Audiolab 9000N – recenzja

I teraz idźmy dalej. I nawet zdradźmy kilka ciekawych detali, o których jakoś się specjalnie nie wspomina. Otóż układy ESS Technology są niezwykle wymagające w aplikacji. Ponieważ ze względu na swoją konstrukcję – wymagają, aby stopień I/V spełniał pewne konkretne parametry. Chodzi o to, że cały układ analogowy za przetwornikiem, aż do stopnia LFP (filtr dolno-przepustowy) powinien sobie radzić z częstotliwościami rzędu MHz, bo takie układ ESS potrafi z siebie „wypuścić”. Jednocześnie sam chip ES9038PRO, już nie wdając się w dość zawiłe meandry jego konstrukcji – pozbawiony jest pewnych wad, jakie są powszechne pośród wielu układów typu Delta-Sigma. Innymi słowy – nic dziwnego, że rozpiętość jakości brzmienia DACów opartych o scalaki z logo ESS jest tak ogromna. Bo jeżeli ktoś montuje je tylko ze względów marketingowych, to potem okazuje się, że do układów tej akurat marki przypisuje się później takie, a nie inne brzmienie.

Audiolab 9000N

Jeżeli zaś chodzi o zasilanie, to mamy tutaj dość duży (jak na przetwornik) liniowy zasilacz z niezależnymi stopniami stabilizacji napięcia. Niektórzy producenci stosują tutaj rozwiązania oparte o SMPS, czyli zasilacze impulsowe, jednakże Audiolab zdecydował się na wariant w pełni liniowy. I argumentuje to tak:

„Liniowe zasilanie daje nam lepszą kontrolę i pozwala zapewnić stabilność szyn zasilających. Liniowe zasilacze oferują też niższy poziom szumów i są często lepszym wyborem w sytuacjach, gdy precyzja i szum są decydującymi czynnikami”.

Oczywiście producenci stosujący zasilacze impulsowe zapewne by z tym polemizowali, jednakże faktem jest, że w pełni liniowe zasilanie w przetworniku cyfrowo-analogowym jest z pewnością wyborem co najmniej rozsądnym. Rzecz w tym, że zasilacz „siejący” w paśmie powyżej zakresu audio w urządzeniach cyfrowych – niekoniecznie może być najlepszym rozwiązaniem.

Audiolab 9000N

Ostatnią natomiast rzeczą, na jaką chciałbym zwrócić w przypadku Audiolaba uwagę jest regulacja głośności. Ta kwestia także wymaga dokładniejszego omówienia, bo w tej materii panuje pewne niezrozumienie – zwłaszcza w jego szerszym kontekście – tematu. Otóż 9000N posiada regulację głośności, jednakże jest to regulacja działająca w domenie cyfrowej. Zanim jednak stwierdzimy, że jest jednoznacznie gorsza od tej działającej w domenie analogowej, chciałbym zwrócić uwagę na kilka kwestii oraz ująć cały temat bardziej z perspektywy.

Audiolab 9000N

Otóż wszystko zależy od tego, jak ta regulacja głośności będzie w domenie cyfrowej zaimplementowana. A także – jeżeli już mielibyśmy porównywać, to pojawia się dodatkowo kwestia tego, że przy jej zastosowaniu w domenie analogowej mamy prawie zawsze dodatkowy stopień na drodze sygnału – czy to układ scalony realizujący taką regulację (np. Cirrus Logic CS3318 czy Texas Instruments PGA4311), czy też drabinkę rezystorową lub potencjometr (tutaj jakże często głównym punktem programu jest Alps RK27 albo jego wariacje). Innymi słowy – wcale nie jest to tak, że jeden rodzaj regulacji jest jednoznacznie (w dzisiejszych czasach, kiedy technologia cyfrowa poszła mocno do przodu) lepszy, a inny z kolei będzie jednoznacznie gorszy.