Arcam A50 Signature – recenzja

Arcam A50 Signature to najnowszy i flagowy zarazem wzmacniacz zintegrowany brytyjskiego producenta. Jest to jednocześnie urządzenie, które zostało zaprojektowane we współpracy ze współzałożycielem firmy Johnem Dawsonem, którego autograf znalazł się na górnej ściance urządzenia. Co więcej, producent z Wielkiej Brytanii reklamuje całkiem oficjalnie model A50 Signature jako swój pierwszy wzmacniacz zintegrowany w historii firmy, który został wykonany w konfiguracji dual-mono (tę kwestię poruszymy w opisie technicznym poniżej).

Jednocześnie znajdziemy w nowym modelu wszystkie ciekawe i przydatne rzeczy, w jakie wyposażono wcześniejszy i recenzowany przecież na naszym portalu wzmacniacz A25+. Mam tutaj na myśli nie tylko zintegrowany przetwornik cyfrowo-analogowy (oparty o stosunkowo nowy układ ESS Technology ESS9039Q2M), ale przede wszystkim dwukierunkową komunikację Bluetooth zrealizowaną za pomocą architektury Snapdragon Sound oraz platformy Auracast. Ta ostatnia umożliwia bardzo łatwe przesyłanie sygnału audio w sposób bezprzewodowy do kompatybilnych urządzeń i może być traktowana, jako rozwiązanie dość przyszłościowe (zakładając oczywiście, że przyjmie się na rynku).

Oczywiście jest też wejście USB-C dla wbudowanego przetwornika, które znamy także z bardzo dobrego skądinąd wcześniejszego i niższego w hierarchii modelu A25+. To czego jednak w ostatnim modelu nie było, to rozbudowany przedwzmacniacz gramofonowy. Bo tak się też składa, że w przypadku nowego i jakby nie patrzeć flagowego A50 Signature producent dość wyraźnie podkreśla, że zastosowano tutaj bardziej ambitny tor przedwzmacniacza gramofonowego pracujący w klasie A.

Na dodatek taki, który wspiera również wkładki gramofonowe typu Moving Coil. Arcam dość wyraźnie zaznacza, że cały nowy preamp gramofonowy został zaprojektowany pod kątem uzyskania jak najlepszego brzmienia z płyty gramofonowej. To są oczywiście dość istotne kwestie, jednakże chciałbym zwrócić Państwa uwagę na jeszcze inny aspekt, który w przypadku nowego wzmacniacza jest nie tyle, że istotny, co wręcz nadrzędny.

Otóż podobnie jak wcześniejsze modele A25, czy A25+ oraz wiele innych wcześniejszych wzmacniaczy (oraz obecnie produkowanych końcówek mocy dedykowanych nieco bardziej do kina domowego) nowa i flagowa zarazem integra pracuje w klasie G. I może się powtórzę, ale podkreślę to raz jeszcze. Bo wbrew temu, co można by na podstawie samego alfabetu wydedukować, wcale nie jest to jakaś odmiana „cyfrowej” klasy D, lecz po prostu w pełni liniowe wzmacniacze, jednakże pracujące z dwoma szynami zasilającymi (o niższym napięciu dla niższych mocy i o wyższym dla, co logiczne, wyższych – chociaż jest to oczywiście pewne uproszczenie całej sprawy, do czego nawiążę oczywiście poniżej).

Jest to jednocześnie według producenta najbardziej zaawansowana „audiofilska” konstrukcja pracująca właśnie w rozwijanej przez lata klasie G i łącząca zalety takiej topologii z innymi rozwiązaniami układowymi, jak chociażby konfiguracją dual-mono. Inaczej rzecz ujmując, to nawet patrząc poprzez pryzmat materiałów marketingowych (które zawsze są nieco przekoloryzowane i nieco na wyrost), to można dojść do całkiem interesującego wniosku.

Otóż Arcam wprowadzając model A50 Signature bardzo wyraźnie chciał stworzyć coś, co czasami określa się jako „statement product”. Jest to w sumie całkiem logiczne, ponieważ marka ta (wchodząca w skład koncernu Harmana) ma w swojej ofercie od niedawna chociażby kolumny głośnikowe takie, jak recenzowane przez nas całkiem niedawno Radia R35. Te ostatnie są ponad dwa razy droższe od A25+, więc nic dziwnego, że producent wprowadził jeszcze wyższy model zintegrowanej amplifikacji.

