Recenzja Questyle QP2R

Questyle QP2R

Recenzja Questyle QP2R

Można by rzec, że przenośny odtwarzacz firmy Questyle to urządzenie, które wcale nie jest jakąś nowością, bo pierwszy raz zostało zaprezentowane na targach w Monachium w 2017 roku. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż jest to bardzo ciekawy sprzęt, nawet w kontekście najnowszych odtwarzaczy innych firm. Konstrukcja ta, będąca de facto rozwinięciem wcześniejszego odtwarzacza firmy Questyle – a chodzi chodzi oczywiście o QP1R – posiada kilka ciekawych, chociaż też i dość zaskakujących rozwiązań. Przyjrzyjmy się tej propozycji firmy z Shenzen nieco bliżej.

Co na zewnątrz?

Odtwarzacz dostajemy w dość solidnym, gustownym opakowaniu. Nie rzuca się ono specjalnie w oczy, aczkolwiek swoistej elegancji też nie można mu odmówić. Zestaw, jaki dostajemy jest dość skromny, natomiast ważne, że producent dołączył kabel USB-C.

Questyle QP2R

Zacznijmy może od tego, co w Questyle QP2R może zdziwić zaraz po pierwszym włączeniu. Otóż odtwarzacz ten wyposażony jest w ekran IPS o przekątnej 2,4 cala. Przy czym ekran ten wcale nie jest ekranem dotykowym. Sterowanie tutaj jest zrealizowane za pomocą pokrętła dotykowego, co przywodzi trochę na myśl pierwsze iPody.

Jednocześnie, co ciekawe, takie rozwiązanie wcale tutaj nie przeszkadza. To nawet nie chodzi o to, że jest lepsze albo gorsze od opcji z dotykowym ekranem. Można by z jednej strony rzec, że tego trzeba po prostu spróbować, bo różne są gusta i nie każdy będzie lubił to samo. Jednakże po dłuższej chwili używania można też dość do wniosku, że takie akurat rozwiązanie jest w jakiś przedziwny sposób spójne z całościową naturą tego urządzenia. Warto w tym momencie zaznaczyć, że Questyle nie obsługuje żadnej platformy streamingowej, nie obsługuję transmisji Bluetooth, nie ma nawet WiFi. To dedykowany odtwarzacz i w zasadzie sterowanie jest tutaj tylko i wyłącznie dodatkiem.

Natomiast w praktyce, samo sterowanie, wybór utworów, czy ogólne poruszanie się po menu nie pozostawia nic do życzenia, wszystko działa tak, jak trzeba.

Precyzja wykonania – na najwyższym poziomie

Jeżeli zaś chodzi o resztę wrażeń wizualnych i dotykowych – to tutaj należy się uznanie. Po pierwsze za ogólną jakość wykonania. Obudowa jest bardzo precyzyjnie wykonana z obrabianego za pomocą CNC aluminium. A jednocześnie nie ma tutaj mowy o żadnych ostrych krawędziach, czy nieprzyjemnych w dotyku elementach. Wszystko jest świetnie spasowane. Co więcej, Questyle QP2R znakomicie leży w ręce i nie tylko sprawia wrażenie solidnego. On po prostu taki jest. Tył i przód to utwardzane szkło, które na szczęście nie ma tendencji do zbytniego rysowania się.

Na uwagę zasługuje także bardzo logiczne rozplanowanie elementów po bokach obudowy. Na górze mamy dwa gniazda słuchawkowe: 3.5 mm oraz zbalansowane 2.5 mm a także pokrętło głośności. Jest ono duże, ma wyczuwalny klik i znajduje się w specjalnej ramce ochronnej, która jednak nie przeszkadza w dostępnie do niego.

