Recenzja Shanling M5s

Shanling M5s

Shanling M5s to kolejny, po recenzowanych niedawno słuchawkach Aune E1, przedstawiciel producenta
z Chin. Producenta, który podobnie, jak w przypadku Aune ma coraz wyższe aspiracje. Jednocześnie można też odnieść wrażenie, że produkty obu firm wycenione są nad wyraz rozsądnie. Chociażby patrząc przez pryzmat rozpiętości cen odtwarzaczy przenośnych dostępnych teraz na rynku. Bo o ile Shanling M5s do odtwarzaczy stricte budżetowych nie należy, to przy cenie 1849 PLN wcale nie plasuje się w górnej części skali cenowej. Przy czym, jeżeli już mówimy o cenie, to należałoby tutaj zwrócić uwagę na jedną rzecz. Można śmiało postawić tezę, że to odtwarzacz z takiej dobrej średniej półki, bo własnie plasuje się dokładnie pomiędzy sprzętami typowo budżetowymi, a kosztującymi sporo więcej odtwarzaczami. A przy tym, przynajmniej na papierze – zdaje się wciąż oferować całkiem sporo.

Warto zatem przyjrzeć się temu odtwarzaczowi z bliska, zarówno od strony brzmieniowej, jak i także wizualnej, bo w obu przypadkach może mieć do zaoferowania całkiem sporo.

Opakowanie i zestaw

M5s jest dostarczony w niewielkim, ale ładnym i schludnym pudełku. Zestaw zawiera odtwarzacz, instrukcję obsługi, kartę gwarancyjną oraz kabel USB-C. Ten ostatni ma materiałowy oplot, co w tym akurat przypadku dość dobrze podkreśla dbałość producenta o szczegóły. Nie musimy się też wysilać, żeby wyciągnąć z urządzenie z gąbki – bardzo ułatwia to znajdujący się pod nim materiałowy pasek. W tym przypadku naprawdę należy się pochwała za minimalistyczny, ale bardzo przemyślany zestaw.

Shanling M5s

 

Jakość wykonania i design

Co tu dużo mówić – wykonanie Shanlinga M5s jest bardzo dobre w skali absolutnej. Nawet nie tylko w kontekście jego ceny, ale także tego, co oferują inne, droższe odtwarzacze. Bo w kontekście ceny, można powiedzieć, że M5s jest wykonany znakomicie. Oczywiście, nie ma tutaj wodotrysków, nie ma też w ofercie żadnych wariacji kolorystycznych. Urządzenie prezentuje się elegancko, lecz przy tym dość skromnie. Jednocześnie jest to też taki odtwarzacz, którego jakość wykonania oraz design z czasem doceniamy coraz bardziej. Przód i tył urządzenia to utwardzane szkło, które po kilku miesiącach nie ujawnia zbytniej podatności na zarysowanie. Można powiedzieć, że po kilkunastu tygodniach noszenia odtwarzacza w firmowym futerale wciąż wygląda, jak nowy.

To, co jednak robi największe wrażenie, to jakość spasowania elementów oraz dopracowania drobnych szczegółów – tutaj Shanling osiągnął bardzo dobry poziom i nie ma się czego wstydzić. Wszystko jest precyzyjnie połączone, przyciski nie chyboczą się na boki, pokrętło działa pewnie, z wyczuwalnym klikiem.

Shanling M5s

Jeszcze jedna rzecz. Urządzenie znakomicie leży w dłoni. Jest to zapewne pochodna jego rozmiarów – w praktyce można sprawnie obsługiwać ekran kciukiem, bez wysilania się, aby dosięgnąć do najdalszej części ekranu.

Jeżeli zaś chodzi o rozmieszczenie elementów na bocznych ściankach, to nie napotkamy tutaj na żadne niespodzianki. Patrząc od strony ekranu na lewym boku znajdziemy trzy przyciski do sterowania odtwarzaniem (następny, play/pauza, poprzedni) i gniazdo microSD. Na prawym boku znajdziemy tylko pokrętło głośności a dolnym na port USB-C i oczywiście dwa gniazda słuchawkowego. Dwa, bo jedno z nich to normalne gniazdo 3.5mm, drugie zaś to gniazdo 2.5mm oferujące sygnał zbalansowany.