I teraz najciekawsza w sumie rzecz. Tak się też składa, że wspomniany (i recenzowany tutaj) model A25+ kosztuje na tę chwilę (jesień 2026) około 9 tysięcy złotych. Natomiast nowy A50 Signature wyceniany jest na równe dwanaście. Różnica między tymi wzmacniaczami wynosi zatem trzy tysiące złotych. Jednocześnie w droższym modelu dostajemy chociażby preamp gramofonowy wspierający wkładki MC oraz wyraźnie mocniejszy (bo oferujący po 150W na kanał przy obciążeniu 8 omów i 220 na 4 omach) wzmacniacz, z bardziej rozdzielonymi od siebie końcówkami mocy. Dlatego patrząc z bardziej rynkowej perspektywy, to właśnie model A50 Signature zdaje się być takim wzmacniaczem, który może całkiem nieźle namieszać.

No ale jak to w audio bywa, nic nie jest proste i wszystko wychodzi w odsłuchach i codziennym użytkowaniu. Dlatego też przyjrzymy się nowemu modelowi z bliska i postaramy się odpowiedzieć na kilka ciekawych i istotnych zarazem pytań. Lecz najpierw – warto tutaj odpowiedzieć na kilka tych, które dotyczą bezpośrednio konstrukcji.

Arcam A50 Signature – budowa

A ta konstrukcja jest, jakby nie patrzeć, rozbudowana i dość nietuzinkowa. Bo można by powiedzieć, że to taka klasyczna integra, ale jednak kilka rozwiązań ma w sumie rzadko spotykanych. Zacznijmy od tego, co widać z zewnątrz. A50 Signature jest nieco większy i nieco cięższy od modelu A25+. Głębokość urządzeń jest taka sama, natomiast droższy model jest o półtora centymetra wyższy. Sprawia przez to mniej smukłe, a za to bardziej dostojne wrażenie. Stylistyka jest utrzymana w znanej z serii Radia estetyce i tutaj nie ma co się specjalnie rozwodzić.

Oczywiście potencjometry, podobnie jak we wcześniejszych modelach, są podświetlane, ale podświetlanie to można wyłączyć. Jaki zatem Arcam A50 Signature jest to każdy widzi. Natomiast faktycznie miłym akcentem jest autograf założyciela, który jednak umieszczono dość dyskretnie, bo blisko terminali głośnikowych na górnej ściance. Do samego wykonania przyczepić się nie można. Wzmacniacz dostajemy w opakowaniu pozbawionym plastiku, niby to coraz bardziej standard (vide chociażby Cambridge Audio), lecz wciąż jest to warte podkreślenia. Przejdźmy jednak do samej koncepcji wzmacniacza, którą wyjaśni nam najlepiej James Todd z Arcama:

Model A50 Signature powstał z okazji 50-lecia firmy ARCAM oraz w uznaniu dla trwałego partnerstwa i współpracy, jaką łączy nas z jednym z założycieli marki ARCAM, Johnem Dawsonem. Zapytaliśmy Johna, w jaki sposób chciałby uczcić 50-lecie ARCAM, a on bardzo jasno wyraził swoje przemyślenia:

– Wzmacniacz zintegrowany – wszystko zaczęło się od pierwszego wyprodukowanego urządzenia, wzmacniacza zintegrowanego A&R Cambridge A60. Litera „A” w nazwie ARCAM (i A&R Cambridge) oznacza wzmocnienie – tym właśnie zawsze się zajmowaliśmy.

– Urządzenie musiało być nowe i innowacyjne – przyszłościowe, a nie przeróbką starego modelu.

– (wzmacniacz – przyp. Red.) Musiał być przydatny dla dzisiejszych użytkowników słuchających muzyki i korzystających z multimediów – co oznaczało nowoczesne funkcje i możliwości podłączenia.

Mając już w ofercie modele A5+, A15+ i A25+ oraz pragnąc wprowadzić innowacje do naszej charakterystycznej technologii wzmacniaczy (klasa G), model A50 Signature miał stać się naszym nowym wzmacniaczem zintegrowanym klasy „Halo” w serii Radia.

