Audiolab 6000A MK2 – recenzja

Swoją drogą, mogłoby się wydawać, że taki bas nie będzie pasował do reszty pasma, lecz nic bardziej mylnego. To właśnie niskie tony nadają Audiolabowi pewnego animuszu i sprawiają, że jest po prostu muzycznie uniwersalny i agnostyczny wobec repertuaru. Bas na płycie „World of Sleepers” Carbon Based Lifeforms był cały czas pod kontrolą dając nagraniom sporo energii i podstawy. Skoro mamy dobry bas i górę, to pozostaje jeszcze do omówienia kwestia środka pasma. Wspomniałem wcześniej o ewolucji brzmienia. I to właśnie w aspekcie średnicy widziałbym największą różnicę, czy też zmianę, jaką przeszedł przez lata Audiolab.

Audiolab 6000A MK2

Na nowym 6000A MK2 przesłuchałem naprawdę sporo bardzo zróżnicowanego repertuaru. Środek pasma jest faktycznie nieco pastelowy, jest też dobrze dociążony w jego niższym rejestrze. Co wcale też nie znaczy, że jego tonalność jest jakoś mocno przesunięta ku dołowi pasma. To, że nie jest to wzmacniacz grający środkiem i górą to jedno, natomiast sama równowaga jest zachowana praktycznie cały czas. Jednakże najważniejsze w tym wszystkim jest tak naprawdę coś zgoła innego.

Otóż Audiolab praktycznie cały czas gra płynnie, nie popada w nerwowość i ma bardzo dobrze „dostrojony” ten newralgiczny zakres przejścia środka w górę, który w wielu tranzystorowych wzmacniaczach – i to wcale niekoniecznie tańszych – może po prostu powodować problemy. Brzmienie jest podane blisko słuchacza, ale nie oznacza to wcale natarczywości. No i właśnie – kwestia przestrzeni. Jeżeli miałbym na coś zwrócić uwagę, to byłby to fakt, że Audiolab lepiej zgra się z kolumnami, które po prostu tą przestrzeń naturalnie mają. Jest to wzmacniacz grający blisko, w skali absolutnej plany są nieco zbliżone do siebie, ale nie jest też tak, że mamy wszystko podane na jednej płaszczyźnie. Ujmę to może jeszcze inaczej: 6000A MK2 potrafi zagrać sugestywną przestrzenią, jednakże potrzebuje do tego odpowiednich kolumn. Pozwolą Państwo, iż powrócę do tego (oraz tematu wbuowanego przetwornika) jeszcze w podsumowaniu, na które – jakby nie patrzeć – już pora.

Audiolab 6000A MK2 – kilka ciekawych wniosków

Przyznam szczerze, że z jednej strony byłem ciekaw brzmienia nowych – przynajmniej jak dla mnie – zintegrowanych Audiolabów. Z drugiej zaś pokładałem w modelu 6000A MK2 spore nadzieje. Okazało się one, na szczęście i dla Audiolaba i dla mnie – nie być płonne. Mało tego, wzmacniacz ten jest dla mnie całkiem namacalnym potwierdzeniem pewnej mojej teorii, którą już jakiś czas temu pozwoliłem sobie dość bezczelnie wysnuć. Otóż podobnie, jak temat wygląda w sprzęcie przenośnym i słuchawkowym – tak samo w niższych segmentach cenowych pośród urządzeń stereo łatwiej jest spotkać urządzenie, które naprawdę będzie potrafiło pozytywnie zaskoczyć. Oczywiście w tych bardziej hi-endowych przedziałach także można znaleźć lokalne osobliwości, ale tam zazwyczaj jest tak, że jednak gra to na poziomie… nieco poniżej swojej ceny (czy też nie robi jakiegoś większego wrażenia na kimś osłuchanym, zwał jak zwał). Natomiast Audiolab właśnie pozytywnie zaskakuje. Doprawdy na palcach jednej ręki policzyć mogę, ile razy z niechęcią odsyłałem tak tanie w sumie urządzenie.

Nawet wzmacniacz słuchawkowy daje tutaj radę, chociaż raczej HE-6 nie napędzi. Preamp gramofonowy jest dobry, trzeba brać poprawkę jednak, że gra nieco ciemniej i de facto wolniej od wzmacniacza, łączyłbym go raczej z jakąś żywszą wkładką. Natomiast bardzo dobry jest wbudowany przetwornik, może być naprawdę sensownym punktem rozpoczynającym przygodę chociażby ze streamingiem (nawet, jeżeli zabrałkło wejścia USB – brak tej funkcjonalności jest chyba jedynym, do czego bym się w sumie doczepił, natomiast jest on dla mnie także zrozumiały).

I teraz w sumie najważniejsze, bo obiecałem też, że powrócę tutaj do wyboru odpowiednich kolumn. Tak się akurat przeciekawie złożyło, że w tym samym czasie, kiedy osłuchiwałem Audiolaba do redakcji trafiły kolumny innej znanej marki. Mowa o Spendorach A7.2, które także są pewnego rodzaju ewolucją dla tego rozpoznawalnego u nas producenta. Postanowiłem zatem sprawdzić, jak wzmacniacz kosztujący niecałe cztery tysiące złotych sprawdzi się z kolumnami, jakby nie patrzeć, pięciokrotnie droższymi. No i w połączeniu ze Spendorami to właśnie obecność dźwięku była najbardziej zaskakująca. Scalenie zakresu średnio-wysokotonowego było przy tym tak dobre, że w pewnych momentach zastanawiałem się, czy przetworniki wysokotonowe w A7.2 w ogóle działają. Nie chodziło bynajmniej o to, że brakowało góry, tylko bardziej o fakt, że w tym zestawieniu już naprawdę słuchałem muzyki, a nie sprzętu. I patrząc przez ten jakże w sumie istotny dla całokształtu optyki patrzenia pryzmat – pozostaje mi dać Audiolabowi po prostu Nagrodę Redakcji.

Adam Kiryszewski

Cena: 3799 PLN
Dystrybutor: 21Distribution https://21distribution.pl/