Questyle QP2R

Na dole mamy slot na kartę pamięci oraz gniazdo USB-C. Lewy bok, patrząc od strony ekranu mieści tradycyjny, można by rzec, zestaw trzech przycisków do sterowania odtwarzaniem (przód, play/pauza, wstecz). Na drugim zaś znalazł się wyłącznik oraz dioda informująca o aktualnym ustawieniu prądu podkładu wbudowanego w Questyle QP2R wzmacniacza słuchawkowego. To ostatnie to taki dodatkowy smaczek, który może świadczyć o tym, że nie jest to kolejny zwykły odtwarzacz. A bardziej urządzenie, gdzie naprawdę postawiono nacisk na jakość dźwięku.

A co w środku Questyle QP2R?

Zacznijmy może od pierwszej ciekawostki: odtwarzacz posiada system operacyjny będący pochodną Linuxa a nie, jak w zdecydowanej większości przypadków, Androida. Producent tłumaczy taki wybór nie tylko większą stabilnością urządzenia, ale także lepszym wykorzystaniem zasobów przez system. A to ma z kolei zapewnić nie tylko mniejsze zużycie energii, lecz także zapewnić lepsze brzmienie. Jeżeli chodzi o część elektroniczną to mamy tutaj znany i nie bez powodu lubiany układ AKM4490 firmy Asashi Kasei Microdevices. I na tym podobieństwa z innymi odtwarzaczami się w pewnym sensie kończą, bo Questyle zastosował swój opatentowany stopień wyjściowy, czyli, jak kto woli – wzmacniacz słuchawkowy.

To jest właśnie druga ciekawostka, jeżeli chodzi o rozwiązania, jakie QP2R kryje wewnątrz. Otóż wzmacniacz słuchawkowy to konstrukcja oparta na topologii wzmocnienia prądowego. Za wielka wodą ten tryb pracy znany jest, jako „Current mode amplification”. Właśnie ta topologia była często wykorzystywana (i nadal jest) w dużych końcówkach mocy produkowanych przez chociażby tak szanowane firmy, jak Krell. Ten tryb wzmocnienia charakteryzuje się przede wszystkim naturalnie większą liniowością nie tyle samych stopni wzmacniających, co całego ich układu. Przy czym, nie chodzi tutaj też tylko o samą ilość zer po przecinku na pomiarach, a bardziej o to, że urządzenia korzystające właśnie z „current mode amplification” mają zazwyczaj opinię po prostu dobrze brzmiących.

Questyle QP2R

Regulowany bias

Trzeba jeszcze pamiętać o tym, że w przypadku Questyle QP2R mamy do wyboru dwa poziomy prądu podkładu, czyli inaczej mówiąc, biasu. Wyboru tego można dokonać menu urządzenia i jest on sygnalizowany poprzez kolor diody z boku. Pomarańczowy to bias ustawiony na poziomie średnim. Czerwony kolor diody oznacza zaś, że stopień końcowy odtwarzacza pracuje z wysokim poziomem prądu pokładu. Producent twierdzi, że w tym drugim trybie QP2R jest w stanie wysterować nawet trudne słuchawki cały czas pracując w czystej klasie A.

Warto jeszcze zwrócić na dwa drobne z pozoru szczegóły. Otóż o ile zastosowanie kondensatorów SMD Panasonica, chociaż nie powszechne, się zdarza, to już drugi wybór konstrukcyjny zasługuje na zwrócenie uwagi. Otóż Questyle zastosował w QP2R także kondensatory tantalowe. Warto tutaj przytoczyć taką anegdotkę, w której może być całkiem dużo prawdy. Otóż w pewnych kręgach uważa się, że to właśnie taki, a nie inny wybór jest w dużej mierze odpowiedzialny za firmowe brzmienie znanej firmy Naim.