Chciałbym tutaj zwrócić uwagę na ostatnie zdanie. Poprzez określenie „Halo” producent rozumie tutaj urządzenie, które będzie kreowało obraz wzmacniaczy Arcama w świadomości klientów. Czyli będzie innymi słowy reprezentacyjne. Brytyjski producent podkreśla to wielokrotnie w swoich materiałach reklamowych, nawiązując też właśnie do swoich korzeni w świecie wzmacniaczy zintegrowanych. Przy czym wyraźnie wspomina jeszcze o czymś innym. I to można uznać jako pierwszą w sumie deklarację tego producenta. Otóż dość wyraźnie jest mowa o konstrukcji typu „dual-mono” w przypadku modelu A50 Signature. Producent nawet nawiązuje do swoich wcześniejszych słów:

To właśnie ta innowacyjna część. Jest to nasz pierwszy wzmacniacz typu dual-mono, a dokładniej wzmacniacz klasy G w układzie dual-mono. Transformator posiada oddzielne uzwojenia i wyjścia dla każdego z dwóch kanałów wzmacniacza. Każdy kanał wzmacniacza stanowi całkowicie samodzielną płytkę drukowaną wzmacniacza mono, wyposażoną we własne, niezależne źródła zasilania, stopień podnoszący klasy G oraz dedykowany stopień wyjściowy i radiator. Wzmacniacze klasy G mają dwa szyny zasilające zamiast jednej, jak w przypadku wzmacniaczy klasy A, AB lub D. W modelu A50 Signature są w rzeczywistości cztery szyny zasilające – dwie dla lewego i dwie dla prawego kanału – z których każda posiada własne mostki prostownicze i kondensatory buforujące.

Oczywiście już widzę, jak co poniektórzy bardziej technicznie ogarnięci z Państwa zwrócą uwagę na to, że przecież jest informacja, że „dual-mono” ale mamy przecież jeden transformator zasilający. I poniekąd będą mieli rację. A „poniekąd” nie do końca, bo akurat w tym konkretnym przypadku deklaracje producenta są, w dość specyficznym kontekście, prawdziwe. Już śpieszę to wyjaśnić: otóż tak się przeciekawie składa, że Arcam A50 Signature to, podobnie jak chociażby modele A25 i A25+ wzmacniacze pracujące w Klasie G.

Oznacza to dwie szyny zasilania o mniejszym i większym napięciu. W przypadku zaś nowego modelu tych szyn zasilania jest już dwa razy więcej. Bo zostały one rozdzielone na lewy i prawy kanał (czyli na każdy jest po dwie). To jest dużo bardziej istotna zmiana, aniżeli mogłoby się wydawać, bo same układy zmieniające napięcie (czyli de facto odpowiadające we wzmacniaczu „za wrzucenie dodatkowego biegu”) są rozdzielone na lewy i prawy kanał z osobna. Co więcej, Arcam bardzo wyraźnie podkreśla, że jego wzmacniacze a konkretnie układy zasilające są projektowane w taki sposób, żeby uwzględnić „zachowanie wzmacniacza w realnych warunkach”.

Ponieważ samą zasadę działania klasy G opisałem dokładniej w recenzji zarówno modelu A25 jak i 25+, dlatego też zainteresowanych odsyłam właśnie do nich. Na teraz zaznaczę jedynie, że jest to już szósta iteracja i jeżeli wierzyć zapewnieniom producenta, to właśnie istotne jest tutaj rozdzielenie działania na lewy i prawy kanał z osobna. Do tego jeszcze zaraz wrócę, natomiast mamy jeszcze dwie kwestie do omówienia: preamp gramofonowy oraz wbudowany przetwornik. Ten pierwszy to konstrukcja oparta o wzmacniacze operacyjne:

Nie jest to układ dyskretny; wykorzystuje on kilka bardzo wydajnych wzmacniaczy operacyjnych firmy TI. Nie ma on nic wspólnego z przedwzmacniaczami gramofonowymi stosowanymi w innych wzmacniaczach z naszej serii Radia, głównie dlatego, że jest regulowany elektronicznie. Jedynym regulowanym przedwzmacniaczem gramofonowym firmy ARCAM był zewnętrzny przedwzmacniacz rPhono, który posiadał przełączniki do regulacji.

