Natomiast faktem jest, że środek pasma, o ile właśnie nie jest dominujący, to jest tutaj zdecydowanie najlepszą stroną tych słuchawek. Świetnie zabrzmiała na dokanałowych Astellach koncertowa wersja „Lily Was Here”. Saksofon Candy Dulfer został bardzo dobrze pokazany. A cała atmosfera koncertu była świetnie przekazana, ze sporą ilością informacji. Tutaj po prostu słychać wszystkie zalety wynikające z zastosowania kombinacji pod tytułem „AKM plus armatura”. UW100MKII to trochę przy tym takie słuchawki monitorowe, ale w dobrym tego określenia znaczeniu. Bo pokażą nam całkiem sporo, na dodatek w sposób całkiem uporządkowany. A dzięki dobrej, niewysuszonej barwie – wciągną w muzykę i nie zmęczą.
A jeżeli zaś o sam bas chodzi, to fakt – UW100MKII nie grają ani przysłowiową „V-ką”, ani też nie mają podbitego w jakikolwiek tego zakresu. Czy jest on natomiast wycofany w stosunku do środka pasma i góry? I tak i nie. Bo o ile mam wrażenie, że cały zakres jest minimalnie, pół kroku z tyłu, to też charakter basu jest konturowy a przy tym wyrównany i po prostu dobrze spina się z resztą. Swoją drogą, specjalnie odsłuchałem na UW100MKII kilka utworów, na których powinien zwracać na siebie uwagę właśnie bas. I o ile on był, to szybko też można było zrozumieć, że to nie tutaj leży główna zaleta drugiej wersji bezprzewodowych TWSów Astella. Interesujące jest przy tym też to, że na takim „Why so serious” Hansa Zimmera w wiadomym momencie – wcale nie było wrażenia niedosytu. A wręcz przeciwnie. Bo o ile nie było przytłaczającej ilości niskich tonów, to też TWSy Astella zaskakująco dobrze pokazały, co się na dole w sumie dzieje. Bardzo dobrze wypadły też syntetyczne uderzenia basu w „Partition” Beyonce. I ogólnie wszystkie dobrze zrealizowane płyty, w którym bardziej chodzi o pokazanie faktury, aniżeli przytłoczenie słuchacza ilością niskich tonów.
Natomiast, nieco paradoksalnie, serwując TWSom Astella coraz to kolejne utwory i albumy bardziej i bardziej dobitnie dało się wyczuć, że to tak całościowo – bardzo dobre słuchawki. Na Beyonce „Mine” dało się nawet wyczuć oddech całego utworu. A płyta Fleetwood Mac „Everywhere (2017 Remaster) zabrzmiała z bardzo charakterystyczną dla siebie barwą.
Astell&Kern UW100MKII – podsumowanie
Trudno jest się oprzeć wrażeniu, że Koreańczycy po raz kolejny pokazali, iż doskonale wiedzą, co robią. W zasadzie to powiedziałbym nawet, że w całym tym gąszczu odtwarzaczy, jakie Astell&Kern produkuje – to te akurat słuchawki mogą pozostać nawet w jakiś sposób niedocenione. UW100MKII bardzo dobrze realizują pewną określoną koncepcję brzmieniową. Koncepcja ta opiera się na ogólnym opanowaniu, przejrzystości, szybkości. Czyli mamy te cechy, które można przypisać zastosowaniu przetworników typu zbalansowana armatura. Ale to brzmienie jest też okraszone bardzo dobrą, nasyconą oraz – jak na słuchawki tego typu – wręcz organiczną barwą. To naprawdę bardzo dobra kombinacja, która zasługuje na pełną rekomendację.
Adam Kiryszewski
Deystrybutor: MIP https://mip.bz
Cena: 1399 zł


