniem analogowym, zasilacz liniowy, no i oczywiście moduł strumieniowania. Przyznam szczerze, że znając poprzednie urządzenia marki z Huntingdon, a konkretnie wzmacniacze, jakie firma oferowała w zamierzchłych czasach – to gdy zobaczyłem, że 9000N (oraz inne urządzenia tej firmy) korzysta z układu 9038PRO, to wcale mnie to jakoś nie zdziwiło. Pozwolę sobie to rozwinąć, czy też w zasadzie wytłumaczyć. Otóż brzmienie dobrze zaimplementowanego układu ES9038PRO potrafi być naprawdę dobre, przede wszystkim łącząc rozdzielczość z neutralnością i, co ciekawe, nasyceniem. Przykładem tego niech będzie, i to takim przykładem dość dobitnym, recenzowany jakiś czas temu Moon 791. Ten ostatni gra tak, że jeżeli nie będziemy wiedzieć co „siedzi w środku”, to bardziej założymy, że słuchamy drabinki rezystorowej aniżeli przetwornika typu SDM (Sigma-Delta Modulation).

Audiolab 9000N

Do czego zmierzam? Ano do tego, że Audiolab mocno chwali się implementacją układu ESS w swoich materiałach reklamowych. Zwracając przy tym uwagę na konstrukcję stopnia I/V. Czyli tego, który odpowiedzialny jest za konwersję prądowo-napięciową. Producent z Huntington tak wytłumaczył mi implementację tego elementu:

„Filtr za układem DAC został ostrożnie zaprojektowany, aby działać z niższą impedancją wyjściową układu ES9038PRO i korzysta z układów OP275”.

Tutaj kolejne wyjaśnienie: otóż większość układów konwerterów typu SDM (Delta-Sigma) posiada wyjście prądowe, które implikuje konieczność zastosowania właśnie stopnia konwersji prądowo-napięciowej. To właśnie najczęściej ten element przetwornika w największym stopniu decyduje o tym, jak dany DAC nam zagra. Oczywiście zasilanie, zegar, prowadzenie masy oraz wiele innych detali – to wszystko ma znaczenie. Natomiast jeżeli można by wymienić jeden pojedynczy element, jaki na brzmienie przetworników opartych o układy typu Delta-Sigma będzie mieć wpływ największy, to będzie to właśnie rzeczony stopień konwersji I/V.