Zastosowanie układów scalonych wcale w takim przypadku nie dziwi. Korzystają z niej nawet dedykowane przedwzmacniacze gramofonowe kosztujące tyle co recenzowany tutaj Arcam. Natomiast warto zwrócić uwagę, że możemy regulować parametry wejścia do rodzaju wkładki (czyli pojemność dla wkładek MM oraz impedancję dla wkładek MC). Podobnie ulepszono także część przetwornika cyfrowo-analogowego:

Model A50 Signature wyposażony jest w zaawansowany stopień przetwornika cyfrowo-analogowego z lepszym przetwornikiem (ESS ES9039Q2M) oraz wysokiej klasy wzmacniacze operacyjne i kondensatory.

Oczywiście taki „upgrade” może nie sprawiać wrażenia istotnego, jednakże faktem jest, że wymieniono w zasadzie wszystkie istotne z inżynieryjnego punktu widzenia elementy na lepsze. I zanim przejdziemy do opisu brzmienia, chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na jedną, niezwykle istotną dla brzmienia kwestię. Otóż dzięki zaimplementowaniu działania w Klasie G, wzmacniacz de facto pracuje z dość dużym prądem spoczynkowym końcówek mocy. Producent potwierdził mi to zresztą wprost:

Tak. Ideą zastosowania topologii klasy G jest przede wszystkim to, że pozwala ona w przybliżeniu podwoić sprawność wzmacniacza, zmniejszając ilość ciepła odpadowego i zapobiegając nasyceniu termicznemu elementów wyjściowych. Topologia ta zapewnia nam duży zapas mocy, dzięki czemu możemy zwiększyć polaryzację w stopniu wyjściowym, uzyskując w ten sposób znaczną część pracy w klasie A. W rezultacie wzmacniacz jest ciepły, ale jest to całkowicie normalne.

Jest to chyba najbardziej istotna dla nas w sumie informacja. Bo może ona po prostu oznaczać, że (w zależności od podłączonych do Arcama kolumn) wzmacniacz ten będzie po prostu przy bardziej normalnych poziomach głośności pracował w klasie A. Oprócz tego oczywiście Arcam zaimplementował wszystkie rozwiązania znane z modelu A25, czyli dwukierunkową komunikację Bluetooth, czy możliwość ustawiania filtrów w sekcji przetwornika analogowo-cyfrowego. Gniazda głośnikowe są pojedyncze. Ale mamy za to wejście HDMI czy parę wejść zbalansowanych.

Arcam A50 Signature – brzmienie

Pozwolą Państwo, iż zacznę opis brzmienia od kwestii, do jakiej nawiązałem we wstępie. A konkretnie do tego, że Arcam chciał najwyraźniej stworzyć wzmacniacz, który będzie pewnego rodzaju „kropką nad i”, podsumowaniem całej, tworzonej przez lata, linii produktów. No i słuchając nowego Arcama mam takie nieodparte wrażenie, że wprowadzając na rynek ten akurat model brytyjski producent faktycznie chciał nam coś udowodnić.

Bo tak się też składa, że znam całkiem dobrze wcześniejsze modele wzmacniaczy zintegrowanych tej marki z ostatnich, że tak to ujmę, czasów. Recenzowaliśmy przecież takie konstrukcje, jak chociażby bardzo dobry w swojej klasie model A25, który później został zastąpiony modelem A25+. Ten ostatni zresztą okazał się być znacznie lepszy. Podobnie nowy model A50 Signature jest lepszy od swoich tańszych (i mniejszych) poprzedników, lecz to w sumie także można było uznać za oczywistą oczywistość biorąc pod uwagę deklaracje producenta.

Rzecz jednak rozchodzi się tutaj nawet nie tyle o to, że nowy Arcam A50 Signature jest brzmieniowo bardziej kompetentny od swoich poprzedników. A bardziej o to, że jego brzmienie plasuje tę akurat konstrukcję sonicznie w nieco innej lidze. Jednocześnie, co wcale nie mniej istotne, wzmacniacz ten ma przy tym jednak nieco inną sygnaturę brzmieniową od wcześniejszych konstrukcji. Oczywiście stawiam tutaj dość odważną tezę, dlatego już postaram się Państwu bardziej dogłębnie wyjaśnić, o co z całą tą sygnaturą mi dokładnie chodzi. Bo to jest faktycznie tak, że z jednej strony można uważać Arcama A50 Signature za rozwinięcie tego, co znamy z modelu A25+. Jednakże z drugiej strony patrząc, to trudno nie zauważyć pewnej prawidłowości.