Shanling M5s

Funkcjonalność i menu

Urządzenie posiada 3.2 calowy ekran dotykowy IPS, który charakteryzuje się bardzo dobrą czułością. Nie jest to jednak, ekran HiDpi, i to jest w zasadzie jedyna rzecz, do jakiej można by się doczepić. Bo chociażby odwzorowanie kolorów jest jak najbardziej bez zarzutu. Dzięki temu okładki są wyświetlane wyraźne, nawet pod kątem. Ciekawym natomiast szczegółem jest to, że w przypadku, jeżeli odtwarzacz nie znajdzie okładki płyty w danym folderze, to nie wyświetla pustego ekranu, a jedną z własnych grafik. O ile jest to rozwiązanie oczywiście pośrednie, to nie jesteśmy dzięki temu skazani na widok pustego ekranu, kiedy do danej płyty nie ma adekwatnej grafiki.

W M5s zastosowano autorski system operacyjny w drugiej wersji – MTouch 2.0 OS, który jest własnym opracowaniem firmy Shanling.

Główne menu podzielone jest na dwa ekrany, na każdym z nich znajduje się po sześć ikon. I tutaj kolejna pochwała za to, że producent nie próbował upchać tych ikon na siłę, tylko ładnie je rozdzielił na dwa ekrany. Na pierwszym mamy bezpośredni dostęp do wszystkich utworów, utworów hi-res, wyboru według artysty i odtwarzania według folderów. Do tego na dole mamy dwie ikony ustawień odtwarzacza, oznaczone, jako „odtwarzania” oraz „systemowe”.

Dlaczego aż dwie ikony odpowiedzialne za ustawienia? Bo Shanling M5s oferuje dość szerokie możliwości konfiguracji, które podobnie, jak w przypadku samych ikon na ekranie głównym, zdecydowano się podzielić na dwie sekcje. Pod pierwszą ikoną, oznaczoną, jako „odtwarzania” znajdziemy ustawienia bezpośrednio odpowiedzialne za odtwarzanie muzyki. Czyli takie, jak chociażby ustawienia głośności maksymalnej, głośności początkowej, ale nie tylko. Znajdziemy tu także ustawienie globalnego wzmocnienia, które oferuje tryby „high” i „low”, dzięki czemu możemy lepiej dostosować skalę głośności do posiadanych słuchawek.

Shanling M5s

Shanling M5s – ustawienia bardziej zaawansowane

Najciekawszą jednak w tej sekcji jest możliwość ustawienia aż sześciu dostępnych filtrów cyfrowych. Można śmiało uznać, że świadczy to o tym, że producent na serio podchodzi do kwestii związanej nie tylko z samą jakością dźwięku, co z dopasowaniem urządzenia do własnego gustu, jak i też współpracujących słuchawek. Bo o ile różne filtry zmieniają brzmienie w subtelny sposób, to jednak zmiana jest wyczuwalna i funkcja ta może się w praktyce okazać bardzo przydatną. Jest oczywiście możliwość aktywacji equalizera, regulacji balansu kanałów a także wyboru trybu odtwarzania.

Pod ikoną ustawień oznaczoną, jako „systemowe” znajdziemy zaś globalne ustawienia odtwarzacza, takie jak chociażby ręczną aktualizację biblioteki, czy ustawienia sieci bezprzewodowych. Piszę sieci w liczbie mnogiej, bo M5s obsługuje nie tylko WiFi, bo to jest już dziś niemalże standardem. Odtwarzacz Shanlinga obsługuje także dwukierunkową transmisję BT. Może działać zarówno, jako źródło BT, na przykład parując go ze słuchawkami bezprzewodowymi. Może też odtwarzać muzykę przez BT, chociażby z telefonu, działając w tym trybie poniekąd, jako DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym.

Shanling M5s

Dwukierunkowy Bluetooth

Jest to bardzo cenna funkcjonalność dla tych, którzy oczekują wygody związanej z pozbyciem się kabli. Warto tutaj zaznaczyć, że zarówno WiFi, jak i połączenia Bluetooth działają bez żadnych przykrych niespodzianek. Urządzenie paruje się z telefonem szybko i bezproblemowo, to samo tyczy się słuchawek korzystających z tego protokołu transmisji. Jedyne, czego można by w tej cenie oczekiwać, to obsługi standardu AptX HD. Zamiast niego mamy dostępny standard LDAC, który wymaga odpowiedniego źródła z Androidem 8.0 (Oreo), lub wyższym.

Drugi ekran menu to ikony umożliwiające bezpośredni dostęp do playlisty, ulubionych, wyborze według kompozytora czy albumu. Ikony te uzupełnia możliwość bezpośredniego dostępu do ostatnio i najczęściej odtwarzanych utworów. Dodatkowo, przytrzymując palec na ekranie mamy dostęp do szybkiego menu, pojawiającego się z prawej strony, które jest kolejnym udogodnieniem.

