Vienna Acoustics Mozart SE Signature – recenzja

Warto też zwrócić uwagę na to, że oba przetworniki – niskośredniotonowy oraz średniotonowy mają odwrócone zawieszenia. Tutaj producent informuje, że takie rozwiązanie wybrano po odsłuchach. Jednakże dużo bardziej ciekawa jest w porównaniu do samego zawieszenia konstrukcja przetworników niskotonowych – mowa tutaj o firmowej technologii „Spidercone”. Otóż głośniki niskotonowe mają wzmocnienia poprzeczne oraz w płaszczyźnie osiowej, które znacząco zwiększają jego sztywność. Jednocześnie ze względu na to, że jego membrana jest przeźroczysta, to wzmocnienia te są po prostu widoczne i nadają im specyficznego wyglądu.

Jeszcze tylko ostatnia rzecz zanim przejdziemy do opisu samego brzmienia. Otóż Mozarty to konstrukcja z obudową w konfiguracji bass-reflex. Producent podaje tutaj, że mamy tu do czynienia z ze strojeniem, które producent określa, jako” QB3, czyli Quasi-Butterworth, które ma oferować jak najlepszą odpowiedź impulsową przy jednoczesnym rozciągnięciu basu. Do tego oczywiście jeszcze wrócimy, bo już pora na to, co najważniejsze.

Vienna Acoustics Mozart SE Signature – brzmienie

Opis brzmienia austriackich kolumn chciałbym rozpocząć od tego, że po pierwsze, kolumny te, jak mało które w tym przedziale cenowym potrafią zagrać zupełnie odmiennie w zależności od ustawienia, pomieszczenia, elektroniki towarzyszącej, a przede wszystkim od wypadkowej tych wszystkich składników. Ponadto, jeżeli ktoś spojrzy na nazwę firmy oraz na nazwę konkretnego modelu – to naprawdę może się nieźle zdziwić, jak dobrze Mozarty potrafią zaprezentować naprawdę różnorodny repertuar. Włącznie z tymi cięższymi gatunkami, gdzie teoretycznie powinny królować kolumny o nieco innej, że tak to ujmę, estetyce brzmienia.

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

Mozarty to przy tym kolumny w dużej mierze pełnopasmowe, także w sensie takim, że schodzą z basem naprawdę nisko. A przy tym oferują znakomite wyważenie pomiędzy rozciągnięciem i kontrolą niskich częstotliwości. Te są „ustawione” w sposób dość fizjologiczny, potrafią doskonale dociążyć nagranie, jednak bez popadania w niepotrzebne przeciąganie dźwięków, czy w nadmierną ociężałość. Można nawet śmiało zaryzykować twierdzenie, że to jedne z tych kolumn, do których w mniejszych pomieszczeniach (do około 25 m2) nie będzie trzeba subwoofera, żeby usłyszeć, co się dzieje na niższym basie. Syntetyczne impulsy na „Budgie” Hansa Zimmera były oddane nie tylko z należytą masą i dynamiką, ale co nie mniej ważne – także z odpowiednio zarysowanymi konturami, a przez to niezwykle wiarygodnie. Także, pozostając na chwilę przy muzyce filmowej, „Why So Serious” tego samego kompozytora – bas zabrzmiał plastycznie i płynnie, także dzięki rozciągnięciu w dół. W przypadku tego ostatniego utworu austriackie kolumny były po prostu w stanie odtworzyć wszystkie akcenty linii basowej, bez słyszalnego wycinania pewnych fragmentów (co często się zdarza w przypadku kolumn bass-reflex z wyższym strojeniem portu).

Kolejną aspektem, na jaki także trzeba zwrócić uwagę – zwłaszcza, jeżeli weźmiemy poprawkę na rozmiary tych kolumn, które sumarycznie wcale aż tak duże nie są – będzie generowana przez Mozarty scena. Przy czym jest to rodzaj prezentacji, jaki bardziej wprowadzi muzykę do pomieszczenia, zamiast pokazywać w pewnej perspektywie wydarzenia na scenie. Sama scena jest przy tym bardziej rozpostarta w relacji przód-tył, aniżeli na boki, jednakże sama obecność pierwszego planu wraz z budowaniem głębi – potrafią być jak na ten przedział cenowy oraz wielkość kolumn naprawdę imponujące.

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

Znakomicie zabrzmiał utwór „If You Wait” formacji London Grammar. Wokal był precyzyjnie zogniskowany w przestrzeni, kolumny zniknęły zupełnie, a przy tym sam głos wokalistki był pozbawiony jakiegokolwiek nalotu, granulacji. Nie był też nadmiernie utemperowany, czy też przygaszony. Jednocześnie tutaj mała dygresja: nie jest to pierwszy raz, kiedy słucham kolumn posiadających akurat tego typu materiał membran w przetwornikach pracujących na środku pasma (mowa oczywiście o stosowanym tutaj X3P, który jest pochodną „wymyślonego” przez Seasa materiału XP). I po raz kolejny słyszę, że jest to bardzo dobry materiał do tego celu, który przy odpowiedniej implementacji może oferować bardzo dużą dozę realizmu, a jednocześnie bez popadania w jakąkolwiek ostrość.

Na „This Love” urodzonej w Wielkiej Brytanii wokalistki i kompozytorki znanej, jako Chlara, Vienny zaprezentowały nie tylko znakomitą obecność, ale i głębie oraz barwę. Nawiązując jeszcze do powyższego komentarza odnośnie membran przetworników a w szczególności ich barwy, nie jest to barwa znana ani z typowych przetworników z papierowymi membranami, ani też z tych posiadają polipropylenowe stożki. Bo od tych ostatnich jest jednak żywsza, a od tych pierwszych – po prostu dużo mniej krzykliwa. Natomiast to, co także trzeba podkreślić, mamy jeszcze połączenie nasycenia barwowego z bardzo dobrym wglądem w nagranie. Po prostu wypełnienie muzyczną tkanką wydarzeń mających miejsce bardziej z przodu sceny nie przesłania nam tego, co dzieje się na niej gdzieś bardziej z tyłu. To są takie kolumny, które nie epatują słuchacza na dzień dobry ich możliwościami analitycznymi, jednakże – jak to się ładnie określa po angielsku – ich „resolving power” jest na bardzo dobrym poziomie.