Astell&Kern UW100MKII – recenzja

AK UW100MKII – brzmienie

Jak już wspomniałem, Astell&Kern UW100MKII oparte są na kombinacji dedykowanych układów DAC z pojedynczymi – po jednym na każdą słuchawkę – przetwornikami armaturowymi. Przetworniki te, przynajmniej w teorii, powinny pokrywać całe pasmo audio. I o ile faktycznie słychać, że całkiem nieźle sobie z tym radzą, to już od razu wiadomo, że AK UW100MKII to słuchawki będące na zupełnie innym biegunie, aniżeli chociażby Final ZE8000 – i to w sumie niezależnie od wersji tych ostatnich. Pozwolę sobie już na wstępie to powiedzieć: po prostu jeżeli porównamy dobre TWSy na pojedynczej armaturze z równie dobrym odpowiednikiem opartym o pojedyncze przetworniki dynamiczne, to oczywistym będzie, że będziemy mieli do czynienia z zupełnie odmiennymi kombinacjami zalet i kompromisów.

Astell&Kern UW100MKII

Jednocześnie to, co także w bezprzewodowych słuchawkach Astella słuchać od razu, to fakt, że zastosowano w nich układy AKMa. Albo w sumie, że to połączenie AKMa z przetwornikami armaturowymi. A to dlatego, że UW100MK mają bardzo dobrą – oczywiście jak na słuchawki bezprzewodowe tego rodzaju i w tej cenie, pamiętajmy o tym – barwę środka pasma. Jest ona nasycona, naturalna, bezpośrednia i chciałoby się wręcz powiedzieć, że wręcz szlachetna. A przy tym, w obrębie wspomnianego środka pasma, oprócz nasycenia mamy także bardzo dobrze rysowane krawędzie dźwięków. Tutaj w porównaniu do pierwszej wersji ZE8000, to od razu słychać, że są zupełnie inaczej rozłożone, tak całościowo, akcenty. Na japońskich słuchawkach środek jest wycofany, a przy tym jest więcej akcentów na skrajach pasma. UW100MKII nie mają tak potężnego basu, jak Finale, natomiast całościowo brzmienie jest dużo bardziej uporządkowane, czuć po prostu większą kontrolę.

Astell&Kern UW100MKII

Na Dire Straits „Money For Nothing (Remaster 1996)” UW100MKII zabrzmiały dużo bardziej bezpośrednio, z lepszym środkiem, z lepszym prowadzeniem gitary, aniżeli pierwsza wersja ZE8000. Ale w bezpośrednim porównaniu Final zaoferował tutaj lepszą podstawę basową i ogólnie bardziej zrelaksowane, nieco oddalone brzmienie. ZE8000MKII były tutaj już bliżej w bezpośredniości środka pasma. Ale i tak nie zmienia to faktu, że po słuchawkach Astella słychać, że grają po prostu, jak dobrze zaimplementowana armatura – zwłaszcza na środku pasma.

Natomiast, jeszcze tak w kwestii porównań z najdroższymi TWSami Finala, to dość szybko okazało się też, że stawianie pierwszej wersji ZE8000 obok UW100MKII nie ma specjalnie sensu, bo to zupełnie inne style grania. Na tyle inne, że już po kilku utworach było wiadomo, czego można się spodziewać. Jeżeli już, to – ze względu na swoje strojenie – widziałbym dla UW100MKII pewnego rodzaju konkurencję właśnie w wersji MKII ZE8000. Ale to i też nie do końca, o czym dalej.

Astell&Kern UW100MKII

Co ciekawe, to też nie jest tak, że AK UW100MKII grają tylko środkiem. Czy też tylko środkiem i górą. Co to to nie. I na dodatek sytuacja tutaj wymaga pewnego szerszego omówienia. Na płycie „Burn The Sky Down (The Remixes)” Emmy Hewitt nie było wrażenia, że basu jest jakoś szczególnie mało. Ujmując sprawy jeszcze inaczej: w AK UW100MKII uwagę przykuwa generalnie całościowa barwa, czystość i bezpośredniość (podkreślam, jak na słuchawki TWS z transmisją po BT) środka pasma. Równowaga brzmienia nie jest też przechylona w stronę góry pasma, ani też nie jest skupiona na średnicy. UW100MKII mają całościowo dobry balans, w którym sporą rolę odgrywa nasycony, ale i dociążony środek. I nawet, jeżeli słuchawki Astella nie są w stanie wygenerować tektonicznego basu, to w tym konkretnym przypadku aż tak bardzo to nie przeszkadza, bo de facto brzmienie nigdy nie jest ani chude, ani rachityczne.