Audiolab 6000A MK2 – recenzja

Audiolab 6000A MK2

Audiolab 6000A MK2 to najnowsza wersja znanego i popularnego wzmacniacza zintegrowanego, jaki znajduje się w ofercie tej całkiem rozpoznawalnej i sporo lat obecnej u nas marki. Warto już na samym wstępie zaznaczyć, że model 6000A jest na tę chwilę podstawowym wzmacniaczem w ofercie producenta, który ma oferować bardzo dobre brzmienie przy równie dobrym stosunku jakości do ceny oraz funkcjonalności. Sprawia to, że jest niejako spadkobiercą filozofii, jaka przyświecała założycielom Audiolaba w 1983 roku – a byli to Philip Swift i Derek Scotland – kiedy wprowadzali na rynek swój pierwszy model wzmacniacza zintegrowanego. Mowa tutaj oczywiście o 8000A, który na trwałe zapisał się w historii – nie tylko w sumie brytyjskiego – audio. I o którym po prostu trzeba przy okazji recenzji modelu 6000A MK2 wspomnieć, żeby nadać tejże odpowiedni dla całej sprawy kontekst.

Model 8000A był pierwszym produktem w historii tej znanej marki i bardzo wyraźnie od razu zdefiniował jej całościową filozofię. Przy czym chodzi tutaj nie tylko o brzmienie, ale także o kwestie takie, jak funkcjonalność czy ogólne podejście do konstrukcji tego typu urządzeń. A jeżeli już o tejże konstrukcji mówimy, to model 8000A był – jak na lata 80-te – urządzeniem pod wieloma względami nowatorskim. Przede wszystkim wyróżniał się nie tylko implementacją niezależnych, oddzielonych sekcji przedwzmacniacza i końcówki mocy, ale posiadał też bardzo charakterystyczny, a przy tym i praktyczny design. Do tego producent dokładał bardzo dobre wejście gramofonowe, które wspierało nie tylko wkładki MM, ale i MC. No i dość charakterystyczne można by rzec brzmienie.

Audiolab 6000A MK2

O ile pod tym względem poszczególne generacje (a było ich w sumie aż cztery) się od siebie różniły, to biorąc z nich pewną wypadkową można śmiało powiedzieć, że 8000A to brzmienie neutralne, monitorowe, ale też dynamiczne, z bardzo dobrym, kontrolowanym basem. Jednocześnie trzeba także podkreślić fakt, że dźwięk Audiolaba – i mówimy tutaj właśnie o flagowej z tamtych czasów integrze – całkiem nieźle ewoluował na przestrzeni wielu lat z brzmienia dość analitycznego i monitorowego na bardziej zbalansowane, dojrzalsze i przy tym też gładsze. W międzyczasie nie tylko ulepszono wejście gramofonowe, ale poprawiono również takie kwestie, jak zasilanie, całościową stabilność układu oraz zmieniono nieco wygląd. Audiolab 8000A był produkowany aż do 1997 roku, bo wtedy to marka przeszła pod skrzydła podmiotu TAG McLaren Audio. Wtedy też powstał w sumie nie mniej znany (a zapewne dla co poniektórych nawet bardziej) model 8000S, który oferował jeszcze bardziej zaokrąglone i ocieplone brzmienie. I był u nas pod koniec lat 90-tych wzmacniaczem naprawdę popularnym. Był to także model, który oferował znakomitą kontrolę basu bez nadmiernego wysuszania brzmienia – taka kombinacja była zapewne jednym z powodów dużego sukcesu tego modelu.

Wspominam o tym wszystkim dlatego, że jak się zapewne Państwo nieco później przekonacie, nawet, jeżeli Audiolab zmienił właściciela, bo teraz jest nim z kolei IAG Group – to jednak dużo z DNA wcześniejszych (i tak naprawdę doskonałych wzmacniaczy) w modelu 6000A pozostało. Wracając zatem do właściwego tematu tejże recenzji, przyjrzyjmy się teraz temu, co za niecałe cztery tysiące złotych możemy otrzymać. Audiolab 6000A to wzmacniacz zintegrowany mający też możliwość działania jako urządzenie typu PRE-POWER oraz jako przedwzmacniacz. Producent podaje w specyfikacji moc 50W na kanał dla obciążenia ośmiu omów oraz 75W dla czterech. Końcówki pracują w klasie AB, natomiast zasilacz jest liniowy. Do tego znajdziemy na pokładzie przetwornik cyfrowo-analogowy z wejściem HDMI (co jest ulepszeniem w stosunku do wersji MK1) oraz kilka innych udogodnień. Jest też wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM oraz Bluetooth 5.1. Na pokładzie znalazł się także wzmacniacz słuchawkowy posiadający własny tor audio.