Trochę więcej, niż kilka słów o brzmieniu

Pisząc w skrócie to brzmienie Questyle QP2R można określić, jako energetyczne, detaliczne, szybkie i szczegółowe. A jest ono przy tym dość gładkie i analogowe. Akurat tak się złożyło, że QP2R porównywałem z trzema flagowymi odtwarzaczami firmy Astell&Kern. Tutaj oczywiście mowa zarówno o srebrnej, jak i miedzianej wersji SP1000, jak i ich bardziej poręcznej wersji, czyli SP1000M. QP2R stanął także w szranki z kilkoma stacjonarnymi źródłami, a także był odsłuchiwany z całym spektrum słuchawek, od tanich dokanałówek, poprzez różne słuchawki wokółuszne, a na słuchawkach klasy 64Audio U12t kończąc. Dało to dość ciekawy obraz tego, co nam odtwarzacz ze stajni Questyle proponuje. A proponuje – zaskakująco wiele, zwłaszcza patrząc poprzez pryzmat tego, że jest w sumie ponad trzy razy tańszy od SP1000.

Przykładowo, porównując budowanie sceny przez QP2R i SP1000, to można zauważyć, że Questyle buduje obraz dźwiękowy bardziej w głąb, aniżeli na boki. Przy czym warto także zauważyć, że w przypadku obu odtwarzaczy nie można się naprawdę do niczego przyczepić. A patrząc na to, jaką głębie potrafi zaoferować QP2R (na odpowiednich słuchawkach) jest naprawdę lepiej, niż dobrze.

Skupiając się na całokształcie

Pomińmy jednak na chwilę porównania i skupmy się na tym, jak gra odtwarzacz firmy Questyle całościowo. Wypadkowa barwa w przypadku QP2R będzie oczywiście zależeć od słuchawek, jakie do niego podłączymy. Jednakże zarówno w przypadku Astell&Kern Bille Jean, Sennheiserów HD600, czy U12t brzmienie można określić, jako zwiewne i świeże. Co jednocześnie nie oznacza wcale, iż w jakikolwiek sposób odchudzone, czy pozbawione podstawy basowej. Co to, to nie. Szczerze powiedziawszy, jakość jak i rozciągnięcie basu to naprawdę wysoka liga wśród przenośnych odtwarzaczy. A można by nawet znaleźć stacjonarne wzmacniacze słuchawkowe, które nie dotrzymają niskim częstotliwościom z QP2R kroku. Co więcej, dopiero podpięcie słuchawek o takich możliwościach basowych (w zakresie definicji, kontroli i rozciągnięcia), jak chociażby U12t pokazuje, na co stać ten odtwarzacz.

Questyle QP2R

Środek pasma nie ma co prawda tej pełni i nasycenia barwy, co Astell&Kern SP1000, natomiast wychodzi to dopiero w bezpośrednim porównaniu obu tych odtwarzaczy. Proszę zwrócić uwagę na różnice w cenię – SP1000 jest znacznie droższy. Dlatego też wcale to nie jest przytykiem w stronę QP2R, a zdecydowanie bardziej pochwałą. Co więcej, myślę, że przy tym poziomie precyzji, separacji oraz definicji jest Questyle nie ma się czego wstydzić. To jest odtwarzacz, który doskonale sobie też radzi, właśnie dzięki rzeczonej precyzji, z muzyką klasyczną. Ale nie tylko, bo znakomicie wypada także muzyka wymagająca pazura, konturu. Hans Zimmer „Why So Serious” zabrzmiał odtwarzany przez QP2R znakomicie, nawet na kosztujących sporo mniej od niego Astell&Kern Billie Jean. Przy czym np. poziom transparencji, jaki posiadają chociażby Campfire Audio Comet jednak okazał się dla tego odtwarzacza zbyt niski.

Questyle QP2R i droższe IEMy

Prawdziwym hitem było jednak zestawienie odtwarzacza Questyle ze słuchawkami U12t firmy 64Audio. Są to, co prawda słuchawki ponad dwa razy droższe od tego odtwarzacza, jednak dopiero one pokazały klasę QP2R. Jednocześnie U12t mają niesamowitą wręcz zdolność wyciągania wszystkich dobrych cech brzmienia tego odtwarzacza na poziom dźwiękowej stratosfery. A do tego dodają, już to już zostało wspomniane w recenzji słuchawek firmy 64Audio ultra-niski, subwooferowy, a jednocześnie kontrolowany bas. Bas, który, kiedy trzeba pokazuje dynamikę i siłę, a przy tym się kompletnie nie narzuca.

