Aktualna cena Audiolaba 6000A MK2 wynosi dokładnie 3799 złotych. Na papierze zatem oferta wygląda nad wyraz korzystnie. Z innej zaś strony patrząc, konkurencja w tym konkretnym segmencie cenowym jest naprawdę poważna. Dla przykładu, ten sam chociażby dystrybutor – firma 21Distribution – ma w swojej ofercie bardzo udany model Regi, czyli Brio MK7. Jest on nieznacznie tańszy, nieco słabszy i ma gorszą funkcjonalność. Czyli coś za coś. Z innej zaś strony, to nazwa Audiolab jednak zobowiązuje, dlatego nasze oczekiwania w stosunku do tego konkretnie wzmacniacza mogą, a nawet powinny być dość wysokie. A to, czy będą one na wyrost, czy też nie – to się dopiero okaże.
Audiolab 6000A – budowa i funkcjonalność
Zacznę od tego, że o ile od czasów dawnego 8000A (i 8000S) minęło już sporo czasu, to jest jedna rzecz, jaka w nowym modelu do nich dość dobrze nawiązuje. Chodzi oczywiście o to, że mamy w Audiolabie pokrętło, które dedykowane jest do wyboru trybu pracy wzmacniacza. Pokrętłem tym możemy wybrać, czy 6000A MK2 będzie pracował jako integra, zestaw przedwzmacniacz-końcówka (przydatne przy podłączaniu chociażby zewnętrznego procesora kina domowego) czy też jako przewzmacniacz (wtedy sama końcówka zostaje wyłączona, żeby oszczędzić energię oraz niepotrzebnie nie obciążać zasilacza).
Jest to o tyle przydatna funkcjonalność, że o ile wiele wzmacniaczy zintegrowanych ma możliwość rozdzielenia przedwzmacniacza od końcówki mocy, to odbywa się to zazwyczaj poprzez zwory na tylnym panelu łączące wyjście „PRE” z wejściem „POWER”. W Audiolabie mamy zaś rozwiązanie eleganckie i praktyczne zarazem. Jednocześnie wspomniane pokrętło, opisane jako „SEL” jest jedynym, które nie jest też jednocześnie przyciskiem. W taki sposób działa opisane jako „VOL” pokrętło głośności (uruchamiamy nim także wyciszenie) oraz pokrętło „MODE”. To ostatnie ma fe facto najszerszą funkcjonalność, ponieważ zmieniamy nim nie tylko źródła, ale także kilka dość istotnych ustawień.
Najważniejsze z nich to wybór trybu pracy filtru cyfrowego we wbudowanym przetworniku cyfrowo-analogowym oraz wybór szerokości pętli PLL na wejściach cyfrowych (ale żeby było ciekawiej, nie dla wszystkich tych wejść, tylko dla drugiego koaksjalnego, drugiego cyfrowego oraz wejścia HDMI). O ile same ustawienia filtracji po stronie cyfrowej są kwestią raczej dość jasną i do nich wrócimy nieco później, to kilka słów wytłumaczenia należy się możliwości ustawienia szerokości pętli PLL dla wejść cyfrowych. Jest to funkcjonalność spotykana nie tak często. Jednocześnie czasami jest ona dla wielu niejasna, dlatego też pozwolę sobie w tym miejscu na kilka słów wytłumaczenia.
Otóż producent zakłada tutaj, że możemy 6000A MK2 podłączyć do jakiegoś źródła cyfrowego, które będzie nam dostarczać sygnał niekoniecznie najlepszej jakości. I do tego właśnie służy ustawienie pętli PLL na „WIDE”. Pomaga ono, mówiąc wprost, uniknąć przerw w słyszalnym sygnale kosztem teoretycznie nieco gorszej jakości brzmienia. Bardziej zaś rozwijając ten temat: chodzi o to, że w trybie „WIDE” poszerzone zostaje pasmo pętli synchronizacji zegara. Bywa to potrzebne dlatego, że przy transmisji poprzez S/PDIF (tyczy się to również połączenia za pomocą interfejsu TOSLink, czyli najczęściej występującego rodzaju połączenia optycznego) sygnał zegara jest tak naprawdę zakodowany w strumieniu danych.
I aby go odpowiednio odkodować potrzebna jest właśnie wspomniana pętla PLL (można to też zrobić w inny sposób, ale może to zostawmy na teraz) aby go z tego sygnału, mówiąc kolokwialnie, „wyciągnąć”. Jeżeli zaś sygnał źródłowy będzie słabej jakości, czyli będzie miał wysoki jitter, to pętla PLL o standardowych ustawieniach może sobie nie radzić, co będzie skutkować przerywaniem synchronizacji. A co za tym idzie także – przerywaniem dźwięku. Jak widać producent pomyślał tutaj o różnych możliwych scenariuszach. Inną dość praktyczną rzeczą, jaką możemy ustawić, jest głośność początkowa w zakresie od -25 do 40 dB, czy czas przejścia w tryb standby (20 minut lub godzina).
Możliwości ustawień jest w sumie niewiele, natomiast te, które są – są po prostu praktyczne. A jeżeli już o pokrętłach na przedniej ściance wspominamy, to znajduje się na niej jeszcze gniazdo słuchawkowe oraz wyświetlacz. Ten ostatni idealnie pasuje do całościowej koncepcji urządzenia – bez wodotrysków, ale za to niezwykle czytelny. Ogólnie rzeczy ujmując, jeżeli już przy tych wszystkich kwestiach użytkowych jesteśmy, to należy się producentowi uznanie. Bo jest w zasadzie wszystko, czego można by było od takiej integry oczekiwać. A przy tym także niczego nie przekombinowano. Jedyne, co bym dodał od siebie – to uruchamiając wzmacniacz zwróćmy uwagę, czy aby na pewno jest w trybie integry. Dołączany pilot jest wykonany z tworzyw sztucznych i umożliwia sterowanie całym systemem Audiolaba. Tutaj bez zbędnych komentarzy.

