Recenzja Aune E1

Aune E1

Recenzja Aune E1

W przypadku tych akurat słuchawek warto już na wstępie zwrócić na jedną cechę, która daje naprawdę dużo do myślenia. Otóż membrana tych – niedrogich w końcu – słuchawek jest wykonana z berylu. Materiał ten, dotychczas spotykany był najczęściej w głośnikach wysokotonowych wysokich modeli kolumn firm takich, jak chociażby Magico, czy Focal. Dwa lata temu to właśnie Focal wprowadził beryl do słuchawek w swoim flagowym modelu Utopia. Jednocześnie beryl zdaje się być jednym z najlepszych materiałów do produkcji membran, jakie do tej pory wymyślono. Lepszy jest tak naprawdę wydaje się tylko diament i jakieś bardzo wyszukane kombinacje materiałów. Takich, które oparte są albo dopiero wchodzące na rynek audio nanotechnologie, albo też będące mieszankami materiałów już wykorzystywanych. Jest też jeszcze bio-celuloza, lecz ją można spotkać teraz chyba tylko u jednego producenta, jakim jest Fostex.

Oczywiście beryl berylowi nie równy, bo istnieją różne technologie jego produkcji, aczkolwiek fakt zastosowania takiego materiału w słuchawkach, jakby nie było, relatywnie niedrogich – zasługuje sam w sobie na uznanie. I jednocześnie każe nam się zastanowić, o co tutaj chodzi. Dlatego też słuchawki te zasługują na przyjrzenie im się z bliska.

Wrażenia wizualne i wykonanie

E1 dostajemy w czarnym, estetycznym opakowaniu. Nie ma tutaj żadnych wodotrysków, lecz nie ma też w zasadzie, do czego się przyczepić. Słuchawki są lekkie, niewielkie i posiadają metalowe obudowy o kształcie dzbana, którego średnica zwęża się wraz z odległością od ucha. Wykonanie E1 nie pozostawia żadnego pola do krytyki, natomiast należy się w tym momencie jedna uwaga. Otóż oznaczenie słuchawek lewa-prawa są mało czytelne. Znajdują się one na cienkich gumkach, które ochraniają wejście kabla do słuchawek i mają taki sam kolor, jak te gumki. Wymaga to pewnej wprawy i powinno zostać poprawione.

Aune E1

Poza tym nie można mieć uwag. Kabel nie jest odłączalny, lecz został bardzo solidnie wykonany. Jest to splot 25 żył z miedzi beztlenowej w dodatkowym, wzmacniającym oplocie z Kevlaru. I faktycznie, podczas przeszło dwumiesięcznej, intensywnej eksploatacji – dalej wygląda, jak nowy.

Do słuchawek dostajemy estetyczne, i co ważne, metalowe etui (powinno dość dobrze chronić E1 w transporcie). Jego stylistyka jest utrzymana w konwencji podobnej, jak słuchawki, czyli estetycznego minimalizmu. Nic się nie rzuca w oczy, ale też nic nie drażni niedoróbkami. Dlatego też w tej cenie, poza oznaczeniami kanałów nie można mieć uwag.

Aune E1

 

Aune E1 – brzmienie

Patrząc na specyfikację tych słuchawek można by się zastanawiać nad jedną, a w zasadzie dwoma kwestiami. Po pierwsze – ile w tym przypadku, mówiąc kolokwialnie, jest berylu w berylu? A po drugie – czy sygnatura dźwiękowa tego materiału przywodzi, chociaż trochę, na myśl ten akurat materiał. Materiał znany skądinąd właśnie z głośników wysokotonowych, które z natury rzeczy są mniejsze i tam chętnie jest stosowany ze właśnie ze względu na swoją charakterystykę brzmieniową. Tak się akurat składa, że w momencie pisania tej recenzji, dwa metry dalej grają takie głośniki, jak Yamahy NS1000, które posiadają nie tylko przetworniki wysokotonowe, ale także i średniotonowe wykonane właśnie z tego materiału.