No bo jakby na sprawy nie spojrzeć, to Arcam wprowadzając nowy model, na dodatek oznaczając go zarówno określeniem „Signature”, jak i w sumie nie mniej ważnym „Dual Mono”, jak już wspomniałem, chciał nam coś najwyraźniej pokazać. I myślę, że chodziło mu nawet nie tylko o to, że potrafi produkować dobre wzmacniacze. A po prostu bardziej o to, że jest w stanie stworzyć konstrukcję może nawet nie tyle, że referencyjną w skali bardziej absolutnej, ale taką, która może stać się pewnego rodzaju wzorcem odniesienia w danym przedziale cenowym.

Bo ujmę to w taki sposób: nawet jeżeli wcześniej postrzegałem wzmacniacze Arcama jako bardzo dobre urządzenia do słuchania muzyki w swoim, w danym przedziale cenowym i jakościowym, to nowy model jest już inny. Plasuje się już nawet nie tyle, że w nieco innej szufladce, co w innej zupełnie kategorii. Inaczej rzecz ujmując, to wzmacniacz, który całkiem nieźle potrafi porozstawiać konkurencję w kwestiach takich, jak dynamika, prezentacja basu, oraz ogólnie pojęta rozdzielczość. Właśnie: rozdzielczość.

Bo szczerze powiedziawszy, to wcześniej nigdy nie kojarzyłem zintegrowanych wzmacniaczy Arcama z tą akurat cechą. Barwa – tak. Dynamika – jak najbardziej. A tutaj jednak mamy jakiś pierwiastek tego, co można nazwać taką bardziej wyrafinowaną neutralnością. Przy czym nie mówię tutaj, że Arcam idzie dokładnie w stronę estetyki brzmienia oferowanej nam chociażby przez wzmacniacze czy kombinacje pre-power Moona. Jednakże najwyższa integra jest już wyraźnie strojona brzmieniowo inaczej.

Swoją drogą, nowy Arcam jest też bardzo ciekawym przykładem na to, że „brytyjskie brzmienie” nawet nie tyle, że się zmieniło przez lata, co po prostu samo to określenie się nieźle zdezaktualizowało. Bo brzmienie nowej integry przypomina bardziej de facto dobrą końcówkę mocy, na dodatek taką z dawnych czasów i jeszcze bardziej amerykańską, niż europejską. I to na dodatek przypomina w bardzo dobrym sensie.

A50 Signature gra w sposób angażujący, dynamiczny, wciąga słuchacza w przekaz. A jednocześnie robi to w naturalny, niewymuszony sposób. Czuć, że wzmacniacz ma bardzo duży entuzjazm do grania, także do grania mocniejszego i głośniejszego. Lecz przy tym dalej ma to, co zawsze ceniłem we wzmacniaczach Arcama, czyli barwę. Swoją drogą, pamiętam, jak właściciel marki dawno temu, jeszcze w latach 90-tych określił swoje integry, jako projektowane do długiego, wieczornego słuchania.

No i właśnie flagowa na tę chwilę integra dalej ma „to coś” w brzmieniu, co sprawia, że brzmienie można określić przymiotnikiem: długofalowe. A przy tym dokłada do wcześniejszego zestawu pozytywnych aspektów sonicznych także to, czego wcześniej nie było. Mówię tutaj też o brzmieniu jeszcze bardziej otwartym, jeszcze bardziej poprowadzonym w stronę słuchacza, mającym więcej naturalnej ekspansji. Zarówno, jeżeli chodzi o dynamikę, jak i o budowanie sceny. Ta z kolei jest blisko słuchacza.

A50 to raczej nie jest wzmacniacz, który będzie pokazywał wszystko w perspektywie (zaraz to pozwolę sobie rozwinąć), bo bardziej wprowadza wydarzenia do pokoju odsłuchowego. To jest prezentacja przestrzenna z gatunku „tu i teraz” bardziej niż „tam i dystansu”. Nie oznacza to przy tym, że jest jakiś problem z budowaniem dalszych planów. A bardziej o taki ogólny, całościowy charakter tego, jak Arcam buduje wydarzenia na scenie, które są po prostu blisko słuchacza.

