Acoustic Energy AE300.2 – recenzja

A do tego dodają jeszcze jedną cechę. Którą – oprócz połączenia nienatarczywego charakteru wraz z komunikatywnością – widziałbym jako kolejną istotną część całości. Otóż Acoustic Energy AE300V2 bardzo dobrze odrywają one brzmienie od samych brył kolumn.  Brzmienie, budowana scena – są znacząco większe, aniżeli same fizyczne wymiary kolumn mogłoby sugerować. Scena jest przy tym dość ekspansywna. I nie jest przy tym w żaden sposób „pudełkowa”, co można by zarzucić pewnej części kolumn tej wielkości (i z tego przedziału cenowego).

Świetnie wypadła także płyta „Big Calm” Morcheeby. Mocno klimatycznie, z bardzo dobrą barwą, ale też z odpowiednio swingującymi niskimi tonami, które cały czas posiadały nie tylko odpowiednią masę, ale też i fakturę. A przy tym wszystkim wokal Skye Edwards nie będąc zbytnio wyeksponowanym – był znakomicie projektowany na scenie. Bez zbytnich przerysowań, a jednocześnie zachowując naturalną wyrazistość. Taka prezentacja chociażby na „Parts of the Process” zachęcała do słuchania głośniej niż zazwyczaj. Zwłaszcza, że AE nie pokazywały ani żadnych oznak znaczącej kompresji, ani też nie było w ich brzmieniu wyraźnych ograniczeń w projekcji sceny – ta wraz ze zwiększeniem głośności po prostu także się odpowiednio powiększała i nieco przybliżała.

Tak już swoją drogą, to nowe „trzysetki” nie grają też brzmieniem w jakiś sposób wycofanym. Pozbawione są natarczywości, nic się nie dzieje na przełomie środka i góry, natomiast im dłużej ich się słucha, tym bardziej się docenia ich niewymuszony a zarazem niezmącony sposób przekazu. Chciałbym się w tym momencie jeszcze odnieść do reprodukcji góry – tutaj nowy przetwornik wyraźnie pokazuje sporą klasę. Właśnie w przestrzenności, budowaniu aury nagrania, przekazywaniu mikroplanktonu przy jednoczesnej znakomitej integracji góry z resztą pasma – upatrywałbym kolejną dużą zaletę tych kolumn.

Pisząc te słowa właśnie leci płyta „Spaces” Nilsa Frahma i bardzo wyraźnie czuć, że te kolumny nawet podłączone z kilkukrotnie od nich droższą elektroniką spokojnie sobie poradzą. Na tego typu muzyce wychodzi też klasa środka pasma, który w sumie przecież w tego typu kolumnach powinien być co najmniej dobry. W 300V2 mamy nie tylko znakomitą barwę, ale też – takich, jak „Spaces” realizacjach – naprawdę dobrą rozdzielczość. Środek może być na początku wydawać pół kroku do tyłu, ale tak naprawdę to tylko wrażenie, bo wyraźnie też słychać, że nie ma tutaj jakiegoś rodzaju zniekształceń, który często spotykany jest w tym przedziale cenowym w kolumnach. Jest po prostu zaskakująco tak naprawdę czysty jak na kolumny w tej cenie.

Można by w tym momencie dodać w sumie dość oczywiste pytanie: czy te kolumny mają jakieś wady? W zasadzie to – biorąc pod uwagę ich cenę – to nie. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na pewne kwestie, jakie wynikają zarówno ich sonicznego charakteru, jak i z faktu, że to kolumny podstawkowe. Z tego ostatniego wynika to, że ilość basu będzie ograniczona, ten, który jest – jest dobre jakości i raczej idzie w stronę konturowości aniżeli maksymalnego rozciągnięcia w dół. Jednakże przy tej specyfice konstrukcji myślę, że jest to dobry wybór. Nie jest to bas wycofany, trzeba też brać pod uwagę odległość kolumn od tylnych ścian (port bass-refleks umieszczony z tyłu). Ponadto ich ogólny charakter najbardziej sprzyja łączeniu ich z de facto dużo droższą elektroniką. Albo inaczej: przyda się transparentne źródło i kontrolujący dźwięk wzmacniacz, który jednocześnie będzie też grał czysto. Pomimo mało problematycznego charakteru to jednak sporo na nich słychać i nie są to już kolumny budżetowe w żadnym rozumieniu tego słowa.

Acoustic Energy AE300V2 – podsumowanie (i kilka słów refleksji)

Zacznę może wnioski tak nieco na około, ale za to w szerszym kontekście. Brzmienie brzmieniem, natomiast te konkretne kolumny pokazują bardzo dobitnie jedną, dość istotną prawidłowość. Otóż z pozoru wydawałoby się, że są to kolejne po prostu dobrze zrobione kolumny, jakby nie patrzeć, audiofilskie. Tymczasem im dłużej ich słuchałem, tym bardziej byłem pewien jeszcze jednej rzeczy. Otóż gdzieś tak w połowie tworzenia tejże recenzji wiedziałem, że je zarekomenduje. Jednak w tym momencie, słuchając właśnie teraz, pisząc te słowa, dość szalonej muzyki – już wiem, że zasługują one na Nagrodę Redakcji.

Dlaczego? Pozwolę sobie to akurat wytłumaczyć w dość prosty sposób. Otóż kolumny te posiadają już spore oznaki wyrafinowania i do kompletu bardzo dobrą barwę. A na dodatek jeszcze coś, co w tej cenie jest naprawdę rzadko spotykane – potrafią bardzo dobrze oderwać brzmienie od brył samych kolumn. Kombinacja tych cech jest na tyle spójna, że w zasadzie są to jedne z tych kolumn podstawkowych, które – jak już wspomniałem – zasługują na naprawdę droższą od nich elektronikę. A jeśli nawet nie droższą, to warto w przypadku Acoustic Energy AE300V2 zadbać po prostu o to, aby dostały dobry sygnał.

 

Adam Kiryszewski

Cena: 3690 za parę
Dystrybutor: Audio Center Poland https://www.audiocenter.pl/