Można od razu powiedzieć tak: faktycznie coś jest tutaj na rzeczy. Po paru minutach odsłuchu na dobrym źródle, łatwo zauważyć pierwszą, bardzo wyraźną cechę E1. Są to słuchawki, które z jednej strony są na tyle analityczne, że pozwalają na dość swobodny wgląd w nagranie. Z drugiej zaś strony ta analityczność nie męczy. Bo nie jest to takie proste rzucenie detali na przysłowiową twarz poprzez wyeksponowanie wyższej średnicy, czy niższej części wysokich tonów. Otóż nie. Aune E1 to słuchawki, które unikają dość powszechnej pułapki, gdzie oddanie detali okupione jest nienaturalnym podbiciem właśnie tych części pasma, o których mowa powyżej. Te słuchawki tego nie robią, bo robić tego po prostu nie muszą.

Kilka (ważnych) słów o barwie

Jednocześnie barwa jest nasycona, w tym poziomie cenowym jest to, można by śmiało rzec, jeden z punktów odniesienia. I jest jeszcze coś, co właśnie każdemu posiadaczowi kolumn z membraną średniotonową z berylu od razu się z tym materiałem skojarzy. Otóż barwa środka pasma łączy ze sobą dwie przeciwstawne cechy. Jest – uwaga – dość kremowa. A przy tym doskonale pokazuje kontury instrumentów. Hans Zimmer „Why So Serious” zabrzmiał doskonale. Dynamicznie, mocno, wyraziście. A jednocześnie reprodukcja ani na chwilę nie otarła się tutaj o niepotrzebną ostrość. Inaczej rzecz ujmując – prezentacja barwy, oraz ogólna prezentacja soniczna w przypadku Aune E1 pokazuje pewne oznaki wyrafinowania. Przy czym, patrząc poprzez pryzmat ceny, należy zamienić słowo „pewne” na słowo „spore”.

Aune E1

Zobrazujmy to może jeszcze inaczej. Porównując różne słuchawki, słuchając różnych modeli jest też tak, że rozpoczynając odsłuchy można od razu wychwycić, jeżeli coś jest bardzo „na tak”. I to właśnie ma miejsce w przypadku tych słuchawek. Najpierw zauważamy, że brzmienie jest dobre, jako całość. A potem pozytywne wrażenie tylko się nasila, bo dochodzą kolejne pozytywne obserwacje dotyczące kolejnych aspektów reprodukcji.

Na dole pasma bez anomalii

Jednym z nich jest bas. Można by powiedzieć, że po przetworniku dynamicznym należy się spodziewać w miarę dobrych niskich tonów. Utwór „Doing It Right” zespołu Daft Punk pokazał, że, po pierwsze – nie są to słuchawki dla kogoś, kto chce mieć równowagę pasma przesuniętą w stronę niskich częstotliwości. Jednocześnie porównanie z Etymoticami ER4PT pokazało, że E1 wcale w tym zakresie nie mają żadnych niedomagań. Utwór ten pokazał też bardzo ciekawą prawidłowość. Bas w E1 ma bardzo dobry kontur. A jednocześnie, kiedy nagranie tego naprawdę wymaga, potrafi zapewnić odpowiednią podstawę.

Natomiast refleksja przy porównaniach z innymi słuchawkami przychodzi jeszcze inna. I myślę, że jest to refleksja dość istotna. Otóż bardzo dobrze, że słuchawki firmy Aune mają basu tyle, ile mają. Bo taki jego charakter po prostu doskonale pasuje do reszty pasma. Jest z tą resztą pasma znakomicie spięty i świetnie sprawdza się w utworach, które wymagają pokazania przysłowiowego pazura nie poprzez przekazanie bezwolnej masy a poprzez ukazanie konturu, połączonego z wystarczającą ilością wypełnienia.