Na „Watchful Guardian” (Soundtrack z „The Dark Knight”) znakomite było nie tylko wypełnienie basu, ale również (a może właśnie przede wszystkim, bo tutaj właśnie zdają się być największe różnice pomiędzy wzmacniaczami w zakresie niskich tonów) jego faktura. A przy tym A50 Signature znakomicie wręcz generował atmosferę całego nagrania. Jednocześnie słychać było także, że ten konkretny model brytyjskiego producenta ma dynamikę, która może bardziej kojarzyć się z większymi końcówkami mocy. Chodzi mi tutaj przede wszystkim o oddawanie skoków głośności, podczas których wszystko pozostaje pod kontrolą i wzmacniacz nie wprowadzał od siebie niepotrzebnego bałaganu.

Jednocześnie znakomicie zabrzmiał album „If You Wait (Deluxe Edition)” London Grammar. Wokal był bardzo namacalny, bliski. A jednocześnie wzmacniacz świetnie zbudował całą otoczkę, całą aurę nagrania. Dość ciekawe jest to, że to brzmienie kojarzyło mi się bardziej z „tranzystorem w klasie A”, aniżeli z taką typową, ocieploną lampą. Bo była barwa, ale też bardzo dobrze wzmacniacz rysował kontury dźwięków.

Dodam jeszcze, że A50 Signature całkiem mocno się grzeje, i w sumie tak też gra. Jego brzmienie jest ciepłe, ale to raczej takie „wewnętrzne ciepło” aniżeli takie stereotypowe ocieplenie brzmienia. W przypadku tej integry bardziej chodzi o ogólnie też dopracowanie brzmienia, które też pozbawione jest w znacznym stopniu nerwowości nawet jeżeli jest ono całkiem żywe i otwarte. Pojawiają się jeszcze dwie kwestie, na które powinniśmy zwrócić uwagę, zanim przejdziemy do ogólnie pojętej konkluzji. Pierwszą z nich będzie przetwornik cyfrowo-analogowy, drugą zaś przedwzmacniacz gramofonowy.

Bo jakby nie patrzeć, to oba te elementy są dość ważnymi składnikami całości i w taki sposób trzeba je potraktować. Zacznę od wbudowanego DACa. Otóż tak się składa, że Arcam już od jakiegoś czasu korzysta z układów marki ESS. Wcale mnie to nie dziwi, bo transparentny i raczej rozdzielczy charakter linii Sabre dość dobrze zgrywa się brzmieniowo z projektowanymi przez Arcama końcówkami mocy pracującymi w jakże charakterystycznej klasie G. Wbudowany przetwornik określiłbym jako bardzo dobry punkt na start, jeżeli ktoś przykładowo nie chce „pakować się” w zewnętrzne cyfrowe źródło, a zamiast tego chce np. kupić transport cyfrowy (a później dopiero jakiś dedykowany DAC).

Rozdzielczość i rozciągnięcie pasma są naprawdę całkiem niezłe. Podobnie naturalność brzmienia jak na tańszą wersję układu ESS jest także w porządku. Tu nawet nie chodzi o to, że wbudowany DAC jest niskich lotów, bo de facto jest zaskakująco wręcz dobry. A bardziej o to, że po prostu Arcam jako taki wzmacniacz stereo jest naprawdę już dość poważną propozycją i jako taki wymaga po prostu naprawdę dobrego źródła, jeżeli mówimy o torze cyfrowym przed nim. Jeszcze ciekawiej sprawy wyglądają, jeżeli chodzi o wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy. Tutaj Arcam postawił moim zdaniem kropkę nad przysłowiowym „i”. Przy czym wcale nie chodzi mi tutaj nawet o obsługę wkładek MC, czy fakt, że przedwzmacniacz pracuje w klasie A (bo jeżeli o to chodzi, to de facto jest to dość łatwe do uzyskania i większość przedwzmacniaczy w taki akurat sposób działa).

A bardziej o to, że z przedwzmacniaczami gramofonowymi we wzmacniaczach zintegrowanych to jest dość specyficzna zazwyczaj historia. Pomijając takie marki, jak chociażby (znana przede wszystkim z gramofonów z serii Planar) Rega, to te przedwzmacniacze „są bo są”. Nie mam przy tym teraz na myśli tego, że są jakieś jednoznacznie złe. Bardziej w sumie rozchodzi się o to, że bardzo często pozostawiają one po prostu dość nijakie wrażenie. Wcale mnie przy tym nie dziwi więc to, że recenzenci często ten element w jakiś tam sposób pomijają albo też traktują po macoszemu.

