Vienna Acoustics Mozart SE Signature – recenzja

Wracając zaś do samych obiektów tejże recenzji – to są one już nieco bardziej konwencjonalne. Jak wspomniałem, to konstrukcja dwu i pół drożna, podłogowa ale i niezwykle smukła zarazem. I kosztująca, w tym momencie – w zależności od wersji wykończenia – około 20 tysięcy złotych za parę. Patrząc tak w skali absolutnej to ani to w sumie dużo, ani mało. Mozarty SE Signature jeżeli chodzi o wygląd to faktycznie bronią się w swoim przedziale całkiem nieźle. No ale oczywistym jest, że nas będzie interesować najbardziej brzmienie. Bo z jednej strony ciekawym będzie, jak wypadną one ogólnie. A z drugiej zaś – jeszcze ciekawszym może się okazać to, z jaki charakter one zaprezentują. Czy pokryje się on z nazwą samej marki oraz samego modelu?

Vienna Acoustics Mozart SE Signature – konstrukcja

Austriackie kolumny są ciekawe o tyle, że jeżeli ktoś popatrzy na nie laickim okiem z boku bez wgłębiania się w de facto niezwykle interesujące meandry ich zarówno genezy, jak i konstrukcji – to uzna, że to kolejne kolumny z ładnie wykonaną „skrzynką”. Może zauważy przy tym, że membrany przetworników są nieco nietypowe, bo przeźroczyste. Ale to tyle. Tymczasem Mozarty SE Signature są o tyle intertesujące, że właśnie w dość ale i eleganckiej formie skrywają nowoczesną tak naprawdę technikę i przemyślane, można by rzec, że uszyte na miarę – pod tą konkretną konstrukcję – rozwiązania. Warto też zwrócić uwagę, że recenzowane tu kolumny są de facto ewolucją modelu, który powstał jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku. Sam producent zapytany o genezę Mozartów oraz to, jak się one zmieniały na przestrzeni lat, odpowiada nam tak:

Nasze Mozarty zawsze były jednymi z najlepiej sprzedających się modeli. Jedną z największych ich zalet było to, że – pomimo smukłej sylwetki – Mozarty potrafią zbudować wspaniałą scenę, której można by się spodziewać od większych głośników. To dlatego nasz założyciel i konstruktor, Peter Gansterer nigdy nie odszedł od oryginalnych przystępnych wymiarów kiedy nachodził czas na pojawienie się nowej generacji. Załączyliśmy zdjęcie wczesnej ewolucji modelu Mozart z lat 90tych (wtedy były tylko z matowym lakierem i wysokiej klasy, ale standardowymi przetwornikami). Peter zdecydował się dalej rozwijać ten głośnik i są ku temu istotne powody techniczne. W przypadku naszych nowych Mozartów SE Signature, był już (12 lat po pojawieniu się wersji Symphony Edition) najwyższy czas – zwłaszcza, że model Beethoven Reference, który został z powodzeniem wprowadzony kilka lat temu był tak dużym skokiem jakościowym.

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

Jak zatem widać, Mozarty to nie jest ani kolumna, która powstała dwa tygodnie temu, ani też nie jest to model zaprojektowany od niechcenia. A bardziej jest on ewolucją produktu przestrzeni wielu lat i poniekąd też implementacją pewnych technologii z wyższego modelu Beethoven Reference. W tym miejscu należy wspomnieć o tym, że o ile – jak napisałem wcześniej – austriackie kolumny mogą w pewnym sensie wyglądać klasycznie, to już ich bardzo ważna część, czyli same przetworniki – są jak najbardziej nowoczesne. I w sumie też w pewnym sensie nietypowe. Jednakże zacznijmy tutaj od tych przetworników, które w tych kolumnach wydają się być jak najbardziej klasyczne.

Wczesne Mozarty

Mowa oczywiście o tych wysokotonowych. Bo zarówno w przypadku Mozartów SE Signarture, jak i innych kolumn Vienna Acoustics – producent zdecydował się na stosowanie kopułek tekstylnych (wyjątkiem jest, jak już wspominałem flagowy model The Music). Innymi słowy, austriacki producent zachowuje tutaj konsekwencję, bo – obrazując rzeczy jeszcze w inny sposób – to metalowych kopułek, czy ogólnie metalu jako materiału na membrany w kolumnach Vienna Acoustics nie uświadczymy. Co prawda wspominałem o tym już wcześniej, ale to warto naprawdę podkreślić – tutaj mamy dość jasną i, co najważniejsze, spójną koncepcję, jeżeli chodzi o zastosowane materiały membran.