Wysokie tony – współgrają ze środkiem

Jeżeli chodzi o wysokie tony to, patrząc poprzez pryzmat basu, są one minimalnie, o pół kroku do przodu. Tłumaczyłoby to opinie, że Aune E1 to jasne słuchawki. Jednocześnie są to wysokie tony, które posiadają, zwłaszcza w tej cenie, dobrą barwę, dobre wybrzmienie. Jednak najważniejsze jest to, że doskonale uzupełniają swoim charakterem resztę pasma. Przy czym jeszcze jedna uwaga – nie są to jasne słuchawki w takim stereotypowym znaczeniu tego słowa. Myślę, że tutaj bardziej chodzi o ogólnie prezentowaną przez Aune witalność połączoną z wypełnieniem brzmienia, z nasyconą barwą. Barwę, której środek ciężkości wcale nie jest jednak przesunięty ku wysokim tonom. Bo tutaj mimo wszystko środek pasma gra pierwsze skrzypce, i należałoby o tym pamiętać.

Pianki czy gumki?

Można tutaj się oczywiście spierać, natomiast w zestawie jest praktycznie pełna rozmiarówka gumek. Natomiast bardzo dobrze Aune E1 sprawdziły się z piankami od Crystalline Audio. Poprawiło się nie tylko wypełnienie dźwięku. Ale i sam dźwięk nie stracił nic ze szczegółowości i detali, pomimo lekkiego przesunięcia balansu w dół pasma.

Aune E1

 

„Beryllium powered”, czyli podsumowanie

Po dłuższych odsłuchach Aune E1 można dojść do kilku dość interesujących wniosków. Pierwszym będzie to, że technologia idzie cały czas do przodu i mamy coraz lepsze słuchawki dokanałowe w przystępnych zakresach cenowych. Myślę, że właśnie E1 są idealnym wręcz przykładem tego, co można osiągnąć, jeżeli założy się, że przy danej cenie chce się zrobić produkt jak najlepszy całościowo. Przy czym w tym przypadku dzieje się to właśnie nie poprzez jakieś cudowne „ozdobienie” brzmienia, czy też inne, dość popularne w tanich słuchawkach kombinacje z charakterystyką. Tutaj bardziej chodzi o to, że wszystkie aspekty brzmienia na dobrym poziomie. A barwa, specyficzne połączenie wglądu w nagranie z zaangażowaniem w muzykę – są w tej cenie pewnym poziomem odniesienia. I nie odbierałbym Aune E1, jako słuchawek w jakiś znaczący sposób jasnych. Można, a i owszem, odnieść takie początkowe wrażenie, natomiast ich odsłuch z wieloma różnymi źródłami pokazuje, że to bardziej pochodna ich witalnego charakteru brzmienia.

Refleksja na koniec – nieco bardziej „techniczna”

Kolejnym, końcowym wnioskiem będzie taka nieco bardziej techniczna już refleksja. Aune E1 to słuchawki z membraną z berylu. Przy czym wszystko wskazuje na to, że są to obecnie najtańsze na naszym rynku słuchawki – pomijając już ich rodzaj – z membraną z takiego, a nie innego rodzaju materiału. Pomińmy też już to, że zapewne działa tutaj ekonomia skali. Bo dzieje się też tak, że jakbym nie próbował nie doszukiwać się wspólnego mianownika, zwłaszcza na środku pasma, pomiędzy Aune E1 a średniotonowym przetwornikiem z berylu, w jaki wyposażone są legendarne już w sumie monitory Yamahy – to ten mianownik jednak znajduję.
Aune E1

Dzieje się tak, że o ile oczywiście trudno porównywać brzmienie kolumn do słuchawek, zwłaszcza z tak różnych poziomów całościowej klasy reprodukcji to jednak istnieje coś takiego, jak brzmienie danego materiału. Inaczej brzmi papier, inaczej brzmią membrany magnezowe, a jeszcze inaczej chociażby stosowany kiedyś przez firmę JMLab polykevlar. Swoje brzmienie ma też beryl i pewnych cech tego brzmienia można się także tutaj doszukać. Dlatego też tym słuchawkom należy się rekomendacja, nie tylko za całościową jakość brzmienia, ale także, że brzmienie to wyraźnie wskazuje, że zastosowano materiał, jakiego w tym zakresie cenowym do je pory nie dane nam było doświadczyć. Duży szacunek.

Dystrybucja: Audeos http://www.audeos.pl

Dla czytelników hifizone.pl sklep Audeos przygotował specjalną promocję – 5% rabatu na słuchawki E1 – kod rabatowy „hifizone5”.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*