Bardzo dobrze zagrał Questyle ze stacjonarnymi, nausznymi Sennheiserami HD600. Tutaj wyraźnie czuć było w dźwięku, że te urządzenia się także lubią. Jednoczesnie mniej synergicznym zestawieniem był QP2R z EF4PT firmy Etymotic. Mniej, ale wciąż było lepiej, niż można by się spodziewać. To ostatnie zestawienie pokazało też coś bardzo ciekawego.

Otóż przy całej prędkości, szczegółowości oraz separacji, jaką oferuje ten odtwarzacz, to nie można też powiedzieć, aby cokolwiek sam z siebie wyostrzał. Nie ma żadnych oznak utwardzenia, czy ostrości na przełomie środka i góry pasma. Owszem, Questyle QP2R ma lekko zarysowaną swoją barwę, i jest to barwa świeża i dość konturowa. Jednakże nie ma tutaj ani krzty jakichś dziwnych kombinacji, czy to charakterystyką pasma, czy też ingerencją w barwę. Wręcz przeciwnie, pod chwili zastanowienia można śmiało powiedzieć, że to bardzo przejrzysty i oferujący wysublimowane brzmienie odtwarzacz przenośny. I tak naprawdę dopiero przy bezpośrednim porównaniu z urządzeniem przeszło trzy razy droższym można dojść do wniosku, że da się lepiej.

Questyle QP2R – dla kogo?

Zamiast podsumowania wad i zalet tego odtwarzacza można by właśnie zadać pytanie, jak powyżej. Albo inaczej: weźmy pod uwagę, że proponowany przez firmę Questyle odtwarzacz nie ma wielu nowoczesnych udogodnień, jakie można spotkać teraz nawet w DAPach za kilkaset złotych. Nie posiada aplikacji obsługującej streaming, nie posiada Wi-Fi, nie obsługuje dwukierunkowej transmisji poprzez Bluetooth. Ba, QP2R nie ma nawet dotykowego ekranu. Piszę tak nieco z przekory, żeby pokazać Państwu, o co w tym akurat przenośnym urządzeniu nie chodzi. Ten odtwarzacz trochę mi przywodzi na myśl chociażby wzmacniacze i końcówki mocy firmy Lavardin. Firma ta zmienia, czy też modyfikuje swoje urządzenia średnio raz na dziesięć lat. Ostatnio na przykład, właśnie po jakichś 10 latach wprowadzili zdalne sterowanie. Mogłoby to wyglądać na kompletnie olanie nie tylko nowych trendów, ale i ogólnie klienta. Nie. Urządzenia te bronią się dźwiękiem.

Dokładnie tak jest w przypadku odtwarzacza firmy Questyle. Istotnie, nie jest to sprzęt dla wszystkich. Natomiast jest to sprzęt, który może być strzałem w jedenastkę właśnie dla ludzi, którzy poszukują znakomicie wykonanego i świetnie brzmiącego odtwarzacza. Proszę mi wierzyć, różnica w brzmieniu pomiędzy Questyle QP2R a Astell&Kern SP1000 jest dużo mniejsza, aniżeli różnica w cenie. Zwłaszcza, jeżeli weźmiemy do porównania wersję „Silver” SP1000. Mało tego, ten odtwarzacz jest tak dobry, że połączenie go z wysokiej klasy słuchawkami dokanałowymi za nawet pięciocyfrową kwotę w naszej walucie – wcale nie będzie żadnym mezaliansem.

Dystrybutor: MIP http://www.mip.bz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*