Podsumowując, menu jest dopracowane i czytelne, polskie tłumaczenie jest jasne i zrozumiałe i naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Jedyne, czego można by oczekiwać tutaj, to ekranu o większej rozdzielczości, ale jak widać – nie można mieć wszystkiego na raz.

Shanling M5s – co w środku?

Sercem odtwarzacza jest układ FPGA, który odpowiada za sterowanie. Sygnał audio dekodują zaś dwa układy DAC – po jednym na kanał – firmy Asahi Kasei Microsystems. Są to najnowsze AKM AK4493EQ, będące naturalnym rozwinięciem znanych AK4490. Są to układy należące do flagowej linii Velvet Sound firmy AKM. Filtracja za nimi korzysta z układów OP1612 dostarczonych przez Texas Instrument. Za napędzenie słuchawek odpowiadają z kolei scalaki AD8397 od Analog Devices. Tor sygnału posiada topologię zbalansowaną, od przetwornika aż do gniazda słuchawkowego 2.5mm. Urządzenie potrafi dostarczyć maksymalnie 300mW na obciążeniu 32 omów.

Producent zadbał ponadto o ekranowanie urządzenia, co jest kolejnym ciekawym trendem odróżniającym lepsze i nowsze odtwarzacze od reszty.

Shanling M5s posiada też baterię o dość pokaźnej pojemności 3400 mAh i to ona jest odpowiedzialna nie tylko za wyczuwalny ciężar, ale przede wszystkim za sensowny, bo wynoszący aż około 17 godzin czas odtwarzania. W praktyce zależy to oczywiście od kilku czynników, natomiast realny czas odtwarzania oscyluje wokół 8-10 godzin. Przy czym jest on zauważalnie dłuższy na wyjściu single-ended, aniżeli na zbalansowanym.

No i wreszcie – brzmienie. Rzecz w przypadku M5s w zasadzie najważniejsza

Pozwolę sobie tutaj postawić pewną tezę. Otóż praktycznie każde źródło cyfrowe, w tym także i przenośne odtwarzacze posiadają jakąś część sygnatury brzmieniowej, którą można by przypisać zastosowanym akurat układom DAC. W tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z układami firmy AKM z serii Velvet Sound. I patrząc na brzmienie tego odtwarzacza trudno się oprzeć wrażeniu, że coś w tym jest. Przy czym nie ma w tym żadnej ironii, bo układy AKMa, oraz całościowy układ elektroniczny w M5s spisuje się całościowo pod względem brzmienia co najmniej dobrze.

Dźwięk Shanlinga jest zawsze gładki, ciepły, przy czym nie jest to w żaden sposób okupione ilością szczegółów i detali w muzyce. Shanling M5s nie gra też w żaden sposób „powoli”.

Pierwszą rzeczą, jaka może się ujawnić, to fakt, że odtwarzacz ma bardzo czarne tło. Zastosowanie przetworników o bardzo dobrych mierzalnych parametrach oraz ekranowanie magnetyczne urządzenia się z cała pewnością opłaciło. Instrumenty są zawieszone w próżni, pomimo dość znacznego nasycenia barwy, ich separacja jest dobra i wyróżnienie poszczególnych elementów na scenie nie przychodzi z trudem. Nawet, jeżeli urządzenie nie oddziela ich od siebie chirurgicznym skalpelem. Bo tak też się składa, że Shanling M5s preferuje pokazywanie muzyki w spójny, płynny sposób. Płynność i gładkość dźwięku ma jednak priorytet ponad wyśrubowaną analityczność. Przy czym wcale nie jest też tak, że coś nam umknie, nie mamy tutaj do czynienia z filtracją cichszych dźwięków. Szczegóły są po prostu wplecione w muzykę, i w bezpośrednim porównaniu z innymi, nawet teoretycznie bardziej analitycznymi źródłami w tej cenie, okazuje się, że wszystko jest na miejscu.

Dobre kreowanie aury nagrania

Jest też pewien plus takiej, a nie innej maniery brzmieniowej. Otóż odtwarzacz ten świetnie kreuje atmosferę, aurę nagrania. Można nawet odważyć się na stwierdzenie, że gra pół kroku w stronę brzmienia analogowego. Plany dźwiękowe w utworze „Rory’s First Kiss” Ryelanda Allisona (soundtrack z „The Dark Knight”) zdają się otaczać słuchacza, nawet na słuchawkach dokanałowych, które zawężają scenę. A jeszcze lepiej jest, kiedy podłączymy Shanlinga do słuchawek dynamicznych o konstrukcji otwartej. Doskonałym połączeniem było też tutaj zestawienie M5s z Sennheiserami HD600. Zaskakująco wręcz podkreśliły one zdolności tego odtwarzacza nie tylko w zakresie barwy, ale także i ogólnie pojętej sceny.

