Zwróćmy tutaj uwagę na fakt, iż brytyjska marka sama projektuje swoje przetworniki, co zresztą zapoczątkowano już w pierwszym modelu AE1 (który niedawno doczekał się najnowszej, rocznicowej wersji). Oznacza to, że są one koncepcyjnie dopasowane do całokształtu kolumn. I także to, że producent mógł wedle własnego uznania zadbać o pewne istotne detale. A takim właśnie detalem, na który chciałbym zwrócić tutaj uwagę – jest właśnie zastosowanie miedzi w napędzie przetwornika nisko-średniotonowego. Tuleja miedziana umieszczona przy nabiegunnikach przetwornika ma na celu nie tylko obniżenie samej indukcyjności cewki drgającej. Ale także – co w sumie bardziej istotne – także obniżenie fluktacji tejże indukcyjności w funkcji wychylenia membrany.
Jest to jeden z tych detali konstrukcyjnych, które faktycznie (bardzo wyraźnie wychodzi to nie tylko w symulacjach, ale także na pomiarach) przekładają się na mniejsze zniekształcenia. Oczywiście zastosowanie nieprzewodzącego karkasu samej cewki w tym pomaga, ale to akurat jest już w sumie standard. Samo zastosowanie miedzi w napędzie (zamiast tańszego aluminium) już – w tym przedziale cenowym – zasługuje na uznanie.
Na podobne uznanie zasługuje także pewien detal konstrukcyjny przetwornika wysokotonowego. Otóż o ile wysokotonówka wygląda, można by powiedzieć, dość normalnie – to jest do de facto driver mocno zaawansowany technologicznie. Posiada miedź w napędzie, ale to akurat w przypadku tego typu przetworników jest już w tym przedziale dość często spotykane. To, co jednakże już takie powszechne nie jest – to rodzaj układu magnetycznego. Otóż Acoustic Energy zastosowało tutaj neodymowy magnes pierścieniowy:
„Za kopułką tego przetwornika wysokotonowego znalazł się neodymowy magnes pierścieniowy umożliwiający zastosowanie dużego otworu wentylacyjnego w ekranowanym miedzią nabiegunniku, który prowadzi do wyłożonej specjalnym materiałem tłumiącym wyprofilowanej komory”.
Tłumacząc to na normalny język: przetwornik wysokotonowy posiada nie tylko pierścieniowy układ magnetyczny. Bo ma też tylną komorę, natomiast producent wyraźnie chwali się tym, że otwór (znajdujący się bezpośrednio za tylną stroną membrany) jest duży, co powoduje, że znaczna część energii emitowanej przez tylną stronę membrany – trafia właśnie do komory wytłumiającej. Jest to ważny detal, ponieważ o ile wiele przetworników wysokotonowych ma faktycznie jakiś rodzaj komory z tyłu, to często otwór „łączący” tę komorę z membraną (konkretnie chodzi o otwór w nabiegunniku przednim) jest stosunkowo mały (w porównaniu do średnicy membrany). Powoduje to, że część energii trafia do tylnej komory, a część się po prostu odbija się od nabiegunnika i wraca niemalże od razu do membrany.
Ogólnie to dłuższy temat, natomiast zwracam na to uwagę, bo niby to szczegół, ale też świadczy o tym, że Acoustic Energy jednak faktycznie nie jest firmą z przypadku i – przynajmniej od strony teoretycznej – zdają się wiedzieć co robią. Wspominając jeszcze o kilku aspektach technicznych, to port bass-reflex znajduje się z tyłu i ma nietypowy, płaski kształt. Dlaczego tak jest – odsyłam do wcześniejszej recenzji AE100V2. Gniazda połączeniowe są dość skromne i, jak już wspomniałem, pojedyncze. Reasumując, kolumny wyglądają z zewnątrz elegancko, ale raczej po bardziej niepozornej stronie, bez fajerwerków. Jeżeli jednak przyjrzymy się im od bardziej inżynieryjnej już strony, to – chociażby porównując do wcześniej recenzowanych Monitor Audio Bronze 50 7G – wcale już takie skromne nie są.

