Przejdźmy teraz do samej konstrukcji modelu 6000A MK2, bo ta zasługuje na szerszy opis. Zwłaszcza, że nowa wersja ma – zdaniem producenta – istotne ponoć ulepszenia względem pierwowzoru. Zacznijmy od zasilacza. O ile na pierwszy rzut oka (bo przecież można sobie porównać zdjęcia pierwszej i drugiej wersji) nie zmieniło się za wiele, to jednak w MK2 są pewne zmiany. Przede wszystkim chodzi tutaj o to, że transformator ma dalej podobną moc, ale wyższe napięcie na uzwojeniach wtórnych. Oznacza to, że przy wyższych skokach dynamiki zasilacz powinien się po prostu zachowywać lepiej, mając mniejsze spadki napięcia na szynach zasilających końcówki mocy. Jest to pewnego rodzaju sprytny trick, który sprawia, że zasilacz może (podkreślam – może, nie musi) pracować lepiej bez znaczącego powiększania jego elementów. Sam zaś transformator toroidalny ma moc 200VA a filtracja oparta została na czterech kondensatorach o pojemności 15000 uF każdy. Czyli klasycznie, solidnie, bez wodotrysków, ale też bez jakichś znaczących oszczędności. W wersji MK2 dodano też wbudowany przed zasilaczem filtr sieciowy.
Zdecydowanie więcej podziało się jednak – jeżeli chodzi o zmiany pomiędzy wersjami – w części cyfrowej. Zarówno pierwsza, jak i druga wersja modelu 6000A posiada na pokładzie zintegrowany przetwornik cyfrowo-analogowy. Wersja MK2 dokłada tutaj – z tych rzeczy, jakie możemy dość łatwo zobaczyć – dość istotne wejście cyfrowe, czyli HDMI ARC. A z tych rzeczy mniej widocznych, to przetwornik posiada nowszy układ DAC – w miejsce oryginalnego scalaka ES9018 umieszczono wersję ES9038Q2M. O ile producent o tym nie wspomina, to obie wersje miały układ przetwornika w wersji Q2M, czyli tej mniejszej (nie „PRO”).
Naprawdę istotną jednak zmianą z elektronicznego punktu widzenia jest jednak zastosowanie zupełnie nowego toru analogowego za samym układem przetwornika. Nowy tor wzięto z modelu 7000A, jest on stosunkowo prosty, ale to akurat dobrze. Producent podkreśla, że układ ten pracuje w klasie A, jednakże chciałbym tutaj od razu wyjaśnić – tyczy się to zdecydowanej większości obwodów opartych o wzmacniacze operacyjne. Zanim przejdziemy już do najważniejszej części, czyli do brzmienia – trzeba jeszcze wspomnieć o samym torze audio w tym wzmacniaczu.
Model 6000A, zarówno w pierwszej, jak i w recenzowanej tutaj wersji MK2 posiada końcówki mocy pracujące w klasie AB i oparte o jednej parze tranzystorów na kanał. Taka konfiguracja oferuje nam 50W mocy na kanał przy obciążeniu ośmiu omów oraz nieco więcej, bo po 75W dla dwukrotnie niższej impedancji. Wartości mocowe nie są zatem jakieś wybitnie wyśrubowane. Natomiast warto zwrócić uwagę na to, że producent nie poszedł tutaj w stronę (mniej lub bardziej, ale zazwyczaj bardziej) gotowych modułów w klasie D. Otóż konfiguracja, gdzie w końcówce mocy pracuje jedna para tranzystorów na kanał jest nie tylko dość znana, ale też bardzo lubiana przez bardziej doświadczonych i zaawansowanych konstruktorów.
Stosował ją swego czasu chociażby Ken Ishiwata w Martantzach serii KI Signature. Stosuje je do dzisiaj wiele mocno niszowych marek, gdzie nie moc sama w sobie – a bardziej brzmienie – jest celem nadrzędnym. I już nie wdając się za bardzo w kwestie typowo techniczne, to jedna para tranzystorów ma po prostu większe szanse dobrze zagrać, aniżeli kilka. I wcale nie wynika to z kwestii parowania tranzystorów końcowych między sobą.
A już wracając do samego Audiolaba – producent podaje, że zastosowana topologia układu wzmocnienia (a bardziej końcówek mocy) to „Complementary Feedback”. Jest to konfiguracja znana w skrócie, jako „CFB” i jest to nieco inna topologia, aniżeli chociażby układ Darlingtona. Jednocześnie powinna ona dawać – przynajmniej w teorii – dużo większe pasmo i większą liniowość całego układu. W praktyce zaś znana jest z bardzo dobrego odwzorowania wysokich tonów. Reasumując zatem – mamy od strony technicznej wzmacniacz zbudowany zgodnie ze sztuką. A przy tym w swojej konstrukcji także też nawiązujący trochę do klasyków takich, jak 8000A, czy 8000S. Wodotrysków tutaj nie uświadczymy, nic nie jest przekombinowane. Ale jednak mamy kilka ciekawych smaczków, jak chociażby konstrukcja stopnia mocy, czy funkcjonalność. Zmiany w stosunku do pierwszej wersji nie są może jakieś ogromne, ale jak najbardziej uzasadnione. Bo obejmują one zasilacz, przetwornik, dodane filtrowanie sieci, wejście HDMI ARC oraz ulepszone wejście MM i nowocześniejszy moduł BT.