Jeżeli o scenie zaś mowa, to w tym przypadku słychać też kolejny plus zastosowania osobnych przetworników na lewy i prawy kanał. Scena oferowana przez odtwarzacz Shanlinga jest szeroka i posiada dobrą – jak na tą cenę – głębię. Przy czym to właśnie jej szerokość robi tutaj największe wrażenie. I trudno się oprzeć wrażeniu, że to właśnie tutaj jest kładziony największy nacisk. Odtwarzacz potrafi oddać niektóre przejścia lewy-prawy kanał wręcz spektakularnie, oczywiście jak na swoją cenę. Doskonale też oddaje różne zależności fazowe, utwór „Money Can’t But It” Annie Lennox zabrzmiał znakomicie, słychać było wyraźnie dźwięki dochodzące gdzieś z tyłu.

Czy można lepiej?

Ależ oczywiście, że tak. Tylko pamiętajmy, że w tej cenie, różnice pomiędzy odtwarzaczami mogą być bardziej w charakterze samego brzmienia, a nie jego jakości. Dopiero chociażby porównanie z dwukrotnie droższym A&norma SR15 prowadzi do konkluzji, że M5s pewne rzeczy z jednej strony przykrywa, a z drugiej nieco upraszcza. Tak samo porównanie M5s z lepszymi źródłami tak ogólnie zdradza pewne ograniczenia w zakresie definicji oraz czystości góry pasma, a także projekcji detali w bardzo gęstych aranżacjach. Przy czym trzeba pod uwagę wziąć też całościowy charakter urządzenia oraz to, co się do niego podpina. Bo nasycone, płynne brzmienie M5s może być całkiem niezłym remedium na gorsze realizacje, czy też bardziej jaskrawe słuchawki.

Shanling M5s – odtwarzacz na piątkę

Nietrudno o stwierdzenie, że ten odtwarzacz to, patrząc całościowo – bardzo udany model. Tak naprawdę, to jedyne, do czego można by się przyczepić, to fakt, że wyświetlacz mógłby być wyższej rozdzielczości. Ale bądźmy szczerzy – odtwarzaczy przenośnych używamy do słuchania muzyki, a nie oglądania okładek. Drugą kwestią jest to, że wciąż czekamy na obsługę Tidala, która jest dla M5s zaplanowania gdzieś na przełomie wiosny i lata tego roku. Szczerze powiedziawszy, gdyby ten odtwarzacz miał już teraz Tidala na pokładzie, to byłby naprawdę hitem. A tak jest tylko, a w zasadzie aż – bardzo dobrym urządzeniem. Zwłaszcza patrząc poprzez pryzmat wypadkowej dźwięku i wykonania do swojej ceny. Funkcjonalność także nie pozostawia tego urządzenie w żaden sposób w tyle za konkurencją.

Shanling M5s

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj możliwość ustawienia filtrów cyfrowych, oraz kolejna funkcjonalność, jaką dodano w najnowszej aktualizacji oprogramowania. Otóż M5s od niedawno może działać, jako interfejs Bluetooth-USB do zewnętrznego przetwornika cyfrowo-analogowego. Mówiąc precyzyjnej, wejście USB w M5s można skonfigurować, jako wyjście do zewnętrznego DACa i wtedy M5s może działać w trybie interfejsu pomiędzy źródłem podpiętym bezprzewodowo a zewnętrznym przetwornikiem cyfrowo-analogowym.

Pozwolę sobie jeszcze na pewną uwagę na koniec. Otóż Shanling M5s jest doskonałym wręcz przykładem na to, jak dynamiczny potrafi być rynek urządzeń przenośnych. Przy czym dynamika tego rynku jest jak najbardziej z korzyścią dla klienta, który z roku na rok dzięki temu otrzymuje coraz to lepsze produkty. Lepiej brzmiące, lepiej wykonane, z lepszą funkcjonalnością. A na dodatek w całkiem rozsądnych cenach. Bo cena detaliczna, oscylująca w okolicach 1850 PLN za ten odtwarzacz jest jak najbardziej uzasadniona. Rekomendacja.

Cena: 1849 PLN
Strona produktowa: https://audeos.pl/pl/p/Shanling-M5S
Dystrybutor: Audeos http://www.audeos.pl

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*