Podobna sytuacja zazwyczaj jest z wyjściami słuchawkowymi. Albo są one „puszczone” bezpośrednio z końcówki mocy (przez dzielnik napięcia) albo też oparte na jakimś wzmacniaczu operacyjnym niekoniecznie wysokich lotów (są oczywiście pewne wyjątki i na szczęście zdarzają się one coraz częściej, lecz jednak pewna prawidłowość jest). Proszę mnie też tutaj nie zrozumieć na opak. Bo wcale nie mam na myśli, że większość przedwzmacniaczy gramofonowych w integrach gra źle. Bo jeżeli ktoś ma jakiś podstawowy gramofon z wkładką, dajmy na to Ortofon 2MRED czy 2MBLUE, to większość tych preampów w zupełności wystarczy.

Natomiast nie będzie po ich brzmieniu czuć tego, że konstruktor miał tutaj jakieś naprawdę poważne ambicje w temacie. Tymczasem tor phono w Arcamie A50 Signature już takie wrażenie po sobie pozostawia. Akurat miałem na półce gramofon Auris Audio Blues z wkładką Hana SL. Zestawienie niby skromne, acz już nie budżetowe. No i wkładka Hany za swoje pieniądze, bądźmy szczerzy, jest bardziej niż znakomita.

Co właśnie Arcam bardzo dobrze pokazał. Zaoferował brzmienie nasycone, dynamiczne i przede wszystkim otwarte. Płyta Chicane „Far From The Maddening Crowds” zabrzmiała nie tylko klimatycznie, ale i bardzo energetycznie i szerokopasmowo. Świetne było też różnicowanie impulsów na „Leaving Town”, gdzie Arcam wyraźnie pokazał, że także w obiektywnych aspektach takich, jak chociażby definicja basu tor gramofonowy nie ma się czego wstydzić. Oczywiście zawsze można lepiej, ale wymagałoby to zastosowania zewnętrznego preampu gramofonowego kosztującego co najmniej dobre dwa tysiące złotych. A i tutaj moim zdaniem wcale nie mielibyśmy gwarancji, że przeskok będzie zauważalny.

Arcam A50 Signature – podsumowanie

Najnowszy i flagowy zarazem Arcam to któryś już z kolei wzmacniacz zintegrowany z serii Radia tego producenta, jaki trafił do nas na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Dlatego warto rozpoczynając podsumowanie powiedzieć, jak ta akurat integra wypada w porównaniu do modelu A25 i A25+, które przecież recenzowaliśmy. No i tutaj właśnie dochodzimy do kwestii moim zdaniem najciekawszej. Otóż uważam, że różnica pomiędzy A50 Signature a A25+ jest znacznie większa, aniżeli pomiędzy A25+ a wcześniejszym A25. Bo nawet nie chodzi o to, że A50 Signature rozpatrywany jako wzmacniacz stereo (przy korzystaniu z wejść liniowych) jest od A25+ znacząco lepszy. A bardziej o to, że dokładając te trzy tysiące złotych otrzymujemy także znacząco lepszy preamp gramofonowy no i lepszy wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy.

Oczywiście, wziąż największą i najbardziej istotną zaletą nowego modelu A50 Signature będzie dla wielu jego brzmienie, jako wzmacniacza stereo. Dlatego też wcale bym się nie zdziwił, gdyby ta konstrukcja okazała się pewnego rodzaju klasykiem za kilka lat. Oczywiście spora moc i wynikająca z niej duża kompatybilność tego wzmacniacza to jedna kwestia. Natomiast trudno też oprzeć się wrażeniu, że Arcam A50 Signature po prostu w pełni zasługuje na podpis Johna Dawsona na górnej ściance. Jeżeli tak ma wyglądać „brytyjskie hi-fi” w swoim nowym wydaniu, to ja jestem jak najbardziej za. Tym razem wnioski pozostawiam Państwu.

Adam Kiryszewski

Cena: 11900 PLN

Dystrybutor: Audio Center Poland https://www.audiocenter.pl/